Krzyżnik nad Stroniem kusi widokiem i legendą o zemście bogini

Krzyżnik nad Stroniem kusi widokiem i legendą o zemście bogini

FOT. Urząd Miasta Wrocław

Na Krzyżniku wysoko nad Stroniem Śląskim historia i legenda wchodzą sobie w drogę niemal na każdym kroku. To góra, z której wydobywano marmur trafiający do pałacu Marianny Orańskiej, a później także do znanych gmachów w Warszawie. Dziś przyciąga nie tylko panoramą Sudetów, ale też opowieścią o dawnych obrzędach, krzyżu postawionym na przekór starym wierzeniom i bogini, która miała zapowiedzieć zemstę. Wędrówkę po tym miejscu poleca Krzysztof Świercz, przewodnik sudecki.

  • Marmur z Krzyżnika trafiał do pałacu Marianny i do Warszawy
  • Krzyż i kaplica miały zatrzymać dawne obrzędy
  • Na szczyt prowadzą dwa dojścia i żadna łatwa droga

Marmur z Krzyżnika trafiał do pałacu Marianny i do Warszawy

Na zboczach Krzyżnika widać dwa nieczynne już kamieniołomy. To właśnie stąd wydobywano marmur, który należał do najbardziej cenionych sudeckich surowców. Skała miała około 90 procent czystego węglanu wapnia, a miejscowi geolodzy i znawcy kamienia stawiali ją bardzo wysoko. Nie bez powodu porównywano ją z marmurami karraryjskimi.

Wydobycie rozpoczęto w 1839 roku, pod okiem Marianny Orańskiej. Z Krzyżnika wychodziły trzy odmiany kamienia znane jako Biała Marianna, Zielona Marianna i Różowa Marianna. Surowiec trafiał do pałacu w Kamieńcu Ząbkowickim, jednego z najbardziej niezwykłych założeń rezydencjonalnych na Dolnym Śląsku, ale jego ślad można znaleźć znacznie dalej. Marmur z tej góry wykorzystano również w Sejmie, Teatrze Wielkim, Pałacu Kultury i Nauki oraz na Dworcu Centralnym w Warszawie .

Dziś teren ma już zupełnie inny charakter. W XXI wieku powstał tu użytek ekologiczny, który chroni murawy kserotermiczne i rzadkie storczyki, w tym gółkę dolnostrągową, podkolan biały i kukułkę Fuchsa. To ważna zmiana, bo przez lata fragment dawnego wyrobiska służył jako wysypisko śmieci. Teraz przyrodnicza wartość miejsca wyraźnie wygrywa z dawnym bałaganem. Z prześwitów między drzewami otwierają się przy tym szerokie widoki na Młyńsko, Śnieżnik i Chłopka.

Krzyż i kaplica miały zatrzymać dawne obrzędy

Krzyżnik od dawna żyje nie tylko geologią, ale też opowieściami o wierzeniach. Według miejscowej tradycji góra była kiedyś związana z kultem pogańskim, a w Noc Kupały miały tu odbywać się obrzędy ku czci dawnych bogów, zwłaszcza bogini Żywii. To właśnie ten wątek sprawił, że Krzyżnik bywa porównywany do Ślęży, drugiej sudeckiej góry obrosłej legendami.

Na podejściu od Stronia Wsi w stronę kamieniołomu stoją kamienne krzyże z XIX wieku. Ufundowali je zamożni katolicy, dla których miały być nie tylko wyznaniem wiary, ale też symboliczną granicą dla złych mocy. Na szczycie stanął później także drewniany krzyż. To od niego ma się brać nazwa góry.

W XVIII wieku właściciel okolicznych dóbr, Johann von Wallis, postanowił przeciąć dawny porządek w bardziej zdecydowany sposób. U podnóża góry, nad Morawką, kazał wznieść kaplicę świętego Onufrego, patrona małżeństwa, tkaczy i młodych dziewcząt. Nakazał też zniszczenie miejsc obrzędowych na szczycie. W ten sposób chrześcijaństwo miało zająć miejsce starych praktyk, ale legenda nie pozwoliła tej historii wybrzmieć zwyczajnie.

W miejscowych opowieściach nowe nabożeństwa przyciągały wiernych, a do kaplicy pielgrzymowano tłumnie także wtedy, gdy okoliczne dobra znalazły się w rękach Marianny Orańskiej. Dla panien szukających męża wymyślono rytuał, który dziś brzmi niemal jak z ludowej baśni. Miały obchodzić kaplicę albo figurę świętego trzy razy, po czym dotykać jej i wypowiadać życzenie o zamążpójściu. Według tradycji miało to przynosić trwałe związki.

Na szczyt prowadzą dwa dojścia i żadna łatwa droga

Krzyżnik najlepiej traktować jak wycieczkę z planem, ale bez pośpiechu. Na szczyt można wejść bez wytyczonego szlaku, wyraźnymi drogami, od strony Stronia Wsi albo od Starej Morawy. Warto jednak pamiętać, że przy dawnych wyrobiskach trzeba zachować ostrożność. Nie należy zbliżać się do krawędzi kamieniołomów.

Najprostsze informacje dla osób ruszających z Wrocławia są dość konkretne:

  • samochodem do Stronia Śląskiego jedzie się około 2,5 godziny
  • po drodze można zatrzymać się w Kamieńcu Ząbkowickim i zobaczyć pałac Marianny Orańskiej
  • pociągiem Kolei Dolnośląskich dojeżdża się do Kłodzka Miasta, a dalej kursuje autobus podstawiony przez KD
  • przejazd pociągiem i autobusem odbywa się na jednym bilecie
  • w Starej Morawie działa zalew, gdzie w sezonie można popływać i skorzystać ze sportów wodnych

W pobliżu warto też zajrzeć do kaplicy świętego Onufrego, która stoi przy stadionie Kryształu. Obiekt jest dziś w remoncie, ale jego bryła nadal przypomina, jak mocno legenda, religia i historia splatają się w tej części ziemi kłodzkiej. A finał opowieści o Krzyżniku, przynajmniej według podań, pozostaje gorzki. Przepowiednia Żywii miała się spełnić, gdy złoża marmuru wyczerpały się, a później potężna woda z Morawki zniszczyła kaplicę. To właśnie takie historie sprawiają, że ta góra nie jest zwykłym celem spaceru, tylko miejscem, które długo zostaje w pamięci.

na podstawie: Urząd Miasta we Wrocławiu.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta Wrocław). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.