Kosmiczne centrum może wylądować we Wrocławiu – miasto już rozgrywa swoją szansę

4 min czytania
Kosmiczne centrum może wylądować we Wrocławiu – miasto już rozgrywa swoją szansę

Wrocław lubi mówić o sobie jako o mieście nauki i technologii, ale tym razem stawka jest wyższa niż zwykle. W ratuszu spotkali się samorządowcy, naukowcy i przedsiębiorcy, by przekonywać, że to właśnie tutaj powinno trafić Centrum Technologiczne Europejskiej Agencji Kosmicznej. W tle są nie tylko ambicje, lecz także konkretne kontakty, doświadczenie i wsparcie z zagranicy. Jeśli decyzja pójdzie po myśli miasta, korzyść nie zatrzyma się na uczelniach i firmach – odczuje ją cały dolnośląski ekosystem.

  • W ratuszu padło jedno zdanie, które ustawia całą stawkę
  • Wrocław nie startuje z pustymi rękami, bo kosmos zna już ten adres
  • Centrum ESA ma pracować nad bezpieczeństwem, testami i kontraktami

W ratuszu padło jedno zdanie, które ustawia całą stawkę

Podczas spotkania we wrocławskim Ratuszu 26 marca atmosfera była daleka od kurtuazyjnej rozmowy o przyszłości. Chodziło o realną rywalizację z innymi dużymi ośrodkami w kraju, bo o siedzibę Centrum Technologicznego ESA zabiegają też Kraków , Gdańsk , Łódź, Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia, a coraz częściej także Warszawa.

Wrocławianie nie chcą jednak odgrywać roli jednego z wielu kandydatów. Jakub Mazur, wiceprezydent miasta, podkreślał, że sprawa wykracza poza samą stolicę Dolnego Śląska.

„Walczymy o wizję nie tylko dla Wrocławia, Dolnego Śląska i Polski. To większe, ponadregionalne porozumienie” – powiedział Jakub Mazur.

Do tej układanki dołączają sąsiedzi. Wsparcie przyszło nie tylko z regionu opolskiego, ale również z Niemiec i Czech, a osobny sygnał poparcia przyszedł z Dniepropietrowska. Jak wskazywano podczas spotkania, współpraca Dolnego Śląska i obwodu dniepropietrowskiego trwa już 20 lat, a tamtejsze środowisko naukowe oraz przemysłowe widzi we Wrocławiu naturalne miejsce dla takiej instytucji.

„Gdy pojawiło się pytanie, gdzie zlokalizować Centrum Technologiczne, nie mieliśmy wątpliwości, że we Wrocławiu” – przekazał Mykola Lukaszuk, przewodniczący Dniepropietrowskiej Rady Obwodowej.

W obronie wrocławskiej kandydatury ważny jest też termin. Decyzja jeszcze nie zapadła, ale można się jej spodziewać w tym półroczu. To oznacza, że miasto ma już tylko kilka miesięcy, by domknąć przekaz i nie wypaść z pola widzenia instytucji, która może zmienić układ sił na krajowej mapie technologii kosmicznych.

Wrocław nie startuje z pustymi rękami, bo kosmos zna już ten adres

Najmocniejszy argument Wrocławia jest prosty: to nie jest miejsce, które dopiero zaczyna interesować się kosmosem. Miasto ma już firmy, zespoły badawcze i ludzi, którzy pracują przy projektach związanych z ESA. To właśnie ten dorobek ma odróżniać Wrocław od kandydatów, którzy dopiero próbują zbudować taki kapitał.

Jednym z przykładów jest wrocławska firma Extremo Technologies. Na misję kosmiczną drugi w historii polski astronauta Sławosz Uznański-Wiśniewski zabrał niewielkie urządzenie stworzone właśnie tutaj. Z zewnątrz wyglądało niepozornie, ale na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej stało się elementem poważnego eksperymentu dotyczącego zachowania glonów w warunkach mikrograwitacji.

„Byliśmy jednym z 13 wybranych eksperymentów” – mówiła Wiktoria Dziaduła z Extremo Technologies.

Firma pracuje nad systemem podtrzymywania życia dla przyszłych misji. Chodzi o rozwiązania, których nie da się po prostu spakować do rakiety w wystarczającej ilości na długą wyprawę. Trzeba je będzie tworzyć już poza Ziemią, a do tego potrzebne są laboratoria, wiedza i technologia, których nie buduje się z dnia na dzień.

Właśnie dlatego wrocławskie środowisko naukowe i biznesowe tak mocno akcentuje, że miasto ma już przygotowane zaplecze. Prof. Witold Rohm z Uniwersytetu Przyrodniczego nie zostawiał wątpliwości, że ESA zna tu lokalnych partnerów i nie wchodziłaby w obce środowisko. Z kolei prof. Paweł Rudawy z Uniwersytetu Wrocławskiego zwracał uwagę na coś równie ważnego jak laboratoria – na ludzi.

Według niego takie centrum mogłoby ściągać specjalistów z innych regionów, a nie tylko oddawać najlepiej wykształcone kadry gdzie indziej. To właśnie ten odwrócony kierunek przepływu talentów był jednym z najmocniejszych wątków rozmowy. Wrocław chce być miejscem, do którego się przyjeżdża po pracę, projekty i rozwój, a nie tylko miastem, z którego się wyjeżdża.

Centrum ESA ma pracować nad bezpieczeństwem, testami i kontraktami

Jeśli Europejska Agencja Kosmiczna wybierze Wrocław, ośrodek nie będzie jedynie prestiżowym adresem. Ma być narzędziem dla firm i naukowców, którzy potrzebują dostępu do technologii i testów na poziomie, jakiego dziś w Polsce brakuje. W grę wchodzi także łatwiejsza droga do kontraktów ESA dla krajowych przedsiębiorstw.

Zakres prac centrum ma obejmować przede wszystkim:

– monitorowanie zagrożeń na orbicie, w tym śmieci kosmicznych
– ochronę satelitów przed zderzeniami
– prognozowanie pogody kosmicznej, wpływającej także na elektronikę na Ziemi
– rozwój technologii dual use, czyli rozwiązań o zastosowaniu cywilnym i wojskowym
– wsparcie przemysłu w zdobywaniu kontraktów ESA
– testowanie technologii w infrastrukturze, której polskie firmy dotąd nie miały na miejscu

Dziś pod uwagę brane są dwie lokalizacje – Łukasiewicz PORT albo Wrocławski Park Technologiczny. Niezależnie od ostatecznego adresu, stawką jest coś więcej niż prestiżowa inwestycja. Chodzi o to, czy Wrocław utrwali swoją pozycję jako jeden z najważniejszych ośrodków nowych technologii w tej części Europy.

Dlatego w całej tej historii kosmos nie jest już abstrakcyjnym marzeniem. Stał się konkretnym testem dla miasta, które chce pokazać, że potrafi połączyć naukę, przemysł i międzynarodowe partnerstwo w jedną, bardzo mocną ofertę.

na podstawie: Urząd Miasta Wrocław.

Autor: krystian