7649 gitar na rynku. Rekord nie padł, ale emocje zostały

7649 gitar na rynku. Rekord nie padł, ale emocje zostały

Na wrocławskim rynku tego dnia liczył się przede wszystkim wspólny dźwięk, a nie chłodny wynik. Do „Hey Joe” stanęło 7649 gitar, a nad placem unosiła się energia, która potrafi skleić w jednym miejscu zawodowców, amatorów i tych, którzy przyjechali tu pierwszy raz. Rekordu sprzed roku nie udało się przebić, ale z Wrocławia poszedł wyraźny sygnał – ta tradycja wciąż ma siłę i wciąż przyciąga tłumy.

  • Na rynku zabrzmiało 7649 gitar, choć rekord nadal pozostał poza zasięgiem
  • Al Anderson i Leszek Cichoński poprowadzili muzyczny finał
  • Za rok ma paść granica 10 tysięcy

Na rynku zabrzmiało 7649 gitar, choć rekord nadal pozostał poza zasięgiem

Podczas tegorocznej próby pobicia Gitarowego Rekordu Świata na wrocławskim rynku zagrało łącznie 7649 osób. To wynik niższy od ubiegłorocznego, gdy do wspólnego grania stanęło 8122 uczestników, ale w tym wydarzeniu sama liczba nie opowiada wszystkiego.

Liczy się też to, co dzieje się wokół wspólnego grania. Na rynku spotkali się doświadczeni gitarzyści i osoby, które dopiero uczą się pierwszych riffów. Jedni przyjechali z pełnym instrumentem i pewną ręką, inni ćwiczyli utwór specjalnie po to, by tego dnia zagrać razem z tłumem. Właśnie ta mieszanka daje temu wydarzeniu jego charakter – bardziej święto muzyki niż zwykły konkurs na wynik.

Al Anderson i Leszek Cichoński poprowadzili muzyczny finał

Na scenie wsparcia nie zabrakło nazwisk, które dodają całemu wydarzeniu ciężaru i blasku. Obok Leszka Cichońskiego, pomysłodawcy Gitarowego Rekordu Świata, pojawił się Al Anderson, znany z gry u boku Boba Marleya. Jego solówki podczas wspólnego grania miały podkreślić, że w centrum tej historii jest nie tylko frekwencja, ale też muzyczna jakość.

Michał Młyńczak, wiceprezydent Wrocławia, mówił ze sceny, że rynek znów stał się miejscem spotkań pokoleń, miast i ludzi. To trafny opis tego, co widać było tego dnia najlepiej – obok siebie stali mieszkańcy, przyjezdni i całe rodziny, a wspólny repertuar działał jak prosty, ale bardzo skuteczny język porozumienia.

Za rok ma paść granica 10 tysięcy

Tegoroczna, 24. edycja nie przyniosła nowego rekordu, ale organizatorzy już patrzą dalej. Podczas wydarzenia padła zapowiedź kolejnej próby, a Leszek Cichoński mówił krótko:

„Wtedy zagramy w 10 tysięcy”.

To cel odważny, lecz nie wydaje się zupełnie nierealny. Do Wrocławia wciąż przyjeżdżają nowi gitarzyści, a ci, którzy zaczynali tu przed laty, wracają już z kolejnym pokoleniem pod rękę. Jeśli ten rytm się utrzyma, jubileuszowa, 25. edycja może przynieść na rynku widowisko jeszcze większe niż tegoroczne.

na podstawie: Urząd Miasta we Wrocławiu.