Młyn, który nadal wygląda jak gotowy do pracy

Młyn, który nadal wygląda jak gotowy do pracy

FOT. UM Wrocław

W Dzierżoniowie stoi zabytek, którego nie da się odczytać jednym spojrzeniem. Z zewnątrz imponuje wieżą i masą cegły, ale prawdziwe wrażenie robi dopiero w środku, gdzie zachowały się sprawne urządzenia sprzed niemal wieku. Młyn Hilberta przez lata był przemysłowym sercem miasta, a dziś prowadzi przez własną historię jak przez kolejne piętra dawnej fabryki. Z Wrocławia można tam dojechać samochodem w około godzinę.

  • Sześć pięter i maszyny, które wciąż robią wrażenie
  • Od Bielawy do Dzierżoniowa i dalej przez trudną historię
  • Zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem i ma swój rytm

Sześć pięter i maszyny, które wciąż robią wrażenie

Młyn Hilberta nie jest martwą pamiątką po przemyśle. To obiekt, który nadal pokazuje pełny mechanizm dawnych czasów – od parterowej hali pędniowej po najwyższe kondygnacje, gdzie stoją ogromne szafy aspiracyjne. W środku zachowały się autentyczne maszyny młyńskie z lat 30. XX wieku, a ich układ pozwala prześledzić cały proces produkcji mąki niemal krok po kroku.

Największe zaskoczenie czeka jednak niżej i wyżej zarazem. W młynie można zobaczyć mlewniki, które bywają porównywane do pianin i fortepianów, hale rurkową i wialniową oraz wielkie drewniane odsiewacze zawieszone na trzcinach. To wnętrze ma charakter technicznego muzeum, ale nie przypomina sterylnej ekspozycji. Raczej dobrze zachowany warsztat, który zatrzymał się tylko pozornie.

„Gdyby tylko podłączyć silniki do prądu – młyn ruszyłby.”

Tak o obiekcie mówi Karolina Osińska-Marcińczyk z Fundacji Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego Śląska. Trudno o lepszy opis miejsca, które nie zostało tylko opisane na nowo, ale też zachowało swoją przemysłową duszę.

Od Bielawy do Dzierżoniowa i dalej przez trudną historię

Początki młyna sięgają 1837 roku, kiedy Karol Zygmunt Hilbert i jego brat uruchomili pierwszy zakład w Bielawie. Dopiero w 1868 roku synowie założyciela przenieśli go do Dzierżoniowa, gdzie rozwinął się w największą fabrykę mąki w regionie. To właśnie tam przez lata pracowała maszyna parowa, zastąpiona później przez silniki elektryczne.

W dziejach obiektu są też lata wojenne i powojenne, kiedy młyn znalazł się pod kontrolą Rosjan. W latach 1945–1951 mielono tu zboże na mąkę dla wojska. Po ich odejściu zakład przeszedł pod zarząd polskich władz, a na początku XXI wieku trafił w ręce prywatne. Od końca 2016 roku opiekuje się nim Fundacja Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego Śląska, ta sama, która prowadzi między innymi Muzeum Kolejnictwa w Jaworzynie Śląskiej.

Zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem i ma swój rytm

Młyn można dziś oglądać codziennie z wyjątkiem poniedziałków. Zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem, a wejścia startują o pełnych godzinach. To ważne, bo obiekt nie jest zwykłą wystawą do szybkiego obejrzenia – bez opowieści łatwo przeoczyć jego skalę, a także szczegóły związane z transportem zboża i gotowej mąki.

Najważniejsze informacje dla odwiedzających:

  • Godziny otwarcia – od 10.00 do 18.00
  • Dni zwiedzania – codziennie oprócz poniedziałków
  • Wejścia z przewodnikiem – o każdej pełnej godzinie
  • Bilet normalny – 38 zł
  • Bilet ulgowy – 33 zł

Zwiedzanie zaczyna się wokół budynku, gdzie wciąż widać ślady torów i obrotnicy kolejowej. To drobny, ale bardzo czytelny ślad dawnego zaplecza logistycznego. Młyn nie tylko mielił zboże, ale też musiał je sprawnie przyjmować i wysyłać dalej. Właśnie dlatego wizyta w Dzierżoniowie okazuje się czymś więcej niż spacerem po zabytku – to spotkanie z przemysłem, który przez dekady naprawdę pracował.

na podstawie: UM Wrocław.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Wrocław). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.