Dni Japońskie w IV LO. Samurajowie na Świstackiego i kultowe auta z Kraju Kwitnącej Wiśni

Dni Japońskie w IV LO. Samurajowie na Świstackiego i kultowe auta z Kraju Kwitnącej Wiśni

FOT. Urząd Miasta Wrocław

Na dziedzińcu Liceum Ogólnokształcącego nr IV przy ul. Świstackiego stanęły japońskie sportowe auta, a w sali gimnastycznej rozlegały się okrzyki treningowe. Uczniowie “Czwórki” przekonali się, że karate zaczyna się od ukłonu, a pokora może być silniejsza od pięści. Dawid Graczyk – historyk z zamiłowania, trener karate z powołania – po raz kolejny sprowadził do Wrocławia ducha Dalekiego Wschodu.

  • Zamiast lekcji – maty i miecze bambusowe
  • Filozofia w ruchu i codzienność za murem szkoły
  • Haiku, shogi i sprzątanie klas – czyli co jeszcze czeka uczniów

Zamiast lekcji – maty i miecze bambusowe

We wtorek 2 czerwca budynek szkoły zamienił się w dojo. Na matach pojawili się przedstawiciele judo, karate, kendo i aikido – sztuk walki, które w Japonii nazywa się zbiorczo budo, czyli “droga wojownika”. Licealiści nie tylko przyglądali się pokazom. Mogli wziąć udział w ćwiczeniach, poczuć ciężar miecza bambusowego w dłoniach, zrozumieć, dlaczego zawodnik przed walką składa głęboki ukłon.

Wśród demonstratorów znalazły się dwie uczennice: Nikola z II klasy i Zofia z III. Obie trenują karate od lat – Nikola od szóstego roku życia, gdy rodzice zapisali ją na pierwsze zajęcia. Zofia wychowała się w rodzinie, gdzie sport ten był codziennością: ojciec trenował, brat również, a ten ostatni przez jakiś czas był jej trenerem.

Karate to moja pasja, trenuję od 10 lat. Sprawia mi to wielką frajdę.

Uważam, że poprawia psychikę, mentalność i fizyczność. A na co dzień dodaje mi energii i pewności siebie.

Dziedziniec szkoły przyciągał wzrok nie tylko miłośników sztuk walki. Zaparkowane tam japońskie auta sportowe – niskie, aerodynamiczne, w kolorach rzadko spotykanych na wrocławskich ulicach – budziły niemal takie same emocje jak pokazy na matach.

Filozofia w ruchu i codzienność za murem szkoły

Organizator wydarzenia, Dawid Graczyk, widzi w japońskich sztukach walki coś więcej niż sport. Dla niego to narzędzie wychowawcze, które sprawdza się zarówno na sali treningowej, jak i podczas lekcji historii.

Japonia jest w kręgu moich zainteresowań od wielu lat. Ta moja przygoda z karate trwa od ponad 30 lat – wychowuję młodzież w duchu sportowym, ale też w duchu takiej kultury japońskiej.

Nauczyciel podkreśla, że japońskie sporty nie służą wyłącznie rywalizacji. Uczą pokory, kontroli emocji, szacunku dla przeciwnika. Każda walka zaczyna się od ukłonu, a trening to droga nieustannego rozwoju, nie tylko fizycznego.

Kultura japońska oferuje nam ciekawe rozwiązania kulturowe, społeczne. Jestem zachwycony japońskim podejściem do życia i filozofią – filozofią szukania piękna w słabościach, drogą nieustannego rozwoju.

Wsparcie w organizacji zapewniły Fundacja Przyjaźni Polsko-Japońskiej NAMI oraz Stowarzyszenie Rozwoju Sportu i Kultury PAIDEIA.

Haiku, shogi i sprzątanie klas – czyli co jeszcze czeka uczniów

Drugi dzień Dni Japońskich, 3 czerwca, należy do kultury w węższym sensie. Uczniowie wezmą udział w warsztatach origami, zagrają w shogi – japońskie szachy, gdzie zdobyte figury wracają do gry po stronie przeciwnika. Podróżnik opowie o wyprawach do Japonii, Mongolii i na Sri Lankę, a specjalista przybliży tajniki zakładania kimona.

Nie zabraknie poezji – recytacji haiku w ich oryginalnej, sylabotonicznej formie – oraz pleneru malarskiego inspirowanego motywami japońskimi. Towarzyszyć temu będzie wystawa przygotowana przez szkolną bibliotekę, która ma objąć tematy od geografii przez religię po codzienne zwyczaje.

Beata Kulik, nauczycielka-bibliotekarka, przygotowała materiały, które mogą zaskoczyć. Jedna z ciekawostek szczególnie utkwiła uczniom w pamięci: w japońskich szkołach to uczniowie sprzątają klasy, toalety i stołówki. Nikt nie wychodzi do domu, dopóki podłoga nie błyszczy.

Bardzo dużo emocji wzbudziła w uczniach informacja, że Japończycy lubią stać w kolejkach i nie ma dla nich w tym problemu. Stoją w ciszy, w spokoju, nie denerwując się. Często czytając książki.

Dla organizatorów to kolejna edycja inicjatywy, która udowadnia: liceum przy Świstackiego to miejsce, gdzie historia spotyka się z życiem, a lekcje – z praktyką. Nawet jeśli ta praktyka wymaga wcześniej głębokiego ukłonu.

na podstawie: UM Wrocław.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta Wrocław). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.