Hans Poelzig zostawił we Wrocławiu trwały ślad. To jego dzieła znamy do dziś

Wystarczy przejść obok Pergoli albo wejść do Pawilonu Czterech Kopuł, by zobaczyć, że nazwisko Hansa Poelziga nie jest tylko przypisem do historii architektury. 157 lat po jego urodzinach wraca obraz twórcy, który we Wrocławiu zostawił kilka bardzo różnych, ale równie mocnych znaków. Od domu czynszowego przy Sudeckiej po biurowiec przy Ofiar Oświęcimskich – jego praca rozpięta była między użytecznością a nowoczesną formą. Z tych realizacji składa się opowieść o architekcie, który myślał o mieście szerzej niż przez jeden gmach.
- Wrocławskie adresy, które wciąż prowadzą do Poelziga
- Pergola i Pawilon Czterech Kopuł pokazały jego rozmach
- Kościoły, ratusze i fabryki pokazują, jak szeroko patrzył na architekturę
Wrocławskie adresy, które wciąż prowadzą do Poelziga
Hans Poelzig urodził się 30 kwietnia 1869 roku w Berlinie, ale to Wrocław dał mu przestrzeń do pokazania pełnego warsztatu. Przez 16 lat mieszkał i pracował właśnie tutaj, a ślady tej obecności są rozrzucone po mieście do dziś. Nie chodzi wyłącznie o budynki efektowne z zewnątrz. Poelzig zajmował się też konserwacją zabytków, co dobrze pokazuje, jak szeroko rozumiał architekturę.
We Wrocławiu zaprojektował między innymi:
- domy czynszowe przy ul. Sudeckiej, z których po wojnie zachowały się budynki pod numerami 85, 87 i 89,
- biurowiec z 1912 roku przy ul. Ofiar Oświęcimskich,
- Pergolę,
- Pawilon Czterech Kopuł,
- prace konserwatorskie przy gmachu głównym Uniwersytetu Wrocławskiego w 1900 roku.
To ważne również dlatego, że po ponad wieku te miejsca nadal są częścią codziennego krajobrazu miasta. Jedne służą kulturze, inne pracy albo po prostu mijanym codziennie ulicom. Razem pokazują, że Poelzig nie zostawił po sobie jednego symbolu, lecz cały zestaw architektonicznych podpisów.
Pergola i Pawilon Czterech Kopuł pokazały jego rozmach
Najmocniej nazwisko architekta wybrzmiewa jednak przy założeniach związanych z Wystawą Stulecia. Pergola i Pawilon Czterech Kopuł należą dziś do najbardziej rozpoznawalnych punktów tej części Wrocławia, a ich forma wciąż zdradza ambicję projektu sprzed lat.
Pawilon, jak przypomina cytowany w źródle opis, zyskał uznanie dzięki rozwiązaniu, które wówczas było nowatorskie:
„górne oświetlenie sal ekspozycyjnych”
To właśnie ten detal sprawił, że współcześni uznali obiekt za jeden z ciekawszych przykładów architektury wystawienniczej. Dziś brzmi to technicznie, ale w rzeczywistości chodziło o coś więcej niż sam efekt. Poelzig potrafił połączyć funkcję z wrażeniem przestrzeni, a to rzadkość, która z czasem tylko nabiera wartości.
Nie był przy tym architektem jednego stylu ani jednej skali. Projektował budynki prywatne, fragmenty miast, obiekty przemysłowe, kina i teatry. Jak pisze bryla.pl, o Poelzigu można powiedzieć, że:
„Nie ma chyba żadnej dziedziny architektury, w której nie wykazałby się aktywnością i nie wyznaczył nowych standardów”.
To dobre podsumowanie jego pozycji. Widać w nim i zakres pracy, i wpływ, jaki wywierał na architekturę pierwszej połowy XX wieku.
Kościoły, ratusze i fabryki pokazują, jak szeroko patrzył na architekturę
Dolny Śląsk znał Poelziga nie tylko z wielkich wrocławskich realizacji. Zajmował się też obiektami historycznymi i reprezentacyjnymi w innych miastach regionu. W Świdnicy zaprojektował przedsionki przy Kościele Pokoju, zabytku z listy UNESCO. W Lwówku Śląskim opracował przebudowę ratusza, a w Oleśnicy – kościoła zamkowego.
Lista jego prac wykraczała jednak daleko poza region. W Berlinie powstały według jego projektów między innymi budynek radia, kino Babylon i Teatr Wielki. We Frankfurcie nad Menem zrealizowano biurowiec IG Farben. W Luboniu koło Poznania powstała fabryka kwasu siarkowego Moritz Milch & Co. To pokazuje, że Poelzig pracował na styku architektury reprezentacyjnej, technicznej i przemysłowej, bez zamykania się w jednej kategorii.
Był też uznanym wykładowcą, a jego osobowość wykraczała poza samą pracę projektową. W źródłowym opisie pojawia się obraz twórcy, który łączył wiedzę z energią, dowcipem i temperamentem. To właśnie ten zestaw sprawiał, że był postacią wybijającą się na tle niemieckiej architektury przełomu XIX i XX wieku.
Po dojściu nazistów do władzy spotykały go szykany. Planował wyjazd do Turcji, gdzie zaproponowano mu etat profesora w Ankarze, ale nie zdążył już rozpocząć nowego etapu życia. Zmarł 14 czerwca 1936 roku, przygotowując się do podróży. Wrocław został jednak z jego dorobkiem – widocznym, trwałym i nadal bardzo czytelnym dla każdego, kto zatrzyma się przy tych adresach choć na chwilę.
na podstawie: Urząd Miasta Wrocław.
Ostatnie Artykuły

Wrocławska biblioteka otwiera rozmowę o życiu na własnych zasadach

Elektryczny BMC Procity+ wjechał na wrocławskie ulice na testy

Filip Springer we Wrocławiu - rozmowa o klimacie, przestrzeni i odpowiedzialności

Hans Poelzig zostawił we Wrocławiu trwały ślad. To jego dzieła znamy do dziś

Majówka pod kontrolą policji. Kierowcy dostają odblaski i kamizelki

Nowe latarnie na Ołtaszynie. Po majówce ruszy zamknięcie odcinka

W Biznesowym Klubie Książki marketing ustąpi miejsca instynktowi i psychologii

Plac Solny bez aut po zmroku. Ruszył dwumiesięczny pilotaż

Menopauza bez tabu. W Wilczycach rusza bezpłatny cykl dla kobiet 40+

Od mitów po chińskiego smoka - majowa „Odra” stawia na wielkie tematy

Wrocław wchodzi w literacki maraton - biblioteka rozgrzewa miasto rozmowami

Stary gołębnik w Mietkowie stoi pusty. Zabytek z 1898 roku czeka na remont

Kim Ho-Yeon we Wrocławiu - zwykły sklep, wielka literatura

