Biały marsz w Rogoźnicy przypomniał o więźniarkach Gross–Rosen

Biały marsz w Rogoźnicy przypomniał o więźniarkach Gross–Rosen

FOT. Urząd Wojewódzk

Białe stroje i kwiaty pojawiły się na ulicy Ofiar Gross-Rosen jak znak pamięci, nie dekoracja. W Rogoźnicy drugi Biały Marsz połączył sprzeciw wobec wojny z przypomnieniem losów kobiet więzionych w KL Gross–Rosen. Uczestnicy szli spokojnie do pierwszej bramy dawnego obozu, niosąc tablice z wizerunkami więźniarek. W tym obrazie było więcej ciszy niż patosu, a właśnie ona najlepiej oddawała ciężar tej historii.

  • Biały marsz przeszedł do pierwszej bramy dawnego obozu
  • Głosy o kobietach z Gross–Rosen wybrzmiały przez szkolne opowieści

Biały marsz przeszedł do pierwszej bramy dawnego obozu

W wydarzeniu wzięli udział mieszkańcy, przedstawiciele instytucji oraz osoby, dla których pamięć o ofiarach wojny pozostaje czymś więcej niż tylko rocznicowym obowiązkiem. Marsz miał wyraźny, spokojny rytm. Uczestnicy, ubrani na biało, nieśli białe kwiaty i przeszli ulicą Ofiar Gross–Rosen do pierwszej bramy dawnego obozu.

Obecność wojewody dolnośląskiej Anny Żabskiej nadała temu spotkaniu także wymiar symboliczny. Jej słowa dobrze oddały sens całego marszu.

– Wojna, nienawiść i pogarda dla drugiego człowieka zawsze prowadzą do tragedii – dlatego musimy o tym pamiętać, by nigdy się nie powtórzyły – podkreślała wojewoda.

Biel w takich okolicznościach nie jest przypadkiem. To znak pamięci, ale też solidarności i sprzeciwu wobec przemocy. W Rogoźnicy ten przekaz wybrzmiał wyraźnie, bez podniesionego głosu. Sama forma marszu mówiła dużo: kroki, kwiaty, tablice z twarzami kobiet i droga prowadząca w miejsce naznaczone cierpieniem.

Głosy o kobietach z Gross–Rosen wybrzmiały przez szkolne opowieści

Podczas wydarzenia przypomniano losy więźniarek Gross–Rosen i jego filii. Kobiety były zmuszane do niewolniczej pracy, a część z nich pędzono później w marszach śmierci. To właśnie ten fragment historii najmocniej wybrzmiał w czasie marszu, bo dotyczył nie tylko ofiar obozowego systemu, lecz także sposobu, w jaki wojna odbierała imię, godność i siłę do przetrwania.

Szczególne miejsce zajęła opowieść o Sali Garncarz. Uczennice z II Liceum Ogólnokształcącego w Świdnicy przybliżyły jej losy, od obozów pracy Schmelta po jedną z kobiecych filii KL Gross–Rosen. Taka forma przypomnienia ma znaczenie, bo przenosi historię z podręcznika do konkretnego ludzkiego doświadczenia. Dzięki temu łatwiej zobaczyć, że za nazwą obozu stoją prawdziwe biografie, a nie tylko liczby i daty.

Organizatorzy podkreślali też szerszy sens Białego Marszu. To nie tylko hołd dla więźniarek Gross–Rosen, ale również wyraźny głos pokoju wobec współczesnych konfliktów zbrojnych. Właśnie w tym tkwi siła takich wydarzeń: łączą pamięć o przeszłości z ostrzeżeniem na dziś.

na podstawie: Urząd Wojewódzk.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Wojewódzk). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.