Dawna kasa zamieniła się w hotel – w środku został jeszcze jeden zabytek

Dawna kasa zamieniła się w hotel – w środku został jeszcze jeden zabytek

W samym sercu wrocławskiego Rynku stary wieżowiec przestał być milczącą bryłą z pustymi piętrami. Za modernistyczną fasadą pojawił się hotel, ale nie wszystko zostało tam wygładzone pod współczesny gust. Największe emocje wciąż budzi jedno pytanie: czy ocalała słynna winda pater noster? Odpowiedź pokazuje, że ten adres nie wybrał drogi na skróty.

  • Modernistyczna bryła, która nie oddała swojego charakteru
  • Pater noster stoi cicho, ale nadal przyciąga spojrzenia
  • Puste piętra dostały nowe życie w hotelu B&B Hotels Polska

Modernistyczna bryła, która nie oddała swojego charakteru

Dawna Miejska Kasa Oszczędności, znana też z późniejszej bankowej historii, należy do tych budynków, które trudno pomylić z czymkolwiek innym. Powstała w latach 1930–31 i od początku miała przyciągać wzrok odważną, miejską sylwetką. W tle była fascynacja nowojorskimi wieżowcami, którą żywił miejski radca budowlany Max Berg, a zwycięski projekt przygotował Heinrich Rump.

To właśnie tu modernizm spotkał się z art déco. Widać to w portalu, w detalach wnętrz, a także w balustradach, które zachowały oryginalny charakter. Część płytek odtworzono, ale rytm i styl wnętrza pozostawiono tak, by nie zniknął dawny sznyt tego miejsca.

Podczas prac wyszły też na jaw detale, których dziś już niemal się nie spotyka. Jednym z zaskoczeń były żelbetowe stropy szalowane trzciną, co wymagało późniejszego piaskowania. Nie była to dekoracyjna ciekawostka, ale ślad po epoce, w której budowano inaczej niż współcześnie — szybciej, ciężej i z materiałów, które dziś brzmią niemal egzotycznie.

“Przez pierwsze osiem tygodni odbywało się piaskowanie stropów” – opowiada Łukasz Kaleta, mandate manager obiektu.

Pater noster stoi cicho, ale nadal przyciąga spojrzenia

Najbardziej rozpoznawalnym elementem wnętrza pozostaje winda pater noster. To mechanizm rzadki, niemal muzealny, z dwudziestoma kabinami poruszającymi się po pętli. W Europie podobnych rozwiązań zostało niewiele, dlatego sama obecność tej konstrukcji działa na wyobraźnię mocniej niż niejeden hotelowy gadżet.

Tym razem jednak nie ma mowy o powrocie do ruchu. Winda została zatrzymana, a kabiny można jedynie oglądać z poziomu pięter. Wejście zabezpieczono pleksą, a cały mechanizm pozostaje elementem ekspozycji, nie codziennego użytku. Decyzja nie wynika wyłącznie z opieki konserwatorskiej. Taki typ windy jest po prostu mało praktyczny i nie należy do najbezpieczniejszych rozwiązań, choć dawniej budził ciekawość i pewien dreszcz.

“Pater noster jest sam w sobie mało praktyczny i niebezpieczny” – zaznacza Łukasz Kaleta.

Ta część budynku pokazuje dobrze, jak wygląda kompromis między zachowaniem zabytku a nadaniem mu nowej funkcji. Dawniej był tu ruch bankowych interesów, dziś ruch gości hotelowych, ale mechaniczna pętla pozostała niema świadkiem całej tej zmiany.

Puste piętra dostały nowe życie w hotelu B&B Hotels Polska

W dawnej kasie oszczędności działa dziś hotel sieci B&B Hotels Polska. Zajął niemal cały wieżowiec, poza pierwszym piętrem, gdzie nadal funkcjonuje bank. Goście przyjeżdżają tu od 23 kwietnia, a obłożenie już na starcie miało sięgać około 90 procent. To pokazuje, że lokalizacja w samym centrum Wrocławia nadal działa jak magnes.

Nowa część budynku została ułożona bardzo konkretnie:

  • 146 pokoi
  • miejsce dla co najmniej 300 gości
  • pokoje z widokiem na Rynek lub plac Solny
  • sala śniadaniowa na niższym poziomie
  • brak klasycznej restauracji, ale śniadania dostępne także dla osób z zewnątrz

Szczególne wrażenie robi to, jak wykorzystano dawne wnętrza techniczne. Skarbiec zamieniono w serce zasilające budynek, czyli przestrzeń, w której schowano instalacje. To rozwiązanie praktyczne, a jednocześnie szanujące dawną strukturę obiektu. Dzięki temu hotel nie przykrył historii grubą warstwą dekoracji, tylko wszedł w nią ostrożnie, niemal po cichu.

Paweł Marchewka, właściciel AP Marchewka Property Kowalczykowski, podkreślał, że celem było nie tylko uruchomienie nowej funkcji, ale też przywrócenie miejscu należnej rangi.

“Od początku zależało nam na tym, aby przywrócić temu miejscu dawną rangę” – mówi Paweł Marchewka.

Dla Wrocławia to kolejny przykład, że zabytkowy gmach nie musi zamieniać się w pustą relikwię. Może pracować dalej, zarabiać na siebie i jednocześnie zachować coś, co dla miasta bywa najcenniejsze — pamięć o własnej architekturze.

na podstawie: UM Wrocław.