Nastolatka straciła przytomność w samochodzie i wymagała natychmiastowej pomocy. Całe szczęście, że na przeciwległym pasie byli wrocławscy policjanci. Mundurowi kontrolowali akurat inne auto, gdy zauważyli mężczyznę wzywającego pomocy. Pomogli natychmiast. Zawrócili radiowóz i natychmiast podjęli pilotaż auta z potrzebującą dziewczyną do szpitala. Po zaledwie 11 minutach przekazali ją pod opiekę lekarzy.

Policjanci wrocławskiego Wydziału Ruchu Drogowego prowadzili akurat kontrolę prędkości pojazdu poruszającego się ul. Kosmonautów. Jechali za nim, a następnie zatrzymali pojazd do kontroli. W pewnej chwili zwrócili jednak uwagę na to, co dzieje się na przeciwnym pasie. Osobowa Toyota zatrzymała się, a ze środka z krzykiem wybiegł mężczyzna i zaczął wzywać pomocy.

Policjanci natychmiast przerwali swoje czynności i zawrócili w kierunku krzyczącego mężczyzny. Po chwili wiedzieli już co się stało. W samochodzie znajdowała się 14-letnia dziewczyna, która straciła przytomność. Policjant i policjantka sprawdzili jej funkcji życiowe, nie było z nią żadnego kontaktu. Dziewczyna wymagała natychmiastowej pomocy lekarzy z oddziału pediatrycznego - ten znajdował się na ul. Koszarowej. Nie było czasu na oczekiwanie na karetkę pogotowia, dlatego policjanci błyskawicznie zdecydowali o tym, aby podjąć pilotaż auta z dziewczyną prosto do szpitala.

Warunki na drodze były bardzo złe. Padał deszcz, było ciemno i ślisko, ale pilotaż przebiegł bezpiecznie i co najważniejsze – błyskawicznie. Policjanci zauważyli mężczyznę wzywającego pomocy na ul. Kosmonautów o godz. 23:29, natomiast już o 23:40 nastolatka była przekazywana pod opiekę lekarzom. 14-latka została już wypisana do domu.

st. sierż. Dariusz Rajski

 

 

 

 

Powiązane wiadomości