Pantery zatrzymały Kings na Olimpijskim i zamknęły domowy sezon mocnym akcentem

Pantery zatrzymały Kings na Olimpijskim i zamknęły domowy sezon mocnym akcentem

Na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu długo nie było wiadomo, kto przełamie impas pierwszy. Panthers zaczęli odważnie, ale Kraków Kings szybko odpowiedzieli i mecz przez moment wyglądał jak typowa szarpana walka z czołówką tabeli. Potem jednak gospodarze złapali rytm, a wynik zaczął przesuwać się wyraźnie na ich stronę. Tego dnia skończyło się 39:24 i to w stylu, który zostawia po sobie więcej niż tylko suche liczby.

  • Od mocnego otwarcia do wyraźnej przewagi przed przerwą
  • Kings gonili wynik, ale Pantery nie oddały meczu bez walki
  • Trener mówi o stylu i o tygodniu bez miejsca na błędy
  • Przed Panthers seria wymagających wyjazdów i wielki mecz na Tarczyński Arenie

Od mocnego otwarcia do wyraźnej przewagi przed przerwą

Panthers Wrocław zamknęli ostatni domowy występ w sezonie 2026 Polskiej Futbol Ligi zwycięstwem nad Kraków Kings, jedną z najmocniejszych ekip w stawce. Mecz na Stadionie Olimpijskim zaczął się po myśli gospodarzy, którzy w pierwszej kwarcie wyszli na prowadzenie 6:0. Goście nie pozwolili jednak na spokojne budowanie przewagi. W drugiej części odrobili straty i na moment przejęli inicjatywę, prowadząc 8:6.

To był fragment, w którym spotkanie miało jeszcze otwarty charakter. Wrocławianie nie dali się jednak zepchnąć do defensywy na dłużej. Kolejne udane zagrania, w tym skuteczne kopnięcie, pozwoliły im odzyskać kontrolę nad boiskiem. Z 16:8 zrobiło się 25:8 do przerwy, a różnica zaczęła odzwierciedlać nie tylko tempo gry, ale też skuteczność w najważniejszych momentach.

Kings gonili wynik, ale Pantery nie oddały meczu bez walki

Po przerwie gospodarze ruszyli od razu z nową energią. Na początku trzeciej kwarty podwyższyli wynik na 32:8 i wyglądało na to, że mecz zaczyna zmierzać w jednym kierunku. Krakowianie nie złożyli jednak broni. W kolejnych akcjach skrócili dystans, a przed ostatnią częścią spotkania na tablicy widniał wynik 32:16.

Końcówka przyniosła jeszcze trochę emocji, bo Panthers zdobyli na początku czwartej kwarty kolejne punkty i odskoczyli na 39:16. W ostatnich minutach Kings odpowiedzieli przyłożeniem, a potem zmniejszyli stratę do 39:24. Wrocławska obrona wytrzymała jednak napór w samej końcówce i gospodarze dowieźli zwycięstwo do ostatniego gwizdka. W starciu z rywalem z ligowej czołówki miało to swoją wagę.

Trener mówi o stylu i o tygodniu bez miejsca na błędy

Po meczu Jakub Samel nie ukrywał zadowolenia nie tylko z wyniku, ale też z przebiegu spotkania.

„Przede wszystkim cieszy nas wygrana oraz jej styl. Graliśmy przeciwko wymagającej drużynie z Krakowa i byliśmy w stanie egzekwować nasz plan gry”.

Szkoleniowiec Panthers zwrócił też uwagę, że zwycięstwo nie może uśpić zespołu. Jak podkreślił, przed drużyną stoi „bardzo ważny tydzień”, a jeśli wrocławianie chcą zajść daleko w sezonie, muszą poprawiać grę i eliminować nawet drobne pomyłki. To ważny sygnał, bo w futbolu amerykańskim detale potrafią zmienić układ całego meczu szybciej niż jedna efektowna akcja.

Przed Panthers seria wymagających wyjazdów i wielki mecz na Tarczyński Arenie

Teraz przed wrocławskim zespołem zaczyna się trudniejszy odcinek kalendarza. Już 24 maja Panthers zagrają na wyjeździe z Watahą Zielona Góra , a tego samego dnia pierwszy zespół Panthers rozpocznie europejskie zmagania AFLE – The League Europe, mierząc się poza domem z London Warriors. To zestawienie pokazuje, że drużyna będzie musiała szybko przełączać się między ligowym rytmem a rywalizacją na międzynarodowym poziomie.

Kibice we Wrocławiu nie muszą jednak długo czekać na kolejne spotkanie w mieście. 31 maja Pantery podejmą na Stadionie Olimpijskim Vienna Vikings, jeden z najbardziej utytułowanych klubów w Europie. Z kolei 14 czerwca drużyna przeniesie się na Tarczyński Arenę, gdzie zagra z Berlin Thunder. To właśnie ten termin zapowiada się jak największe święto futbolu amerykańskiego w najbliższych tygodniach.

na podstawie: Urząd Miasta Wrocław.