Knysza po wrocławsku nadal ma się dobrze. Gdzie ją zjeść i ile kosztuje

Knysza po wrocławsku nadal ma się dobrze. Gdzie ją zjeść i ile kosztuje

Wydrążona bułka, warzywa, sos i coś konkretnego w środku – tak wygląda jeden z najbardziej rozpoznawalnych smaków ulicznych Wrocławia. Knysza, kojarzona przede wszystkim z Dworcem Głównym, nie zniknęła razem z dawnymi budkami. Wciąż można znaleźć ją w kilku punktach, choć ceny mocno różnią się od tych sprzed lat.

  • Bułka z dworca stała się częścią miejskiej historii
  • Pani Krystyna przeniosła legendę na ulicę Ślężną
  • W kilku punktach można znaleźć różne wersje knyszy

Bułka z dworca stała się częścią miejskiej historii

Dla wielu osób knysza była stałym punktem powrotu z centrum, zwłaszcza po studenckich czwartkach. W książce „Wrocław, pamiętam, że…” Robert Gacek wspominał, że po drodze do akademików Akademii Ekonomicznej warto było zajść na Dworzec Główny właśnie po ten specjał.

Knyszy – nie pity lub kebaba – knysza jest nasza.

Wrocławska wersja wyróżnia się drożdżową bułką o półokrągłym kształcie. W środku znajduje się wydrążona przestrzeń na dodatki. Bułkę najczęściej się grilluje, choć część osób nadal preferuje miękkie pieczywo podgrzane w kuchence mikrofalowej. Wśród dodatków pojawiają się między innymi warzywa, cebula prażona, sosy, ser, kotlet albo kurczak.

Pochodzenie samej knyszy nie jest jednoznaczne. Podobne potrawy znane są w kuchni ukraińskiej, litewskiej, białoruskiej i bieszczadzkiej. Wrocławska odmiana zyskała jednak własny charakter w latach 90. i stała się jednym z symboli ulicznego jedzenia po transformacji.

Niezależnie od pochodzenia knysza wrocławska pisała w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku tożsamość kulinarną naszego miasta – mówi historyk Grzegorz Sobel, autor książki „Przy wrocławskim stole”.

Według Sobla knysza była dla wielu mieszkańców pierwszym kontaktem z gastronomią uliczną, a jej obecność na Dworcu Głównym wzmacniała rozpoznawalność Wrocławia jako miasta z własnym szybkim daniem.

Pani Krystyna przeniosła legendę na ulicę Ślężną

Najbardziej znana historia związana z dworcową knyszą prowadzi dziś na skrzyżowanie ulic Ślężnej i Weigla. Przy pomarańczowej przyczepie pracuje pani Krystyna, która zaczęła przygotowywać knysze w 1995 roku w barze obok zegara na Dworcu Głównym.

Po kilkunastu latach lokal musiał zostać zamknięty z powodu remontu dworca prowadzonego przed Euro 2012. Receptura nie zniknęła jednak razem z barem. Na przyczepie pojawił się napis „Legendarna knysza z Dworca Głównego”, a danie nadal jest tam dostępne.

To właśnie ten punkt najlepiej pokazuje, dlaczego knysza przetrwała zmiany na rynku gastronomicznym. Nie chodzi wyłącznie o składniki, ale także o przywiązanie do konkretnego smaku i sposobu podania. Osoby szukające wersji najbardziej zbliżonej do dawnej knyszy powinny zwrócić uwagę na miękką, podgrzewaną bułkę oraz klasyczne dodatki, a nie tylko na rozmiar porcji.

W kilku punktach można znaleźć różne wersje knyszy

Knysze są dostępne także w Re:bistro w Hali Stulecia. W menu pojawiają się warianty z kotletem, serem i kurczakiem. Do środka trafiają również chrupiące warzywa, sosy i prażona cebula. Wśród spotykanych dodatków są ponadto tuńczyk, parówka oraz gyros.

Knysza wyróżnia się drożdżową bułką z wydrążonym środkiem o charakterystycznym, półokrągłym kształcie – opisuje Re:bistro.

Za knyszę w Hali Stulecia trzeba zapłacić ponad 30 zł. To wyraźnie więcej niż w tańszych barach i budkach. Dla porównania, w czasach największej popularności danie kosztowało 4,50 zł w wersji wegetariańskiej oraz 5 zł z serem lub kotletem.

Wśród miejsc polecanych przez internautów znalazły się:

  • Zbyszko Bar przy ul. Bałtyckiej 21, chwalony za smak przypominający dawną knyszę,
  • Bistro Nadodrze w budynku Dworca Nadodrze,
  • barobus Ale Knysza przy ul. Opolskiej 136 na Księżu,
  • Fabryka Smaków,
  • Bar Mist na Dworcu Głównym,
  • Knysz na Kołach w podwrocławskich Siechnicach.

W Barze Mist pod koniec sierpnia knysza z warzywami kosztowała 20 zł, a wersja z żółtym serem – 23 zł. Różnica między najtańszymi propozycjami a daniem z Hali Stulecia jest więc odczuwalna. Przed wyjściem po konkretną wersję warto sprawdzić aktualne menu, bo cena zależy nie tylko od lokalu, lecz także od wybranego nadzienia.

Historia knyszy wpisuje się w dłuższą tradycję ulicznego jedzenia we Wrocławiu. Już w XIX wieku na rynku sprzedawano kiełbasy gotowane i z rusztu, podawane z chrzanem oraz bułką. Za pierwszy miejscowy fast food można uznać zestaw serwowany przez Karla Augusta Friebego pod ratuszem – precla z kminkiem, czosnkowo-kminkową kiełbasę Knackwurst i piwo. Knysza jest więc współczesnym rozdziałem znacznie starszej historii jedzenia kupowanego po drodze.

na podstawie: Urząd Miasta we Wrocławiu.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji