Wrocław w trzech ulicach. Potomkini rodziny Herz wróciła do Op Enheim

Wrocław w trzech ulicach. Potomkini rodziny Herz wróciła do Op Enheim

FOT. Urząd Miasta we Wrocławiu

Do kamienicy Oppenheimów przyszła z pamięcią, która przez lata mieściła się w kilku zdaniach i jednej rodzinnej legendzie. Wrocław z opowieści matki był mały, niemal skrojony do długości drogi do szkoły. Dopiero na miejscu okazało się, że za tym skrótem stoi historia handlu, ucieczki, milczenia i nazwisk zapisanych dziś na kamieniu pamięci.

  • Sklep przy Oppenheimówce i droga, której nie dało się zatrzymać
  • Buenos Aires, niemiecka szkoła i dom pełen przemilczeń
  • Powrót do kamienicy i odkrycie, które zmieniło obraz rodziny

Sklep przy Oppenheimówce i droga, której nie dało się zatrzymać

Yvonne Rosenberg wróciła do miejsca, z którym jej rodzina była związana jeszcze przed wojną. Jej dziadkowie prowadzili sklep obuwniczy w kamienicy Oppenheimów, a biznes przeszedł na Waltera Herza po śmierci jego ojca, Ludwiga. Wtedy to była codzienność: praca, handel, dom. Potem przyszły wydarzenia, które przecięły tę historię brutalnie i na długo odebrały jej ciąg dalszy.

„Rodzina musiała sprzedać wszystko, co miała, i wyemigrować do Chile” – wspominała Yvonne Rosenberg, tłumacząc, jak rosły w siłę narodowy socjalizm i strach zmieniały życie jej bliskich.

Matka rozmówczyni, Steffi Herz, urodziła się we Wrocławiu w 1928 roku. Gdy miała dziewięć lat, rodzina opuściła miasto. W Chile dziadek znów handlował, tym razem tekstyliami, a babcia pracowała jako masażystka. Uczyli się życia od nowa, bez języka i bez dawnego punktu oparcia. To właśnie taki los najczęściej kryje się za wielkimi datami z podręczników – zwyczajny, porozrywany na kawałki.

Buenos Aires, niemiecka szkoła i dom pełen przemilczeń

Yvonne Rosenberg przyszła na świat już w Argentynie, w Buenos Aires, w rodzinie żydowskich uchodźców. Ojciec wyjechał z Niemiec jako trzynastolatek, matka dorastała po drugiej stronie oceanu. W domu pamięć nie była jednak otwarcie pielęgnowana. Raczej ostrożnie obchodzono się z tym, co bolesne.

W rozmowie wracał obraz rodziny, która nie opowiadała zbyt wiele o wojnie. Dopiero później, dzięki archiwom i pracy nad historią bliskich, można było złożyć to w całość. Pomogły Stolpersteine położone w Darmstadt dla ojca, wuja i matki. Pomógł też niemiecki, którego Yvonne nauczyła się w szkole w Argentynie. Sama podkreślała, że była to szkoła prowadzona w wyjątkowy sposób, z częścią zajęć po niemiecku, i że ta znajomość języka do dziś otwiera jej drogę do rozmów i dokumentów.

Jej wspomnienia z domu są zresztą bardzo konkretne. Ojciec był surowy, ale ciepły wobec wnuków. Matka nie lubiła wracać do przeszłości. Tę niechęć do rozdrapywania ran Yvonne rozumie dziś jeszcze mocniej, bo sama opowiada o losach rodziny swojemu siedmioletniemu wnukowi. Zostaje więc pamięć przekazywana ostrożnie, ale już nie w ciszy.

Powrót do kamienicy i odkrycie, które zmieniło obraz rodziny

Dopiero niedawno w rodzinie znów zaczęło się mówić więcej o wrocławskim rozdziale tej historii. Impulsem były Stolpersteine ułożone w Lipsku dla rodziców Yvonne Rosenberg. Później przyszła książka o wrocławskich Żydach i wraz z nią kolejny fragment układanki. Wtedy wyraźniej wyłonił się związek rodziny Herz z Wrocławiem, choć sama rozmówczyni przyznała, że przez lata trudno jej było nawet uchwycić, jak rozumieć tożsamość matki – niemiecką, polską, a może już całkiem wykorzenioną z dawnych podziałów.

Najmocniejszy moment przyszedł jednak pod samym wejściem do kamienicy. Tam, gdzie dziś działa Op Enheim, stoją Stolpersteine upamiętniające rodzinę Herz. Dla Yvonne Rosenberg to był moment graniczny. Nagle historia przestała być tylko rodzinną opowieścią, a stała się czymś namacalnym.

„To wszystko się wydarzyło i nie było tylko mglistym wspomnieniem” – powiedziała po zobaczeniu kamieni pamięci.

Wtedy odkryła też Olgę – osobę, o której wcześniej nie wiedziała, a która pozostała w sklepie do samego końca. To odkrycie nadało całej wizycie ciężar większy, niż mogłyby unieść suche daty. Wrocław, który w rodzinnych opowieściach mieścił się kiedyś w trzech ulicach, nagle rozrósł się do pełnego, trudnego obrazu miasta i jego dawnych mieszkańców.

na podstawie: UM Wrocław.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta we Wrocławiu). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.