Ponad 4 tysiące osób na premierze książki Olgi Tokarczuk we Wrocławiu

Ponad 4 tysiące osób na premierze książki Olgi Tokarczuk we Wrocławiu

FOT. Urząd Miasta we Wrocławiu

W Hali Stulecia trudno było znaleźć wolne miejsce, a po spotkaniu z noblistką szybko uformowała się długa kolejka po autograf. Ponad 4 tysiące czytelników przyjechało na światową premierę powieści „Świata jest za dużo”. Olga Tokarczuk opowiadała o pamięci, powojennym Dolnym Śląsku i bohaterach, którzy próbują ułożyć sobie życie po katastrofie.

  • Powojenna historia Dolnego Śląska stała się osią nowej powieści
  • Walter Frommer wrócił z wcześniejszych książek noblistki
  • Czytelnicy przyjechali z Krakowa, Poznania i Białorusi

Powojenna historia Dolnego Śląska stała się osią nowej powieści

„Świata jest za dużo” to zapowiadana jako ostatnia powieść Olgi Tokarczuk. W centrum opowieści znalazło się 21 bohaterów, którzy po wojnie trafili na tak zwane Ziemie Odzyskane. Wiosną 1946 roku ich losy splatają się w zniszczonym Wrocławiu, a ważnymi miejscami wydarzeń są także Wałbrzych i inne obszary Dolnego Śląska.

Powieść łączy historie osób przybyłych między innymi ze Lwowa, Drohobycza i Buenos Aires. Jej geograficzny horyzont wyznaczają między innymi Dniestr i Odra. Tokarczuk buduje z tych wątków opowieść o pamięci, tożsamości oraz próbach rozpoczęcia życia od nowa po wojennej traumie.

Spotkanie poprowadziła prof. Urszula Glensk z Uniwersytetu Wrocławskiego. Wieczór rozpoczął Irek Grin, przewodniczący Rady Fundacji Olgi Tokarczuk.

„Myślę, że każda z tych osób opowiadanych w książce reprezentuje jakiś rodzaj drogi przybycia na Dolny Śląsk i radzenia sobie w ogóle z sytuacją zakorzenienia” – powiedziała Olga Tokarczuk.

Autorka zaznaczała, że powieści nie należy czytać jako dokumentu historycznego. Korzystała z prawdziwych opowieści, wydarzeń i materiałów, ale połączyła je w literacką konstrukcję. Chodziło jej o uchwycenie wspólnego doświadczenia ludzi, którzy osiem dekad temu musieli odnaleźć się w zupełnie nowym miejscu.

Tokarczuk pracowała nad tym tematem od początku lat dwutysięcznych. Zbierała dokumenty, rozmawiała ze świadkami i tworzyła materiały dotyczące przyszłej książki. Przez lata inne obowiązki odsuwały pisanie na później. Dopiero teraz udało się jej zebrać całość w jedną powieść.

Walter Frommer wrócił z wcześniejszych książek noblistki

Jedną z 21 postaci jest Walter Frommer, znany już czytelnikom z „E.E.” i „Empuzjonu”. Tokarczuk przyznała, że jego obecność w kolejnej książce to świadome zaproszenie do rozpoznawania literackich tropów. Mówiła też o szczególnej sympatii do tej postaci.

Pomysł na Frommera pojawił się w latach dziewięćdziesiątych, gdy pisarka mieszkała w Wałbrzychu. W jednym z małych antykwariatów znalazła metalową puszkę w kształcie kromki chleba. Na przedmiocie wygrawerowano imię i nazwisko Walter Frommer. To właśnie ten dziwny przedmiot stał się początkiem bohatera, który później powracał w kolejnych utworach.

„To są takie moje prywatne małe mitologie, których używanie i wydobywanie sprawia mi po prostu zwykłą przyjemność w pisaniu” – mówiła Olga Tokarczuk.

Autorka opowiadała również o samym procesie tworzenia. Jej zdaniem pisanie powieści wymaga nie tylko warsztatu, lecz także wejścia w psychikę kolejnych postaci. Niektóre z nich rozwijały się niemal samodzielnie, inne wymagały mozolnego odtwarzania ich przeszłości: drogi do Wrocławia lub Wałbrzycha, przeżyć i powodów, dla których znalazły się na Dolnym Śląsku.

Czytelnicy przyjechali z Krakowa, Poznania i Białorusi

Na spotkanie przyjechali mieszkańcy różnych części Wrocławia, ale także osoby z innych miast. W Hali Stulecia pojawili się między innymi czytelnicy z Krakowa i Poznania. Po zakończeniu rozmowy kolejka po podpis noblistki ciągnęła się z esplanady na płytę główną obiektu. Podpisywanie książek trwało około dwóch i pół godziny.

Katarzyna przyjechała z Krakowa razem z siostrą. Ma w swojej kolekcji pięć książek Tokarczuk, a szczególnie ceni „Prowadź swój pług przez kości umarłych” oraz „Empuzjon”. Na nową powieść czekała między innymi dlatego, że jej akcja wiąże się z okolicami Wałbrzycha, Kłodzka i Świeradowa-Zdroju, skąd pochodzi jej rodzina.

Maria, która pochodzi z Białorusi i mieszka we Wrocławiu, czyta twórczość Tokarczuk po polsku. Podczas premiery kupiła „Świata jest za dużo”, a wcześniej rozpoczęła lekturę „Ksiąg Jakubowych”. Podkreślała, że uwagę zwraca na sposób, w jaki autorka posługuje się językiem i prowadzi historie blisko codziennego doświadczenia.

Na wydarzenie z Poznania przyjechali także Jonasz i Miłosz. Dla Jonasza ważne są w książkach Tokarczuk motywy drogi oraz spotkania ludzi pochodzących z różnych miejsc. Miłosz zainteresował się twórczością pisarki po przyznaniu jej Nagrody Nobla. Jak mówił, to wyróżnienie pomogło mu odkryć autorkę, o której wcześniej nie słyszał.

Tak duża frekwencja i wielogodzinna kolejka po autograf pokazały, że premiera dotycząca powojennego Dolnego Śląska przyciągnęła nie tylko odbiorców z regionu. Dla części czytelników książka stała się także okazją do konfrontacji z historiami miejsc, z których pochodzili ich rodzice i dziadkowie.

na podstawie: UM Wrocław.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta we Wrocławiu). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji