Modernistyczne perełki Wrocławia wracają do gry. Jest nowy przewodnik

Wrocław dostał przewodnik, który zamiast prowadzić do oczywistych pocztówek, skręca w stronę budynków z drugiego planu. „Mister Wrocław” przypomina, że powojenna architektura też miała swoich fanów, a w latach 60. i 70. mieszkańcy potrafili wybierać najciekawsze zrealizowane projekty. To książka dla tych, którzy chcą spojrzeć na miasto uważniej – przez elewacje, detale i wspomnienia ludzi, którzy naprawdę żyli w tych miejscach. W tle pozostaje jeszcze jedno pytanie: jak te modernistyczne gmachy znoszą próbę czasu.
- Od konkursu prasowego do spacerownika po mieście
- Cztery trasy prowadzą przez znane gmachy i mniej oczywiste adresy
- Mieszkańcy pamiętają balkony, a książka stawia na formę
Od konkursu prasowego do spacerownika po mieście
Nowa publikacja Fundacji Fandom wyrasta z fascynacji Iwony Kałuży powojenną architekturą Wrocławia. Historyczka sztuki trafiła do miasta z rodzinnego Skoczowa w 2014 roku i szybko zaczęła patrzeć na nie nie tylko przez pryzmat Ratusza czy Hali Stulecia, lecz także mniej oczywistych realizacji – choćby Wydziału Chemii i Instytutu Matematycznego.
Właśnie z takiego spojrzenia narodził się pomysł na książkę. Jej autorzy sięgnęli do konkursu „Mister Wrocław”, który opisywało „Słowo Polskie”. W latach 1961–1978 wrocławianie wskazywali w nim najlepszy, ich zdaniem, projekt budynku, ale tylko spośród obiektów już zrealizowanych. Liczyły się funkcjonalność, koszty i estetyka zewnętrzna. Dziś ten dawny plebiscyt wraca jako punkt wyjścia do opowieści o mieście, które wciąż nosi na sobie ślady tamtej architektonicznej ambicji.
„Warto pokazać the best of powojennego Wrocławia i modernizmu lat 60. oraz 70.” – podkreśla Iwona Kałuża.
Autorka nie ukrywa też, że zależało jej i współtwórcom na czymś więcej niż katalogu fasad. W książce ważne są także historie mieszkańców, ich codzienne doświadczenia i to, jak zmieniało się spojrzenie na osiedla, domy studenckie czy biurowce zbudowane po wojnie.
Cztery trasy prowadzą przez znane gmachy i mniej oczywiste adresy
W książce znalazły się 31 obiektów wybrane z 73 budynków, które przewijały się w konkursie. Autorzy podzielili je na cztery trasy spacerowe – centralną, akademicką, południową i zachodnią. Każda z nich została pomyślana tak, by dało się ją przejść w około godzinę, najwyżej półtorej.
Na trasie centralnej pojawiają się największe rozpoznawalne nazwy:
- ZETO przy Ofiar Oświęcimskich,
- Mezonetowiec przy Kołłątaja,
- Trzonolinowiec przy Kościuszki.
Szlak akademicki prowadzi między innymi do:
- Dwudziestolatki przy Piastowskiej,
- Instytutu Matematycznego przy pl. Grunwaldzkim.
W tej części książki znalazła się też rozmowa z Anną Szpakowską-Kujawską, której malarstwo ceramiczne zdobi ścianę budynku.
Z kolei na trasie południowej pojawia się Mrówkowiec przy Drukarskiej, a na zachodniej – Lotos przy Grabiszyńskiej i Dolmed przy Legnickiej. To zestaw, który pokazuje, że modernizm we Wrocławiu nie ogranicza się do kilku ikon. Równie ważne są budynki mijane na co dzień, często bez świadomości, że kiedyś walczyły o tytuł najciekawszej realizacji.
Każdą trasę otwiera informacja o projektantach, a obok pojawia się kod QR prowadzący do konkretnego spaceru. Szkoda jedynie, że w książce nie zamieszczono mapy całego miasta z zaznaczonymi obiektami – dla wielu czytelników byłaby wygodnym drogowskazem.
Mieszkańcy pamiętają balkony, a książka stawia na formę
Najciekawsze w „Misterze Wrocław” są jednak nie tylko same budynki, lecz także to, co o nich mówią ludzie. Wspomnienia mieszkańców pokazują, że architektoniczny hit nie zawsze był wygodny w codziennym użyciu. W rozmowach wracały małe metraże, okna zawieszone zbyt wysoko czy balkony, które pięknie wyglądały z zewnątrz, ale w praktyce mieściły niewiele więcej niż jedno krzesło.
Z tych opowieści wyłania się też obraz innego miasta – projektowanego z myślą o usługach blisko domu, zieleni i prostszej codzienności. W latach 60. własne 40-metrowe mieszkanie z łazienką, ciepłą wodą i ogrzewaniem było dla wielu rodzin czymś wyjątkowym. Dopiero druga połowa lat 70. i lata 80. przyniosły większą stabilizację mieszkaniową. Wtedy w planowaniu urbanistycznym mocniej zaczęły się liczyć także części wspólne i odległości mierzone nie w kilometrach, lecz w minutach drogi do szkoły, sklepu czy przychodni.
Wydanie książki też nie jest przypadkowe. Tom ma twardą oprawę, powstał po polsku i angielsku, a jego graficzna strona przypomina projekt kolekcjonerski. Na okładce znalazł się krój Patyk, nawiązujący do powojennej typografii, inspirowany m.in. dawnymi dekoracjami elewacji Domu Kultury Budowlanych, dziś siedziby Akademii Sztuk Teatralnych przy ul. Braniborskiej. W środku dominują czarno-białe ilustracje Kasi Szybki, która ma także wykształcenie architektoniczne. Zdjęć nie ma celowo – autorzy uznali, że książka ma prowadzić do spaceru, a budynki najlepiej zobaczyć na żywo.
Do tego dochodzą jeszcze bezpłatne spacery i warsztaty wspomnieniowe związane z publikacją. Zapisy mają ruszyć wkrótce, a Fundacja Fandom zapowiada kilka terminów:
- Osiedle pl. Grunwaldzki – 16 maja, godz. 11.00
warsztaty wspomnieniowe – 19 maja, godz. 17.00, filia 29 MBP, ul. Reja 1 - Krzyki/Południe – 23 maja, godz. 11.00
warsztaty wspomnieniowe – 28 maja, godz. 17.00, filia 54 MBP, ul. Jesienna 22 - Zachód/Szczepin – 13 czerwca, godz. 11.00
warsztaty wspomnieniowe – 18 czerwca, godz. 17.00, CAL Serce Szczepina, ul. Zachodnia 1 - Centrum – 20 czerwca, godz. 11.00
spacer z audiodeskrypcją - Spotkanie autorskie z twórczyniami i twórcami książki – 24 czerwca, godz. 18.00, Biblioteka Turystyczna, filia 57 MBP, ul. Szewska 78
To propozycja dla tych, którzy chcą zobaczyć Wrocław bez pośpiechu. Zamiast biec od zabytku do zabytku, można wejść w boczne ulice, przystanąć przed blokiem z lat 70. i sprawdzić, dlaczego właśnie on kiedyś wzbudzał emocje.
na podstawie: Urząd Miasta Wrocław.
Ostatnie Artykuły

