Partynice budzą się do sezonu z wyścigami, pokazami i wielkim otwarciem

Partynice budzą się do sezonu z wyścigami, pokazami i wielkim otwarciem

Na wrocławskich Partynicach kończy się cisza, która trwała przez całą zimę. W niedzielę 12 kwietnia tor znów wypełni się galopem, a razem z pierwszymi gonitwami ruszy też program, który ma przyciągnąć nie tylko fanów wyścigów. W planie są pokazy konne, atrakcje dla dzieci i rodzinny piknikowy klimat, a wstęp pozostaje bezpłatny.

  • Na tor wracają folbluty i dziewięć gonitw
  • Pokazy, woltyżerka i wejście Macieja Musiałowskiego
  • Rodzinny dzień na Partynicach zamiast zwykłych zawodów

Na tor wracają folbluty i dziewięć gonitw

Po 151 dniach przerwy Partynice znów otworzą się na wyścigi. Sezon 2026 zacznie się od dziewięciu gonitw, w tym czterech płaskich, dwóch płotowych i trzech przeszkodowych. Najważniejsza będzie rywalizacja o Nagrodę Otwarcia Sezonu, ale uwagę przyciąga też sama różnorodność programu, bo właśnie wrocławski tor jako jeden z nielicznych w Polsce organizuje gonitwy przeszkodowe.

To ta odmiana wyścigów uchodzi za najbardziej efektowną i wymagającą. Konie muszą pokonywać nie tylko tempo i dystans, lecz także żywopłoty, nasypy oraz przeszkody wodne. Właśnie dlatego Partynice od lat mają opinię miejsca, w którym sportowe emocje są najbardziej namacalne, a każda minuta na torze ma własny rytm i napięcie.

W otwarciu sezonu wrócą też folbluty, czyli konie pełnej krwi angielskiej. To one uchodzą za najszybsze na świecie, a podczas gonitw potrafią osiągać nawet 60 km/h, niosąc na grzbiecie jeźdźca. Po zimowej przerwie taki start od razu ustawia poprzeczkę wysoko i pokazuje, że sezon na Partynicach zaczyna się bez rozgrzewki.

„Otwarcie sezonu to zawsze wielkie święto na Partynicach” – mówi Jerzy Sawka, dyrektor Wrocławskiego Toru Wyścigów Konnych.
„Jeśli pogoda dopisze, to mamy szansę na pobicie rekordu frekwencyjnego”.

Pokazy, woltyżerka i wejście Macieja Musiałowskiego

Wyścigi będą tylko częścią wydarzenia. Organizatorzy dołożyli do programu pokazy, które mają pokazać konie nie tylko jako sportowców, lecz także partnerów w precyzyjnych i efektownych dyscyplinach. Wśród nich znajdzie się Working Equitation – konkurencja wywodząca się z południa Europy, oparta na współpracy, dokładności i opanowaniu. Jeździec i koń będą mijać bramki, wykonywać slalom i prezentować pełną kontrolę nad ruchem, a wszystko w oprawie inspirowanej portugalską i hiszpańską tradycją jeździecką.

Publiczność zobaczy również woltyżerkę sportową, czyli połączenie jeździectwa, akrobatyki i artystycznego układu na poruszającym się koniu. To właśnie ten pokaz zwykle działa na widzów najmocniej, bo w jednym obrazie łączy sprawność, rytm i zaufanie między zawodnikiem a zwierzęciem. Na Partynicach ten element ma być jednym z najmocniejszych punktów dnia.

Uroczyste otwarcie sezonu też zaplanowano w widowiskowej formie. Dyrektor Jerzy Sawka tradycyjnie wjedzie na hipodrom na koniu Colorado, a obok niego pojawi się Maciej Musiałowski, aktor i pasjonat jeździectwa. Taki początek dobrze ustawia ton całego wydarzenia – bardziej święta niż zwykłej sportowej imprezy.

Rodzinny dzień na Partynicach zamiast zwykłych zawodów

Sezonowy start na Partynicach od lat przyciąga nie tylko kibiców wyścigów. Dla wielu osób to po prostu duży, otwarty dzień na świeżym powietrzu, z atrakcjami rozrzuconymi między tor, stajnie i przestrzenie dla rodzin. W programie są przejażdżki na kucykach, wirtualne wyścigi w goglach VR, a także pierwsze w tym roku zawody Wrocławskiej Ligi Hobby Horse.

Dużym zainteresowaniem zwykle cieszy się zwiedzanie stajni z instruktorem. Uczestnicy mają usłyszeć m.in., jak konie widzą, komunikują się, śpią i jak długo żyją. To ten rodzaj atrakcji, który nie kończy się na zabawie, bo zostawia też trochę wiedzy o zwierzętach, z którymi Partynice są związane na co dzień. Na część zwiedzania obowiązuje wcześniejsza rezerwacja przez bilety.torpartynice.pl.

Organizatorzy zachęcają także do odrobiny elegancji. Panie mogą postawić na sukienki, spódnice lub kostiumy z kapeluszem albo fascynatorem, panowie – na garnitury, marynarki i dodatki w stylu wyścigowym. To nie jest obowiązek, ale taki detal dobrze wpisuje się w atmosferę miejsca, w którym sport od zawsze miesza się z pokazem i tradycją.

Przy wejściu warto też pamiętać o sprawach bardziej przyziemnych. Parking przy torze ma około 300 miejsc, więc organizatorzy wyraźnie kierują uwagę na komunikację miejską i kolej. Na 12 kwietnia uruchomiona zostanie specjalna linia autobusowa S7 z Dworca Głównego PKP na Partynice, a linie 113, 127 i 144 mają kursować częściej. Dogodny ma być także dojazd pociągiem Kolei Dolnośląskich – stacja Wrocław-Partynice znajduje się tuż przy wejściu na tor. Do tego dochodzą jeszcze trasy rowerowe, które od dawna prowadzą wprost na wyścigowy teren.

na podstawie: Urząd Miasta Wrocław.