[PIŁKA NOŻNA] Śląsk Wrocław – ŁKS Łódź 2:2 w Betclic 1. lidze – emocje na Tarczynski Arena

[PIŁKA NOŻNA] Śląsk Wrocław – ŁKS Łódź 2:2 w Betclic 1. lidze – emocje na Tarczynski Arena

Śląsk Wrocław zremisował z ŁKS Łódź 2:2 (0:1) w 32. kolejce Betclic 1. ligi. Na Tarczynski Arena gospodarze długo musieli gonić wynik, a kiedy po przerwie wreszcie przejęli inicjatywę, nie zdołali dowieźć prowadzenia do końca.

Mecz drugiego w tabeli Śląska z piątym ŁKS-em miał spory ciężar już przed pierwszym gwizdkiem. Wrocławianie przystępowali do niego z 58 punktami i całkiem solidną serią ostatnich występów, ale w pierwszej połowie to goście z Łodzi lepiej odnaleźli się w tym spotkaniu. Śląsk próbował rozkręcić grę, jednak brakowało konkretu pod bramką rywala, a tempo pierwszych minut nie zwiastowało jeszcze takiej huśtawki emocji, jaka przyszła później.

Goście pierwsi uderzyli, a Śląsk musiał odpowiadać

W 18. minucie żółtą kartkę zobaczył K. Hinokio, a niedługo później gospodarze też zostali napomniani, gdy w 40. minucie kartkę otrzymał P. Samiec-Talar. To dobrze oddawało charakter tej części meczu – dużo walki, sporo spięć w środku pola i mało przestrzeni na swobodną grę.

Pierwszy cios zadał jednak ŁKS. W 42. minucie F. Piasecki dał gościom prowadzenie i do przerwy to łodzianie schodzili do szatni z korzystnym wynikiem 1:0. Dla Śląska była to sytuacja niewygodna, zwłaszcza że mecz był ważny także w kontekście układu tabeli. Na własnym stadionie wrocławianie musieli po prostu ruszyć mocniej po zmianie stron.

Zwrot po przerwie, ale bez pełnej kontroli

Po przerwie trener Śląska zdecydował się na dwie zmiany już w 46. minucie, co od razu dało sygnał, że gospodarze nie zamierzają biernie czekać. Zespół z Wrocławia z czasem zaczął grać odważniej i wreszcie doczekał się efektu. W 59. minucie ŁKS zebrał jeszcze jedną żółtą kartkę, tym razem dla K. Falowskiego, a dwie minuty później padł pierwszy z przełomowych momentów.

W 61. minucie piłka wpadła do siatki po samobójczym trafieniu i Śląsk wrócił do gry. Chwilę później gospodarze poszli za ciosem. W 63. minucie K. Kurowski zdobył gola na 2:1 i wrocławianie naprawdę poczuli, że mogą ten mecz odwrócić do końca. Tarczynski Arena ożyła, a Śląsk wyglądał wtedy na zespół, który ma już spotkanie pod kontrolą.

Radość nie trwała jednak długo. W 68. minucie ŁKS znów doprowadził do wyrównania i od tego momentu mecz wszedł w ostatnią, najbardziej nerwową fazę. Z obu stron było jeszcze sporo biegania, kilka korekt w składach i próby przechylenia wyniku na swoją korzyść. Goście dokonali kolejnych zmian w końcówce, a Śląsk również szukał świeżości z ławki, ale wynik 2:2 nie drgnął już do ostatniego gwizdka M. Piszczeloka.

Dla wrocławian to remis pozostawia lekki niedosyt, bo po świetnym fragmencie po przerwie wszystko było w ich rękach. Z drugiej strony punkt z rywalem z górnej części tabeli zawsze ma swoją wagę, zwłaszcza w końcówce sezonu, gdy każdy detal może jeszcze mocno wpłynąć na układ czołówki. Najbliższe dni pokażą, czy ten remis okaże się bardziej stratą dwóch punktów, czy jednak ważnym krokiem w dalszej walce o wysoką lokatę.

Śląsk WrocławStatystykaŁKS Łódź
2Gole2