Wrocław uczy się segregować śmieci z pomocą seniorów i koszykarzy

W Afrykarium zaczęła się kampania, która bierze na cel codzienny odruch większości mieszkańców – wrzucanie odpadów tam, gdzie akurat stoi najbliższy kosz. Organizatorzy „Wrzuć do kosza” chcą pokazać, że segregacja nie musi być ani trudna, ani przypadkowa, a jej skutki widać potem w całym mieście. Do akcji włączyli się seniorzy i wrocławscy koszykarze, bo to właśnie oni mają pomóc nieść wiedzę dalej.
- Seniorzy mają stać się miejskimi ambasadorami porządku
- Bioodpady wciąż lądują nie tam, gdzie trzeba
- Tam, gdzie ktoś zostawia obiad dla ptaków, pojawiają się szczury
- Koszykarze wchodzą do gry o czystsze miasto
Seniorzy mają stać się miejskimi ambasadorami porządku
Kampania „Wrzuć do kosza” ruszyła z udziałem Biura Komunikacji Internetowej, Ekosystemu i Wrocławskiego Centrum Rozwoju Społecznego. Jej sens jest prosty – przypomnieć, jak wyrzucać odpady tak, by jak najmniej surowców trafiało do czarnego worka i przepadało bez szansy na ponowne wykorzystanie.
Izabela Duchnowska, radna miejska i osiedlowa, zwróciła uwagę, że czystość ulic, podwórek i skwerów zależy od odpowiedzialności wszystkich. Podkreśliła też, że szczególne nadzieje wiąże ze szkoleniami dla seniorów, których nazwała „najważniejszymi influencerami”. Z kolei Dorota Feliks, dyrektorka WCRS, przypomniała, że w mieście mieszka aż 180 tys. seniorów, a ich organizacja i autorytet mogą sprawić, że wiedza o segregacji naprawdę pójdzie w obieg.
W najbliższym czasie Ekosystem razem z WCRS przeszkoli 900 seniorów. Pierwsza grupa spotkała się w sali konferencyjnej w Afrykarium, co nie jest przypadkowe – to właśnie tam kampania dostała wyraźny, miejski start i twarz ludzi, którzy na co dzień są blisko swoich osiedli, sąsiadów i rodzin.
Bioodpady wciąż lądują nie tam, gdzie trzeba
Mimo lepszych nawyków wciąż sporo śmieci trafia do niewłaściwych pojemników. Według danych przywołanych przez organizatorów przeciętny mieszkaniec Wrocławia wyrzuca do złego kosza ponad dwie trzecie odpadów.
Paweł Karpiński, prezes Ekosystemu, mówił, że badania pokazują bardzo wyraźnie, jak duży jest problem. Z jego słów wynika, że 68 proc. zawartości przeciętnego czarnego worka to odpady, które mogłyby zostać posegregowane i ponownie wykorzystane. Największy udział mają bioodpady – około 30 proc. To resztki jedzenia, obierki, zwiędłe kwiaty czy skorupki jajek, czyli rzeczy, które po właściwym wyrzuceniu mogą zamienić się w kompost.
To właśnie bioodpady są jednym z największych wyzwań, bo ich błędne wyrzucanie nie kończy się tylko na stracie surowca. Odbija się też na porządku wokół śmietników i w miejskiej przestrzeni, a tam, gdzie trafia jedzenie pozostawiane bez kontroli, szybko pojawiają się gryzonie.
„Chodzi o to by segregacja stała się dla nas wszystkich zwykłym, codziennym, niesprawiającym problemów nawykiem” – wskazali organizatorzy kampanii.
„68 proc. zawartości przeciętnego czarnego worka to odpady, które mogłyby trafić do pojemników na plastik i metal, bio, szkło lub papier” – powiedział Paweł Karpiński, prezes Ekosystemu.
Tam, gdzie ktoś zostawia obiad dla ptaków, pojawiają się szczury
Jednym z najmocniejszych wątków kampanii jest ostrzeżenie przed dokarmianiem ptaków resztkami jedzenia. Izabela Duchnowska zwróciła uwagę, że dobre intencje nie zawsze mają dobry efekt, bo zamiast ptaków po takie resztki częściej sięgają szczury.
To nie jest tylko problem estetyczny. Jedzenie pozostawione na zewnątrz przyciąga gryzonie, a potem trudno już zatrzymać ich obecność w rejonie śmietników, podwórek czy skwerów. W trakcie spotkania jedna z uczestniczek, pani Barbara, potwierdziła, że ten temat wraca także w sąsiedzkich rozmowach – sama nie wystawia jedzenia ptakom, ale przypomina o tym osobie mieszkającej obok.
Organizatorzy podkreślają jednocześnie, że bioodpady wrzucone do odpowiedniego pojemnika nie są zmarnowane. Trafiają do przetworzenia na kompost, który przydaje się właścicielom ogrodów, działek, a nawet niewielkich upraw na balkonach i tarasach. W ten sposób odpad przestaje być problemem, a staje się materiałem, który może jeszcze pracować dla gleby.
Koszykarze wchodzą do gry o czystsze miasto
Kampania nie ograniczy się do wykładów. W planach są krótkie filmy edukacyjne w mediach społecznościowych, citylighty, materiały informacyjne i akcje w przestrzeni miejskiej. Do promocji dołączają także koszykarki Ślęzy Wrocław, koszykarze Śląska Wrocław oraz Maciej Zieliński, legenda wrocławskiej koszykówki.
To nieprzypadkowy wybór. Sportowcy mają zachęcać do myślenia o segregacji jak o grze zespołowej – każdy wrzut do odpowiedniego pojemnika ma znaczenie, a błędy mnożą się dokładnie tak samo szybko jak dobre nawyki. W tle zostają już twarde liczby z analiz naukowców z Wydziału Inżynierii Środowiska Politechniki Wrocławskiej: około 60 proc. wszystkich odpadów w mieście stanowią śmieci zmieszane, a ponad 30 proc. zmarnowanych surowców w tych odpadach to bioodpady. Papier i tworzywa sztuczne odpowiadają za 15 proc., a szkło za 8,5 proc.
Wrocławska kampania wyraźnie pokazuje, że o śmieciach można mówić nie tylko przez pryzmat pojemników i przepisów. Tu chodzi o nawyk, który zaczyna się w domu, a kończy na ulicy, w kompostowni i w miejskim budżecie.
na podstawie: Urząd Miasta Wrocław.
Autor: krystian
