[PIŁKA NOŻNA] Betclic 1. liga – Górnik Łęczna – Śląsk Wrocław 0:4. Goście z Wrocławia bezlitośni w Łęcznej

[PIŁKA NOŻNA] Betclic 1. liga – Górnik Łęczna – Śląsk Wrocław 0:4. Goście z Wrocławia bezlitośni w Łęcznej

Śląsk Wrocław wygrał w Łęcznej z Górnikiem 4:0 i zrobił to w sposób, który nie pozostawia wiele miejsca na dyskusję. W 31. kolejce Betclic 1. ligi goście z Wrocławia byli wyraźnie lepsi od gospodarzy z Bogdanka Areny, a wynik do przerwy 0:2 tylko zapowiadał dalszy ciąg kłopotów dla ekipy z Lubelszczyzny.

Dla wrocławian to był spokojny, bardzo konkretny wieczór. Dla Górnika – jeden z tych meczów, po których trudno znaleźć choćby jeden jasny punkt zaczepienia. Zespół z Łęcznej, grający bez kontuzjowanego Pawła Jaroszyńskiego, nie potrafił skutecznie odpowiedzieć na narzucone przez Śląsk tempo. Co więcej, przez pełne 90 minut gospodarze nie oddali ani jednego celnego strzału, a to najlepiej oddaje obraz spotkania.

Jeden cios uruchomił lawinę

Pierwszy sygnał ostrzegawczy dla Górnika pojawił się jeszcze przed półgodziną gry, gdy po żółtej kartce dla P. Banaszaka Śląsk zaczął wyraźnie naciskać. W 32. minucie właśnie Banaszak podszedł do rzutu karnego i pewnym strzałem otworzył wynik. Wtedy mecz jeszcze się trzymał w ryzach, ale był to moment, po którym gospodarze zaczęli wyglądać coraz bardziej nerwowo.

Tuż przed przerwą wrocławianie dopięli swego drugi raz. W 45. minucie K. Kurowski podwyższył na 2:0 i tym samym praktycznie ustawił całe spotkanie. Górnik próbował przetrwać do zejścia do szatni z możliwie najmniejszym bagażem, ale Śląsk znalazł sposób, by jeszcze przed pauzą mocno uderzyć w morale rywala.

Wrocławianie byli zresztą nie tylko skuteczniejsi, lecz także spokojniejsi w rozegraniu. Gospodarze łapali kartki, szukali przerwania akcji, ale z każdą minutą coraz bardziej było widać, że to Śląsk ma mecz pod kontrolą. U szesnastej drużyny tabeli brakowało argumentów, a 27 punktów w dorobku nie pomagało w odrabianiu strat z takim rywalem.

Po przerwie Śląsk tylko dokończył dzieła

Jeśli ktoś liczył, że po zmianie stron Górnik wróci do gry, szybko został sprowadzony na ziemię. Już w 49. minucie Y. Matsenko trafił na 3:0 i praktycznie zamknął jakiekolwiek emocje. Trzy minuty później było już 4:0, bo L. Budzilek skierował piłkę do własnej bramki. Z perspektywy gospodarzy to był cios, po którym nie było czego zbierać.

Wrocławski zespół nie musiał już forsować tempa. Mógł kontrolować przebieg wydarzeń i spokojnie czekać na końcowy gwizdek, a kolejne zmiany tylko porządkowały układ sił na boisku. Górnik z kolei próbował reagować roszadami, ale to nie przynosiło żadnego przełomu. W 56. minucie trener gospodarzy wprowadził aż trzech nowych piłkarzy, jednak obraz gry nie uległ zmianie. Śląsk nadal był o krok, a właściwie o kilka kroków, przed rywalem.

Dla kibiców z Wrocławia to był wieczór bez stresu i bez nerwowej końcówki. Śląsk, zajmujący 2. miejsce w tabeli z 57 punktami, potwierdził, że w tej części sezonu potrafi wygrywać nie tylko skutecznie, ale też bardzo dojrzale. Górnik pozostaje na 16. pozycji i po takim występie ma sporo powodów do niepokoju.

W Łęcznej był więc mecz, w którym różnica między zespołami widoczna była gołym okiem. Śląsk przyjechał po punkty i zrealizował plan w pełni, a wynik 4:0 mówi właściwie wszystko.

Górnik ŁęcznaStatystykaŚląsk Wrocław
0Gole4