We Wrocławiu ustalano przyszłość D11 i nowych połączeń z Czechami

We Wrocławiu ustalano przyszłość D11 i nowych połączeń z Czechami

Wrocław stał się tego dnia miejscem rozmowy o drodze, której brak wciąż czuć po obu stronach granicy. Polski i czeski minister nie zatrzymali się na kurtuazyjnych deklaracjach – od razu zeszli do konkretów, bo stawką są kolejne odcinki tras, które mają spiąć Dolny Śląsk z południem. W tle był nie tylko asfalt, ale też układ komunikacyjny ważny dla kierowców, przewoźników i całego pogranicza.

  • Ostatni fragment D11 dostał pieniądze i termin
  • We Wrocławiu rozmowa zeszła też na mosty i wspólne zasady
  • Dolny Śląsk czeka na drogi, które nie kończą się na granicy

Ostatni fragment D11 dostał pieniądze i termin

Podczas spotkania 8 kwietnia we Wrocławiu Dariusz Klimczak rozmawiał z Ivanem Bednárikiem o współpracy Polski i Czech w sprawach dróg i kolei. Zaraz potem ministrowie pojechali na rozpoczęcie budowy ostatniego odcinka czeskiej autostrady D11 – około 20 kilometrów między Trutnovem a Jaromerem. To właśnie ten fragment od dłuższego czasu blokował domknięcie całej trasy.

Czesi podkreślali, że inwestycja została domknięta finansowo dzięki wsparciu z Unii Europejskiej.

„Skorzystaliśmy z pomocy Unii Europejskiej i dostaniemy z mechanizmu SAFE miliard euro na zrealizowanie tej inwestycji. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie poparcie wstępnego memorandum przez Polskę, za co bardzo dziękujemy” – mówił Ivan Bednárik.

Znaczenie tej budowy wykracza jednak daleko poza czeski odcinek. D11 ma stać się naturalnym przedłużeniem drogi ekspresowej S3 po stronie Czech, co w przyszłości ma otworzyć wygodny przejazd od Pragi aż do polskiego wybrzeża Bałtyku. Dla Dolnego Śląska to także ważny element codziennych i gospodarczych powiązań z krajem hradeckim.

Dariusz Klimczak mówił też o najbliższym kroku po polskiej stronie. Według jego zapowiedzi w listopadzie ma być gotowe 3-kilometrowe połączenie D11 z Lubawką. Z kolei czeskie ministerstwo transportu zakłada, że cała autostrada będzie kompletna jesienią 2029 roku.

We Wrocławiu rozmowa zeszła też na mosty i wspólne zasady

D11 nie była jedynym tematem, który trafił na stół. Ministrowie rozmawiali również o nowej umowie dotyczącej utrzymania obiektów mostowych na granicach. Ma ona zastąpić dokument z lat 90. i zostać podpisana jeszcze w tym roku podczas polsko-czeskich konsultacji rządowych.

W planach jest też powołanie roboczej grupy ekspertów do spraw infrastruktury drogowej. Taki zespół ma ułatwić uzgadnianie inwestycji po obu stronach granicy, tak by kolejne odcinki nie powstawały w oderwaniu od siebie. W regionie przy granicy to szczególnie ważne, bo każda niespójność oznacza później dodatkowe objazdy i przerwane ciągi komunikacyjne.

Dolny Śląsk czeka na drogi, które nie kończą się na granicy

Podczas rozmów wybrzmiał też dolnośląski kontekst. Paweł Gancarz zwracał uwagę na korytarze łączące Polskę i Czechy w regionie. Chodzi przede wszystkim o trasę S8 oraz możliwą przebudowę odcinka w stronę Kudowy-Zdroju, zwłaszcza że po czeskiej stronie trwa już budowa obwodnicy Nachodu. Drugim ważnym kierunkiem pozostaje korytarz Kłodzko – Międzylesie – Boboszów – Brno.

Marszałek podkreślał, że bez wspólnego planu po obu stronach granicy trudno mówić o naprawdę sprawnym układzie drogowym.

„Rzecz w tym, by nasze drogi nie dochodziły tylko do granicy, ale żeby były kontynuowane po czeskiej stronie” – mówił Paweł Gancarz.

To zdanie dobrze oddaje sens całego spotkania we Wrocławiu. Nie chodziło tylko o jeden odcinek autostrady, lecz o większą układankę, w której każda kolejna inwestycja ma zamykać brakujące połączenia między Dolnym Śląskiem a Czechami.

na podstawie: Urząd Miasta we Wrocławiu.