To, że policjantem jest się cały czas, a nie tylko kiedy ma się na sobie granatowy mundur, kolejny raz udowodnił funkcjonariusz z wrocławskiej Komendy Miejskiej Policji. Nie po raz pierwszy interweniował on po godzinach służby, reagując na zachowania niezgodne z prawem. Tym razem zauważył mężczyznę, który przy pomocy siekiery próbował wyrwać znak drogowy. 67-latek przyznał się, że chciał sprzedać go w pobliskim skupie metali kolorowych.

Kiedy piszemy o policjantach, zatrzymujących przestępców po służbie, to najczęściej w komunikacie jest mowa o eliminowaniu kierowców jadących pojazdami w stanie nietrzeźwości lub o zatrzymaniu sprawców kradzieży sklepowych. Jednak tym razem, funkcjonariusz będący w drodze do służby zauważył mężczyznę, który popołudniową porą, w miejscu, które co chwile mija wiele osób, próbował wyrwać znak drogowy. Gdy inni byli obojętni, policjant zareagował natychmiast.

Widząc jak mężczyzna pomaga sobie trzymanym w ręku toporkiem, poinformował o tym fakcie swoich kolegów, którzy już rozpoczęli służbę i podjął działania. 67-letni Wrocławianin był zaskoczony interwencją mundurowych. Nie krył w ogóle chęci wykopywania z podłoża znaku drogowego, ani powodu takiego zachowania. Tłumaczył funkcjonariuszom, że wyrwany przy pomocy toporka znak chciał oddać do pobliskiego skupu złomu i uzyskać dzięki temu środki finansowe.

Policjanci zabezpieczyli zniszczony znak drogowy oraz doprowadzili 67-latka do najbliższej jednostki Policji. Aktualnie trwa szacowanie strat poczynionych przez mężczyznę. W zależności od ich wysokości, mężczyzna może usłyszeć zarzut popełnienia przestępstwa, zagrożonego karą nawet pięcioletniego pozbawienia wolności.

st. sierż. Krzysztof Marcjan 
 

 

Galeria

Powiązane wiadomości