WrOM coraz bliżej, a samorządy już liczą setki milionów i nowe połączenia

WrOM coraz bliżej, a samorządy już liczą setki milionów i nowe połączenia

Na wrocławskim lotnisku samorządowcy rozmawiali nie o planach na papierze, ale o pieniądzach, przepisach i codziennym dojeżdżaniu między gminami. Wrocławski Obszar Metropolitalny ma dostać własne reguły gry, a w grę wchodzą 584 mln zł rocznie, większa współpraca komunikacyjna i projekt ustawy, który ma być gotowy jesienią. W tle wybrzmiewa prosta logika – jeśli metropolia ma działać naprawdę, musi łączyć, a nie tylko deklarować.

  • Na lotnisku padły liczby, które mają zamienić współpracę w metropolię
  • Pieniądze i kolej mają pokazać, czy WrOM się opłaci
  • W projekcie zostają granice, a wyjście nie będzie proste

Na lotnisku padły liczby, które mają zamienić współpracę w metropolię

We wtorek 7 kwietnia przedstawiciele gmin i powiatów spotkali się w sali konferencyjnej wrocławskiego portu lotniczego, żeby rozmawiać o organizacji, która ma spiąć cały obszar wokół Wrocławia w jeden mechanizm działania. Wrocławski Obszar Metropolitalny, czyli WrOM, nie ma być kolejną luźną siecią porozumień, ale strukturą z własnym zapleczem prawnym i finansowym.

Samorządowcy rozważają dwie ścieżki. Pierwsza to specjalna ustawa przygotowywana przez prof. Jerzego Korczaka, druga – oparta na przepisach o zrównoważonym rozwoju miast, które pozwalają tworzyć związki rozwojowe. To właśnie wersja „szyta na miarę” wydaje się dziś bardziej kusząca, bo podobny model działa już na Górnym Śląsku w ramach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.

„To nie jest coś, co musimy zrobić. To coś, co chcemy zrobić” – podkreślił Jakub Mazur, wiceprezydent Wrocławia.

W tym samym miejscu gospodarze spotkania pokazali też, że regionalne ambicje nie są czystą teorią. Karol Przywara, prezes Portu Lotniczego Wrocław, mówił o podwojeniu możliwości operacyjnych lotniska i rozbudowie terminalu, który ma docelowo obsłużyć od 10 do 12 mln pasażerów rocznie. To ważny sygnał także dla mieszkańców okolicznych gmin – większy ruch lotniczy oznacza większą presję na dojazdy, komunikację i układ drogowy wokół miasta.

Pieniądze i kolej mają pokazać, czy WrOM się opłaci

Najmocniej wybrzmiał jednak wątek finansowy. Dla samorządów metropolia ma sens wtedy, gdy daje nie tylko większy wpływ na decyzje, lecz także pieniądze, których dziś nie da się zdobyć w zwykłym modelu współpracy. W wariancie ustawowym WrOM mógłby liczyć na wsparcie z budżetu państwa. Według przedstawionych wyliczeń chodzi o 584 mln zł rocznie.

Marcin Urban, skarbnik Wrocławia, zwrócił uwagę, że taka skala otwiera zupełnie inne możliwości niż związek tworzony wyłącznie w oparciu o ogólne przepisy.

„Walczymy o 584 mln zł dla naszych gmin i powiatów” – zaznaczył Marcin Urban.

W modelu składek zaproponowano udział liczony od wpływów z PIT:

  • gminy – 0,24 proc.
  • powiaty – 0,069 proc.
  • miasta na prawach powiatu, czyli Wrocław – 0,19 proc.

Według przedstawionych szacunków około 65 proc. budżetu WrOM miałby wnosić Wrocław, a jego nominalny udział oszacowano na 164 mln zł. To pokazuje, że ciężar całego przedsięwzięcia spoczywałby w dużej mierze na największym mieście, ale jednocześnie zyski miałby odczuć cały układ wokół stolicy regionu.

Równolegle rozmawiano o transporcie, bo właśnie on najczęściej przesądza o tym, czy metropolia istnieje naprawdę, czy tylko na mapie. Paulina Tyniec-Piszcz z Departamentu Infrastruktury i Transportu przypomniała, jak mocno rozwinęły się przewozy podmiejskie. W 2018 roku autobusy obsługujące okolice Wrocławia pokonały 2,4 mln km, a w tym roku mają już przejechać 8,5 mln km. Wszystkie 30 linii działa w systemie Urbancard.

„Wszyscy marzymy o kolei metropolitalnej” – mówiła Paulina Tyniec-Piszcz.

Do tego dochodzi pomysł hubów przesiadkowych z parkingami P+R w gminach. Dla mieszkańców oznacza to prosty kierunek zmian: mniej przypadkowego przesiadania się, lepsze skomunikowanie z Wrocławiem i większą szansę na to, że codzienny dojazd nie będzie oparty wyłącznie na samochodzie.

W projekcie zostają granice, a wyjście nie będzie proste

Projekt ustawy nie stoi już w miejscu, ale wciąż przechodzi korekty. Prof. Jerzy Korczak wskazał, że w tekście uwzględniono postulaty zgłaszane wcześniej przez samorządowców. Najważniejsze zmiany dotyczą wielkości związku i zasad występowania z niego.

„Najważniejsze zmiany dotyczą modyfikacji wielkości związku, a także możliwości wystąpienia z niego” – wyjaśnił Jerzy Korczak.

Skład WrOM też się zmienił. Początkowo mówiono o 43 gminach i ośmiu powiatach, ale Gmina Wińsko wycofała się z udziału. Obecnie zainteresowanie metropolią deklaruje 42 gminy i 8 powiatów. Taki układ daje obszar o powierzchni 6480 km kw., zamieszkany przez około 1,3 mln osób.

Wprowadzono także zapis, który ma chronić spójność przestrzenną całego przedsięwzięcia. Z WrOM będą mogły występować tylko gminy leżące na zewnętrznym obrysie obszaru. Nie przewidziano więc wyjścia dla samorządu całkowicie otoczonego przez jednostki, które chcą dalej współpracować. To rozwiązanie ma zapobiec dziurom w układzie, które uderzyłyby przede wszystkim w projekty transportowe.

Zmiany w składzie WrOM ma zatwierdzać Rada Ministrów, a sama organizacja ma działać bez narzucania woli z góry. O wydatkach decydować ma zgromadzenie samorządów, a zarząd pełnić funkcję wykonawczą. W praktyce ma to być wspólnota interesów, nie hierarchia.

„Prace nad projektem ustawy chcielibyśmy zakończyć jesienią” – zapowiedział Tomasz Wiśliński, prezes stowarzyszenia Aglomeracja Wrocławska.

na podstawie: UM Wrocław.