Wrocławskie kamienice z XIX wieku odzyskują blask, ale remont zaczyna się pod tynkiem

Wrocławskie kamienice z XIX wieku odzyskują blask, ale remont zaczyna się pod tynkiem

Na wrocławskich ulicach coraz częściej widać odświeżone fasady kamienic, ale prawdziwa robota dzieje się głębiej niż na wysokości parteru. W budynkach z XIX wieku każdy remont przypomina pracę konserwatorską, bo obok instalacji i izolacji trzeba ratować także detale, które tworzą charakter całej ulicy. Właśnie takie kamienice przechodzą dziś zmiany, a Zarząd Zasobu Komunalnego pokazuje, jak wiele wysiłku kosztuje przywracanie im dawnej formy.

  • Pod zdobieniami kryją się stropy, dachy i rury do wymiany
  • Wspólnoty uruchamiają remont, a miasto dokłada swoją część
  • Miasto zyskuje nie tylko cieplejsze mieszkania, ale i spokojniejsze ulice

Pod zdobieniami kryją się stropy, dachy i rury do wymiany

XIX-wieczna zabudowa Wrocławia potrafi zachwycić klasycyzmem, eklektyzmem czy neobarokową ornamentyką, ale dla ekip remontowych to również seria trudnych decyzji i precyzyjnych prac. W takich budynkach nie da się ograniczyć do odmalowania elewacji. Trzeba sięgnąć dużo dalej – do piwnic, stropów, dachów i instalacji, które pamiętają czasy zupełnie innego miasta.

Zakres robót bywa szeroki. Obejmuje odwodnienie stropów piwnic, modernizację dachów, docieplenie ścian i wymianę przestarzałych instalacji. W wielu kamienicach dochodzi jeszcze podłączenie do miejskiej sieci ciepłowniczej, bo część z nich wcześniej nie miała takiego rozwiązania. To właśnie tam, niewidocznie z ulicy, rozstrzyga się komfort codziennego życia i bezpieczeństwo budynku na kolejne lata.

Nie jest to łatwa materia również dlatego, że niemal każda z tych kamienic ma status zabytku. Trzeba odtwarzać roślinne reliefy, balustrady balkonów, rzeźby i płaskorzeźby, a czasem nawet portretowe detale. Remont w takim miejscu nie polega więc na prostym „odnowieniu ściany”, tylko na żmudnym ratowaniu miejskiej tkanki, której nie da się już stworzyć od nowa.

Wspólnoty uruchamiają remont, a miasto dokłada swoją część

Nie wszystkie budynki, które przechodzą metamorfozę, są w pełni komunalne. Wiele z nich należy do wspólnot mieszkaniowych, a inicjatorem prac są właśnie wspólnoty i zarządcy. Miasto wchodzi do tego procesu finansowo, dzieląc koszty zgodnie ze swoim udziałem w nieruchomości. To model, który pozwala ruszyć z pracami tam, gdzie samodzielnie trudno byłoby udźwignąć całość wydatków.

Zarząd Zasobu Komunalnego pokazuje efekty takich remontów m.in. przy Słowiańskiej 2 i Niemcewicza 17. To przykłady, które dobrze oddają skalę zmian – od uporządkowania technicznego zaplecza po przywracanie kamienicom wyglądu, który pasuje do historycznego centrum i starszych ulic Wrocławia.

„Każdego roku realizowane są kolejne inwestycje – nie tylko w zasobie miejskim, lecz także w budynkach prywatnych i należących do wspólnot mieszkaniowych”.

— mówi Aleksandra Lipertowska z Zarządu Zasobu Komunalnego.

Miasto zyskuje nie tylko cieplejsze mieszkania, ale i spokojniejsze ulice

Takie remonty rzadko są spektakularne na pierwszy rzut oka, a jednak ich efekt widać bardzo szybko. Budynki stają się bezpieczniejsze, mniej podatne na awarie i lepiej przygotowane na kolejne sezony grzewcze. Jednocześnie zmienia się całe otoczenie – odnowiona kamienica porządkuje ulicę, a nieprzypadkowo zachowane detale przypominają, że Wrocław nie składa się wyłącznie z nowych elewacji, lecz także z historycznych domów, które trzeba prowadzić z dużą ostrożnością.

W tym sensie każdy taki remont jest czymś więcej niż inwestycją w jeden adres. To stopniowe ratowanie charakteru miasta, kamienica po kamienicy, z myślą o tym, by stara architektura nie zamieniła się w dekorację bez treści, tylko dalej była normalnym miejscem do życia.

na podstawie: Urząd Miasta we Wrocławiu.