W Domku Miedziorytnika sztuka z daru zamienia się w opowieść o przyjaźni

Wrocławski Domek Miedziorytnika na chwilę przypomina prywatny magazyn cudzych wspomnień, tylko że zamiast kurzu są tu nazwiska wielkich artystów. Obok prac Eugeniusza Geta–Stankiewicza, Edwarda Dwurnika, Henryka Tomaszewskiego i Wisławy Szymborskiej wisi coś znacznie cenniejszego niż sam papier i farba – pamięć o relacjach, które przetrwały lata. Ta wystawa nie opowiada o zbieraniu dzieł, lecz o tym, jak sztuka bywa podarunkiem, znakiem wdzięczności i śladem po ludziach. A najciekawsze w niej jest to, że wiele z tych rzeczy przez lata leżało nie w gablocie, lecz w tapczanie.
- Dzieła, które nie trafiły tu z rynku, tylko z ludzkiego gestu
- Get, Tomaszewski i Szymborska wracają tu przez prywatne historie
- Ostatnie dni ekspozycji i godziny zwiedzania
Dzieła, które nie trafiły tu z rynku, tylko z ludzkiego gestu
Wystawa „Co po krytyce. Mirosław Ratajczak lubi to” pokazuje zbiór, który nie powstał z chłodnej kolekcjonerskiej kalkulacji. Ratajczak, związany przez lata z „Odrą”, nie kupował tych prac z myślą o tworzeniu wielkiego archiwum. Trafiały do niego inaczej – jako prezenty od artystów, efekt bliskości, rozmów, tekstów czy po prostu wzajemnego uznania.
To właśnie dlatego obok grafik i obrazów pojawiają się listy oraz korespondencja z dedykacjami. Wiele z tych rzeczy ma bardzo osobisty charakter, a niektóre są związane z ważnymi momentami życia ich autorów i adresata. W tej części ekspozycji łatwo zobaczyć, że w kulturze liczy się nie tylko efekt końcowy, ale też droga, która do niego prowadziła.
Mirosław Ratajczak podkreśla, że nie miał pieniędzy na kupowanie dzieł i budowanie zbioru w klasycznym sensie. Zamiast tego przez lata gromadził ślady przyjaźni, czasem zaczynających się od jednego przeczytanego tekstu. Właśnie to nadaje tej wystawie ton bliższy pamiętnikowi niż katalogowi.
Get, Tomaszewski i Szymborska wracają tu przez prywatne historie
Najmocniej wybrzmiewa wątek Eugeniusza Geta–Stankiewicza. Jedna z prezentowanych prac wiąże się z jego żoną Zdzichą i ma w sobie symbolikę, którą Ratajczak odczytuje dziś niemal jak zapis całego ich losu. Jak wspominał, w pracy widać „rodzaj zaślubin z koroną cierniową”, a czerwony znak z tytułem wystawy kryje odwołanie do Rilkego. To nie jest zwykły obraz do oglądania z dystansu – raczej przedmiot, który niesie w sobie historię choroby, ślubu i późniejszego pożegnania.
„Koło się domknęło” – mówi Mirosław Ratajczak, wracając do tej pracy i do czasu, gdy sam opiekował się chorą żoną.
Podobnie osobisty wymiar ma opowieść o Henryku Tomaszewskim. Po publikacji tekstu o jego wystawie grafik zadzwonił do redakcji, by pochwalić sposób napisania o ekspozycji. Późniejsza choroba sprawiła, że spotkanie nie doszło do skutku, ale kontakt nie urwał się. Ratajczak odwiedzał Tomaszewskiego, bywał u niego w Warszawie i pisał do niego listy – razem z żoną artysty, Teresą Pągowską, wymienili ich ponad sto.
„Pisałem, aby im ulżyć, takie listy o niczym z jakąś anegdotą” – wspomina krytyk.
Wśród pokazanych materiałów są też listy i pocztówki od Wisławy Szymborskiej. Ratajczak opowiada, że noblistka zachęcała go kiedyś do pisania wierszy, bo zainteresowała ją jego wczesna poezja. Później wróciła jeszcze jako autorka dla „Odry”, a on sam przyznaje, że był „łącznikiem między »Odrą« a Wisławą Szymborską”. To zdanie dobrze oddaje sens całej wystawy – pokazuje nie tylko dzieła, ale też obieg ludzi, rozmów i wzajemnych wpływów.
Ostatnie dni ekspozycji i godziny zwiedzania
Wystawa w Domku Miedziorytnika została pomyślana jako krótka, ale intensywna wizyta w świecie sztuki widzianej z bliska. Każdy z prezentowanych obiektów ma własny ciężar, a razem składają się na opowieść o krytyce, przyjaźni i o tym, że czasem najważniejsze rzeczy przechowuje się nie w sejfie, ale w domu.
Zwiedzający mogą ją zobaczyć tylko do 21 marca. Wstęp jest wolny, a ekspozycja jest dostępna:
- we wtorki, środy i czwartki – od 13.00 do 17.00
- w soboty – od 12.00 do 18.00
To jedna z tych wystaw, które nie próbują olśnić rozmachem. Zamiast tego zostawiają po sobie cichy, mocny ślad – i właśnie dlatego łatwo zapadają w pamięć.
na podstawie: Urząd Miasta Wrocław.
![]()
Ostatnie Artykuły

1142 schody do mety. W Sky Tower Run startuje blisko tysiąca osób

Klinika we Wrocławiu świętuje dekadę. Leczenie to nie wszystko

Tramwaje wróciły na Traugutta. Trzy linie odzyskały stałe trasy

Tramwaje wróciły na Trzebnicką. Zmiany objęły też autobusy

Jubileuszowy WILD RUN połączy biegaczy z ochroną dzikich zwierząt
![[PIŁKA NOŻNA] Betclic 3. Liga Grupa 3 (Grupa III): Warta Gorzów Wielkopolski – Ślęza Wrocław 1:1. Wójcik dał gościom remis](/images/mecz/thumbnails/warta-gorzow-wielkopolski-sleza-wroclaw-26092026-11.webp)
[PIŁKA NOŻNA] Betclic 3. Liga Grupa 3 (Grupa III): Warta Gorzów Wielkopolski – Ślęza Wrocław 1:1. Wójcik dał gościom remis

Cztery auta zderzyły się na A4. Ogromny korek w stronę Wrocławia

Niemiecki chór wystąpił we Wrocławiu. Koncert uczcił 35 lat dobrego sąsiedztwa

Połamany pantograf zatrzymał tramwaje w centrum. Objazdy już odwołane

Spacer po wałach nad Odrą może się skończyć zawróceniem. Będą prace i opryski

Ponad 7,5 kg narkotyków we Wrocławiu. 39-latek trafił do aresztu

Franciszek Kosior opowie we Wrocławiu o dorastaniu bez gotowych odpowiedzi

Planszówki po angielsku we Wrocławiu przełamią językową barierę

Z Wrocławia na przemytniczy szlak - podróż przez Azję i Europę
Przydatne dane teleadresowe
- Delegatura UKE we Wrocławiu - kontakt, dojazd i dostępność
- Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy nr 11 im. Józefy Joteyko we Wrocławiu - kontakt, oferta, zapisy
- Dolnośląska Rejonowa Komisja Lekarska we Wrocławiu - kontakt, adres, infolinia
- Apteki Wrocław-Krzyki, Wrocław - adresy, telefony, godziny otwarcia
- Teatr Muzyczny Capitol we Wrocławiu - bilety, godziny, dojazd i dostępność
- Wrocławscy Kameraliści - kontakt, siedziba i działalność
