Uwaga! Burze (komunikat RSO) Uwaga! Burze (komunikat RSO)

Z rodzinnego notesu do galerii - ta wystawa we Wrocławiu składa pamięć na nowo

Z rodzinnego notesu do galerii - ta wystawa we Wrocławiu składa pamięć na nowo

We Wrocławiu pojawia się wystawa, która startuje od jednego odnalezionego śladu i prowadzi dalej, w stronę rodzinnej pamięci, fotografii i ręcznie przepisywanych znaczeń. W Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta Zuzanna Wanowicz pokazuje dyplom, który nie opowiada przeszłości wprost, tylko rozbiera ją na fragmenty i układa od nowa. ✨

  • „Przeminie wiosna rozkosznych wrażeń” bierze siłę z jednego zdania i całej rodzinnej historii
  • Pamięć nie jest tu muzeum - raczej żywym, nieco popękanym materiałem
  • Zuzanna Wanowicz pracuje na granicy fotografii, obiektu i codziennych śladów

„Przeminie wiosna rozkosznych wrażeń” bierze siłę z jednego zdania i całej rodzinnej historii

Tytuł wystawy „Przeminie wiosna rozkosznych wrażeń” wyrósł z wersów Adama Asnyka zapisanych kiedyś w rodzinnym notesie przez prapraprababcię artystki. Z takiego drobiazgu łatwo zrobić ozdobnik, ale Wanowicz idzie w zupełnie inną stronę - traktuje ten zapis jak punkt zapalny dla całego projektu.

W jej pracy rodzinne fotografie i notatki nie trafiają do gabloty jako nienaruszone pamiątki. Zostają przecięte, przefiltrowane przez kolaż i działania intermedialne, a potem zbudowane na nowo w innych układach. To właśnie ten ruch - od archiwum do autorskiej interpretacji - najmocniej trzyma całą wystawę razem. 📷

Pamięć nie jest tu muzeum - raczej żywym, nieco popękanym materiałem

W kolejnych salach wchodzimy w obraz zbudowany z nadmiaru, skali i skojarzeń. Są kolaże, są wielkoformatowe realizacje, a przestrzeń zaczyna działać jak intensywne środowisko wizualne, w którym oko nie ma chwili odpoczynku. Nie chodzi jednak o sam efekt, tylko o pokazanie, że pamięć rzadko bywa gładka i uporządkowana.

Najciekawszy moment czeka w aneksie. Tam autentyczne zapiski przodkini zostały przeniesione w haft - z zachowaniem ich oryginalnej formy. To mocny gest: z jednej strony bardzo delikatny, z drugiej wyraźnie materialny, jak próba ocalenia czegoś, co łatwo mogłoby rozpłynąć się w czasie. 🧵

W całym projekcie wybrzmiewa jedna myśl - pamięć nie polega na wiernym odtwarzaniu. Bardziej przypomina ciągłą rekonstrukcję, w której to, co ocalałe, i to, co dopowiedziane, stoją obok siebie bardzo blisko.

Zuzanna Wanowicz pracuje na granicy fotografii, obiektu i codziennych śladów

Autorka dyplomu jest absolwentką sztuki mediów na ASP we Wrocławiu i współzałożycielką kolektywu BREDNIE. W swojej praktyce łączy fotografię, obiekt i działania intermedialne, a szczególnie interesuje ją estetyka codzienności - także ta bardziej szorstka, absurdalna i nieidealna.

To dobrze widać w tej wystawie. Wanowicz nie próbuje wygładzać rodzinnych pamiątek ani robić z nich sentymentalnej dekoracji. Zamiast tego pokazuje, że drobny zapis, zdjęcie czy przechowany fragment mogą stać się początkiem większej opowieści o tym, co ulotne, o pamiętaniu i o tym, jak łatwo przeszłość zmienia kształt, kiedy bierzemy ją do rąk.

na podstawie: Akademia Sztuk Pięknych we Wrocławiu.