Most i arena w czerwieni. Wrocław dziękuje za zbiórkę, która poruszyła kraj

Most i arena w czerwieni. Wrocław dziękuje za zbiórkę, która poruszyła kraj

FOT. Urząd Miasta Wrocław

Most Uniwersytecki i Tarczyński Arena na chwilę zmieniły kolor, a wraz z nim nastrój całego wieczoru. Wrocław odpowiedział na internetową zbiórkę, która przerodziła się w ogólnopolski gest solidarności z dziećmi walczącymi z chorobą. Czerwone światło stało się prostym, ale mocnym znakiem wsparcia – bez patosu, za to z wyraźnym przesłaniem.

  • Czerwone światło nad Odrą i stadionem
  • Maja z Oławy, Bedoes i utwór, który ruszył lawinę pomocy
  • Wrocławski ślad w całej historii był wyjątkowo wyraźny

Czerwone światło nad Odrą i stadionem

Tej nocy dwa wrocławskie symbole rozbłysły na czerwono. Najpierw Most Uniwersytecki, potem Tarczyński Arena – oba miejsca na moment przestały być tylko elementem miejskiego pejzażu, a stały się znakiem pamięci i wdzięczności wobec tych, którzy walczą o zdrowie.

Jak przekazało Biuro Prasowe Urzędu Miejskiego Wrocławia, był to sposób, by dołączyć do akcji i pokazać wsparcie dla osób dotkniętych chorobą. W tym samym komunikacie wybrzmiała też wdzięczność wobec twórców i darczyńców, którzy napędzili zbiórkę.

Wrocław mówi dziś jedno wielkie: DZIĘKUJEMY! Dziękujemy Łatwogang, Bedoes 2115 oraz każdej osobie, która dołożyła swoją cegiełkę do wsparcia Fundacji Cancer Fighters. Pokazaliście ogromne serca i siłę, która naprawdę zmienia świat!

Maja z Oławy, Bedoes i utwór, który ruszył lawinę pomocy

W centrum tej historii znalazła się 11-letnia Maja Mecan z Oławy, chorująca na białaczkę. Wraz z raperem Bedoesem 2115 nagrała utwór nazwany „diss na raka”, który bardzo szybko obiegł sieć. Klip powstawał także we wrocławskim Przylądku Nadziei, co nadało całej akcji jeszcze bardziej osobisty wymiar.

Na tym nie skończyła się fala zainteresowania. Twórca internetowy Łatwogang uruchomił stream, w którym przez wiele dni słuchał utworu, zbierając pieniądze dla Fundacji Cancer Fighters. Transmisja miała zakończyć się wcześniej, ale była przedłużana, bo wsparcie z internetu tylko przyspieszało. Do akcji dołączali kolejni znani ludzie, wśród nich Robert Lewandowski i Mrozu.

Efekt był imponujący. Na liczniku zbiórki znalazło się już ponad 234 mln zł, a suma wciąż rosła. To nie był zwykły internetowy zryw, lecz przykład tego, jak jeden pomysł potrafi uruchomić ogromną, bardzo konkretną pomoc.

Wrocławski ślad w całej historii był wyjątkowo wyraźny

Fundacja Cancer Fighters ma biuro operacyjne we Wrocławiu, a jej podopieczni leczą się między innymi w Przylądku Nadziei. Właśnie dlatego czerwona iluminacja nie wyglądała jak przypadkowy gest. Miała lokalny ciężar i przypominała, że za wielką zbiórką stoją też bardzo bliskie, codzienne sprawy – leczenie, oddziały, rodziny i nadzieja, która nie mieści się w samych liczbach.

Wrocław pokazał tego wieczoru coś więcej niż tylko efektowną oprawę. Pokazał, że kiedy pomoc nabiera tempa, miasto potrafi odpowiedzieć wyraźnym, prostym sygnałem. I że czasem najgłośniej mówi właśnie cisza rozświetlona na czerwono.

na podstawie: Urząd Miasta we Wrocławiu.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta Wrocław). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.