[KOSZYKÓWKA] Śląsk Wrocław przerwał serię Kinga w PGE Basket Lidze – 82:69 w Szczecinie

[KOSZYKÓWKA] Śląsk Wrocław przerwał serię Kinga w PGE Basket Lidze – 82:69 w Szczecinie

Trzy ostatnie bezpośrednie mecze wygrywał King Szczecin, ale w sobotę ta seria dobiegła końca: WKS Śląsk Wrocław zwyciężył na wyjeździe 82:69. Przed spotkaniem drugiej kolejki PGE Basket Ligi wrocławianie zajmowali czwarte miejsce w tabeli, szczecinianie szóste, a obie drużyny miały po trzy punkty.

Dla kibiców Śląska był to wyjazd z dodatkowym ciężarem historii. King wygrał cztery z pięciu poprzednich spotkań tych zespołów, w tym marcowy mecz w Szczecinie 90:81. Tym razem przez długi czas również nie było jasne, czy wrocławianie zdołają odmienić ten układ sił. Prowadzili po dwóch kwartach, stracili prowadzenie w trzeciej, a najlepszą odpowiedź zachowali na ostatnią odsłonę.

Dziewięć punktów Śląska przed zejściem do szatni

Początek nie zapowiadał wyraźnej przewagi żadnej ze stron. Pierwszą kwartę Śląsk wygrał 18:17, więc do drugiej przystępował z ledwie jednym punktem zapasu. W tej części spotkania gospodarze zdołali jeszcze znaleźć się przed wrocławianami. Szczególnie istotne okazały się jednak ostatnie akcje pierwszej połowy: od stanu 35:32 dla Kinga goście zdobyli dziewięć punktów bez odpowiedzi i schodzili do szatni z prowadzeniem 41:35.

Ta seria miała znaczenie nie tylko dla wyniku. King tydzień wcześniej rozpoczął sezon zwycięstwem 104:85 nad Twardymi Piernikami Toruń, pokazując, jak wiele punktów potrafi zdobyć. Tym razem po dwóch kwartach miał ich 35 i to on musiał szukać sposobu na odrobienie straty. Śląsk z kolei przyjechał do Szczecina po ligowej porażce z Arką Gdynia. Po słabym początku sezonu trener Danny Franco mówił o bałaganie na parkiecie; sobotni mecz dawał jego zespołowi okazję do pierwszej ligowej wygranej.

Gospodarze nie pozwolili jednak, by sześciopunktowa różnica utrzymała się długo. Trzecią kwartę wygrali 20:12. Odrobili stratę, a trójka Zahira Portera dała im prowadzenie 55:51. Śląsk zdążył jeszcze zmniejszyć dystans i przed ostatnią odsłoną na tablicy było 55:53 dla Kinga. Mecz znów zaczynał się niemal od zera – przynajmniej jeśli spojrzeć na różnicę punktów.

Od 58:57 do 59:70 – seria, która odmieniła mecz

W czwartej kwarcie szczecinianie utrzymywali się z przodu jeszcze przy stanie 58:57. Właśnie wtedy nastąpił najważniejszy fragment spotkania. Śląsk odpowiedział serią 13:1 i wyszedł na prowadzenie 70:59. Z dwupunktowej straty zrobiło się jedenaście punktów przewagi gości, a King stanął przed znacznie trudniejszym zadaniem niż kilka minut wcześniej.

W dalszej części ostatniej kwarty cenne punkty dla wrocławian zdobywali Devin Robinson i Anthony Hickey. Błażej Kulikowski trafił za trzy, a John Egbunu wykorzystał cztery rzuty wolne. Śląsk wygrał tę odsłonę 29:14 i zakończył mecz wynikiem 82:69. Po zwrocie z trzeciej kwarty nie dał gospodarzom kolejnej okazji do odrobienia strat.

Liczby dobrze pokazują, gdzie pojawiła się różnica. W zbiórkach King był minimalnie lepszy, 38:37, a w asystach padł remis 17:17. Szczecinianie zanotowali jednak 16 strat przy 11 Śląska; goście mieli też wyższą skuteczność rzutów, 59 do 44. To pozwoliło im zamienić udaną ostatnią kwartę w pierwsze ligowe zwycięstwo sezonu.

Dla wrocławskich kibiców liczy się zarówno wyjazdowa wygrana, jak i sposób, w jaki została osiągnięta. Śląsk przetrwał powrót Kinga do meczu, a potem sam odpowiedział serią, która przesądziła o wyniku. W Szczecinie zakończył passę trzech porażek z tym rywalem i zdobył cenny rezultat już w drugiej kolejce PGE Basket Ligi.

King SzczecinStatystykaWKS Śląsk Wrocław
69Punkty82
Zolnierewicz Przemyslaw (16)Najlepiej punktującyA. Hickey (17)
38Zbiórki37
Witlinski Mikolaj (10)Top zbiórkiRobinson Devin (8)
17Asysty17
Sehnal Ondrej (6)Top asystyA. Hickey (4)
16Straty11
313PT %27
Sehnal Ondrej (3)Top 3PTScruggs Paul (2)
3Punkty w tabeli3
Ładuję tabelę…
Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły