Żółte kwiaty niosą wiosnę i stare opowieści o miłości, zdrowiu i majątku

4 min czytania
Żółte kwiaty niosą wiosnę i stare opowieści o miłości, zdrowiu i majątku

FOT. Powiat Wrocław

Na miejskich rabatach żółć pojawia się szybciej niż kalendarz zdąży coś ogłosić. Wystarczy kilka cieplejszych dni, by żółte bratki, kaczeńce, pierwiosnki, żonkile, tulipany i podbiały zaczęły układać własny znak: wiosna już przyszła. Ten kolor od wieków kojarzono z radością, światłem i odradzającą się przyrodą, ale w dawnych opowieściach miał też znacznie więcej do powiedzenia. Jedne kwiaty wróżyły zamążpójście, inne pomagały na kaszel, a jeszcze inne przypominały, że za cebulkę można było kiedyś zapłacić majątek.

  • Pierwiosnki, które w ludowych nazwach niosły klucze, rękawice i szczęście
  • Podbiał wychodzi pierwszy, zanim liście zdążą go zasłonić
  • Tulipany i bratki domykają wiosenną opowieść w ogrodach

Pierwiosnki, które w ludowych nazwach niosły klucze, rękawice i szczęście

Prymulki, czyli pierwiosnki lekarskie, od razu przywołują obraz pierwszych ciepłych dni, choć botanicznie nie są najwcześniejszymi zwiastunami sezonu. Wyprzedzają je choćby rannikowe żółcie, ale to właśnie pierwiosnek został jednym z symboli wiosny, który łatwo rozpoznać nawet bez zaglądania w kalendarz. Łacińska nazwa Primula veris mówi sama za siebie: „pierwsza” i „wiosna”.

W ludowej wyobraźni ta niepozorna roślina miała rangę większą, niż sugerowałby jej delikatny wygląd. Kwiatostany przypominały pęk kluczy, dlatego łączono je ze św. Piotrem i nazywano „kluczykami”, „kluczykami niebieskimi” albo „kluczami św. Piotra”. Gdzie indziej widziano w nich rękawice, stąd określenia „kukawcze rękawice”, a jeszcze gdzie indziej kurze łapki czy kaczynóżki. Sama roślina obrastała znaczeniami tak gęsto, jakby miała własną legendę zapisną w każdym płatku.

Nie brakowało też wierzeń bardziej praktycznych. Jeśli pierwiosnki miały długie łodygi, wieszczono wysoki wzrost jęczmienia i konopi. Panny wypatrywały tych kwiatów na łąkach z nadzieją, że znajdą właśnie „kwiat zamążpójścia” i jako pierwsze pożegnają panieństwo. W medycynie ludowej pierwiosnek stosowano przy przeziębieniach, chorobach górnych dróg oddechowych, kaszlu i krztuścu. Miał też łagodzić bóle zęba, pomagać przy paraliżu, a trzy świeżo zerwane kwiaty wykorzystywano nawet przy leczeniu żółtaczki.

Podbiał wychodzi pierwszy, zanim liście zdążą go zasłonić

Wiosenne skraje dróg i łąk szybko zdradzają obecność podbiału pospolitego. To jedna z tych roślin, których żółte kwiaty pojawiają się wcześniej niż liście, więc łatwo je wypatrzyć, gdy tylko ziemia zaczyna oddychać po zimie. Sama nazwa może mylić, bo „białość” nie dotyczy płatków, lecz spodniej strony liści, pokrytej jasnym kutnerem.

Roślina miała wiele ludowych nazw. Mówiono o niej „białpuch” albo „białmech”, bo po przekwitnieniu widać na niej białe, jedwabiste włoski. Zdarzało się też, że traktowano ją jak roślinę kuchenną. Liście, odpowiednio przyprawione, były jadalne, a nad Niemnem zyskały nawet osobliwe określenie „kapusta sterników” – bo pomagały chłopom pływającym tratwami, gdy jedzenia brakowało po drodze.

Wokół podbiału narosły również opowieści religijne. Wierzono, że jego lecznicza moc pojawiła się wtedy, gdy ścięta głowa św. Jana Chrzciciela upadła na ziemię porośniętą właśnie podbiałem. Z czasem roślina weszła do domowych sposobów na choroby dróg oddechowych. Palono jej liście zamiast tytoniu przy suchotach, stosowano je na wrzody i rany, a z Wielkopolski pochodziła nawet opinia, że wyostrza rozum. Wspominano też o jej skuteczności przy odciskach i podbitych podeszwach, co pokazuje, jak mocno była wpisana w codzienną praktykę ludzi, którzy szukali ratunku w tym, co rosło najbliżej domu.

Tulipany i bratki domykają wiosenną opowieść w ogrodach

W ogrodach i na rabatach wciąż czekają tulipany, dziś zwyczajne i powszechne, choć ich europejska historia zaczęła się dopiero w XVI wieku. Przywędrowały z Imperium Osmańskiego, gdzie uchodziły za symbol obfitości, wyrozumiałości i raju na ziemi. W Europie odczytywano je inaczej – bardziej jako przypomnienie o kruchości ludzkiego życia i tym, że piękno trwa krótko.

Żółte tulipany w języku kwiatów oznaczają miłość, ale ich dzieje mają też mniej romantyczny rozdział. W latach 30. XVII wieku ogarnęła Europę tulipanowa gorączka, a za jedną cebulkę niektórych odmian można było kupić dom, osiemdziesiąt tłustych świń albo dwadzieścia ton pszenicy. Dziś brzmi to jak anegdota z ekonomicznej gorączki, ale wtedy była to bardzo realna cena zachwytu. Na szczęście współczesny ogród nie wymaga już podobnych poświęceń.

Obok tulipanów swoje miejsce mają bratki, szczególnie te żółte, które wyglądają jak małe słońca w donicach i skrzynkach. Symbolizują troskę i pamięć o drugiej osobie, a jako mieszańce fiołka trójbarwnego z innymi dzikimi fiołkami łączą urodę z odpornością. Ich kwiaty są jadalne – trafiają do zupy, surówki albo sałatki – a napar z bratka wciąż bywa kojarzony z dawną domową apteczką. Wiosna, kiedy już naprawdę rozkręca się nad miastem, potrafi przez takie drobiazgi wyglądać nie tylko ładniej, ale też bliżej codziennego życia.

na podstawie: Starostwo Powiatowe.

Autor: krystian