Modernistyczne perełki Wrocławia wracają do gry. Jest nowy przewodnik

Na Partynicach pobiegli ludzie. Pierwszy taki start przyciągnął rodziny

Dwa cmentarze w Sudetach skrywają runy i ciszę. To inny wypad z Wrocławia

Fontanna wygląda jak statek z kosmosu. Sezon pokazów już ruszył

Świdnicka rozgrzewa rekord na Rynku. Gitarowe miasteczko tętni energią

7649 gitar na rynku. Rekord nie padł, ale emocje zostały

Wrocław - dzieci ćwiczyły RKO w szkolnej sali, policja i straż miejska pokazały zasady

Gitary z radia i palety skradły show we wrocławskim Rynku

Rynek zapełnił się gitarami – z drona widać skalę rekordowego grania

Pergola rozgrzała majówkę. Grill i fontanna przyciągnęły wrocławian
![[PIŁKA NOŻNA] Betclic 1. liga – Górnik Łęczna – Śląsk Wrocław 0:4. Goście z Wrocławia bezlitośni w Łęcznej](/images/mecz/thumbnails/gornik-leczna-slask-wroclaw-01052026-04.webp)
[PIŁKA NOŻNA] Betclic 1. liga – Górnik Łęczna – Śląsk Wrocław 0:4. Goście z Wrocławia bezlitośni w Łęcznej
![[PIŁKA NOŻNA] Sokół Kleczew – Śląsk Wrocław II 0:2 w Betclic 2. lidze](/images/mecz/thumbnails/sokol-kleczew-slask-wroclaw-ii-01052026-02.webp)
[PIŁKA NOŻNA] Sokół Kleczew – Śląsk Wrocław II 0:2 w Betclic 2. lidze
![[PIŁKA NOŻNA] Górnik Polkowice – Ślęza Wrocław 2:1 w Betclic 3. Lidze – Grupie 3 (Grupa III)](/images/mecz/thumbnails/gornik-polkowice-sleza-wroclaw-01052026-21.webp)
[PIŁKA NOŻNA] Górnik Polkowice – Ślęza Wrocław 2:1 w Betclic 3. Lidze – Grupie 3 (Grupa III)

