Stare fiaty wracają z Tajlandii do Oławy, a za nimi już tylko Kaukaz

Na tej trasie każdy dzień przynosi coś nowego – od granicznych kontroli po widoki, które trudno wyrzucić z pamięci. Wrocławianin Grzegorz Kapsa jedzie jednym z klasyków wracających z dalekiej Azji do Polski, a razem z nim w drogę ruszyła historia starsza niż większość aut na współczesnych drogach. To wyprawa, w której liczą się i kilometry, i cierpliwość, bo zabytkowe fiaty oraz polonez mają jeszcze przed sobą ostatni długi odcinek. Docelowo trafią do muzeum pod Wrocławiem, więc to nie tylko podróż, ale też powrót kawałka motoryzacyjnej pamięci.
- Z Phuket wyruszyły auta, które po dekadach wracają do kraju
- Granice i awarie szły z tą podróżą ramię w ramię
- Ostatni odcinek prowadzi przez Turcję i Bałkany do muzeum pod Wrocławiem
Z Phuket wyruszyły auta, które po dekadach wracają do kraju
Wyprawa „Z Ziemi Tajskiej do Polski” zaczęła się 28 lutego na wyspie Phuket. W drogę ruszyły dwa Fiaty 125p z 1978 roku oraz Polonez Borewicz z 1980 roku, które ponad cztery dekady temu trafiły do Azji. Teraz wracają do ojczyzny na własnych kołach, przejeżdżając przez 11 państw i zbierając po drodze nie tylko kolejne kilometry, ale też historie, których nie da się zapisać w samej mapie.
Maszyny mają do pokonania co najmniej 15 tys. kilometrów, a niewykluczone, że nawet 18 tys. To dystans, który pokazuje skalę przedsięwzięcia: nie chodzi o przejazd z punktu A do punktu B, lecz o długie, technicznie wymagające cofnięcie czasu. Te auta, choć mają już swoje lata, mają po drodze udowodnić, że wciąż potrafią pokonać trasę, która dla wielu współczesnych samochodów byłaby poważnym sprawdzianem.
Na pokładzie jedzie także Grzegorz Kapsa z Przedmieścia Oławskiego we Wrocławiu, jeden z uczestników wyprawy. Za nimi już Tajlandia, Laos, Chiny, Kazachstan i Rosja. Teraz ekipa jest w Gruzji, czyli na odcinku, który przybliża ją do finału w Polsce.
Granice i awarie szły z tą podróżą ramię w ramię
Najmocniej w pamięci wrocławianina zapisało się przejście granicy kazachsko-rosyjskiej. Kapsa opisał ten odcinek bez upiększania:
„Najtrudniejszym momentem było przekroczenie granicy kazachsko-rosyjskiej. Spędziliśmy tam 9 godzin”.
Jak relacjonował, były też przesłuchania w kontenerze, sprawdzanie telefonu i długie czekanie bez jasnej odpowiedzi, czy przejazd w ogóle dojdzie do skutku. Właśnie takie momenty pokazują, że ta wyprawa nie jest romantyczną przejażdżką starym autem, tylko logistycznym i psychologicznym testem dla całej załogi.
Był jednak i lżejszy akcent. Urodziny Kapsy, obchodzone 1 kwietnia, przypadły już w Gruzji. Zamiast wielkiej oprawy była knajpka niedaleko hotelu, kolacja z całym zespołem, tort i zwykłe „Sto lat” – czyli wszystko to, co po długim dniu w trasie potrafi smakować najlepiej. W takich podróżach podobne chwile często zostają w pamięci mocniej niż same zdjęcia z drogi.
Ostatni odcinek prowadzi przez Turcję i Bałkany do muzeum pod Wrocławiem
Po wyjeździe z Gruzji załoga ruszy dalej przez Turcję, Bułgarię, Rumunię, Węgry i Słowację. Dopiero stamtąd auta mają dotrzeć do Polski, gdzie czeka na nie finał znacznie spokojniejszy niż droga przez Azję i Kaukaz. Ich docelowym miejscem ma być Muzeum Motoryzacji WENA w Oławie, niedaleko Wrocławia, gdzie staną się częścią ekspozycji.
Dla mieszkańców regionu to zapowiedź ciekawej atrakcji – nie kolejnej anonimowej wystawy, ale aut, które same przejechały pół świata, by wrócić tam, skąd kiedyś wyruszyły. To nadaje całemu przedsięwzięciu dodatkową wartość: muzeum zyska eksponaty z prawdziwą historią drogi, a nie tylko ładnie odrestaurowane pojazdy za szkłem.
Relację z wyprawy można śledzić na profilach i kanałach jej uczestników oraz muzeum:
- YouTube Pawła Frączyka
- Facebook Pawła Frączyka
- YouTube Muzeum Motoryzacji WENA w Oławie
- Facebook Muzeum Motoryzacji WENA w Oławie
- Facebook Grzegorza Kapsy
na podstawie: UM Wrocław.
Ostatnie Artykuły

Świąteczny pośpiech bywa bezlitosny. Policja ostrzega przed drogami, sklepami i domami

Wielkanocny Wrocław nie zasypia. Oto miejsca, które zostają otwarte

Wrocław zostawia rywali w tyle i umacnia się jako miasto innowacji

ZETO zostaje pod ochroną. NSA zamknął spór o modernistyczny biurowiec

Stare fiaty wracają z Tajlandii do Oławy, a za nimi już tylko Kaukaz

Skatepark przy Legnickiej zamknie się na jeden dzień przed zawodami

Arkady Wrocławskie znikną do 2027 roku – w ich miejscu ma ruszyć nowy kwartał

Średniowieczny skarb ukryty za murami kościoła w Wilczkowie

Zderzenie i pożar na A4 zatrzymały poranny przejazd do Wrocławia

Wrocławski tłok karmi kieszonkowców - ofiara często orientuje się za późno

Zdrowie w ruchu w Żórawinie. Kobiety, profilaktyka i krwiodawstwo w jednym spotkaniu

Zderzenie tramwaju z autokarem zatrzymało ruch na Kazimierza Wielkiego

Wrocławskie wodociągi w światowej czołówce, a straty spadły do 4 procent

