Marilyn Monroe bez biografii. We Wrocławiu pokażą jej twarz między mitem a prawdą

Marilyn Monroe bez biografii. We Wrocławiu pokażą jej twarz między mitem a prawdą

FOT. Urząd Miasta we Wrocławiu

Na zdjęciach Miltona Greene’a Marilyn Monroe nie wygląda jak pomnik z popkultury. Bardziej jak ktoś uchwycony w chwili napięcia, tuż przed ruchem albo tuż po nim. We Wrocławiu szykuje się wystawa, która nie opowiada jej życia od początku do końca – raczej rozbiera na części obraz, jaki przez dekady urósł wokół aktorki.

  • Monroe rozbita między ikoną a prywatnym kadrem
  • Kolekcja Greene’a wyjdzie z magazynów na dużą skalę
  • We Wrocławiu szukają miejsca dla stałej ekspozycji

Monroe rozbita między ikoną a prywatnym kadrem

Wystawa w Krupa Art Foundation ma nie iść ścieżką klasycznej biografii, choć zbiega się z setną rocznicą urodzin Marilyn Monroe. Organizatorzy traktują ten jubileusz tylko jako punkt wyjścia do szerszej opowieści o tym, jak silnie aktorka zakorzeniła się w zbiorowej wyobraźni i jak współczesna kultura wciąż przetwarza jej wizerunek. To nie będzie więc kolejna opowieść o hollywoodzkiej legendzie w znanym już porządku. Raczej próba przyjrzenia się temu, co w jej obrazie jest faktem, a co już tylko wyobrażeniem.

„Zdaje mi się, że jestem fantazją” mówi Katarzyna Młyńczak-Sachs, prezeska Krupa Art Foundation.

Jak tłumaczy, właśnie dlatego Monroe pokazana zostanie jako medialny konstrukt zawieszony między prawdą i fikcją. W epoce internetu, nieustannego obiegu obrazów i walki o uwagę ten temat brzmi wyjątkowo aktualnie. Do tego dochodzi jeszcze drugi plan wystawy: dialog z pracami współczesnych artystów, którzy dopisują własny komentarz do pytania, co dziś dzieje się z ikoną, gdy przechodzi przez kolejne filtry mediów społecznościowych.

Na ekspozycji znajdzie się około 200 fotografii Miltona Greene’a, a obok nich prace m.in. Arvidy Byström, Alison Jackson, Marty Rosler i innych twórców. Taki układ ma nie tylko przypomnieć twarz Monroe, lecz także pokazać, jak bardzo zmienił się język patrzenia na gwiazdy. Kiedyś wystarczał obiektyw. Dziś obraz żyje dalej w sieci, w reklamie, w memach, w niekończących się przeróbkach.

Kolekcja Greene’a wyjdzie z magazynów na dużą skalę

Za tym pokazem stoi kolekcja, którą Hala Stulecia kupiła w 2014 roku. To ponad 3200 zdjęć Miltona Greene’a, ale przez lata trafiały do publiczności tylko okazjonalnie. Powód jest prozaiczny i bardzo miejski zarazem – brakuje miejsca, w którym taki zbiór mógłby być prezentowany regularnie. Hala Stulecia organizuje rocznie ponad 270 wydarzeń, więc stała ekspozycja po prostu nie miała gdzie się zmieścić.

„Gwarantujemy, że ta będzie największą z nich” mówi Jakub Grudniewski, prezes Hali Stulecia.

To ważne, bo mowa o kolekcji, która pozwala zobaczyć Marilyn z różnych stron. Milton Greene znał ją nie tylko zawodowo, lecz także prywatnie, więc potrafił łapać ją w dwóch porządkach naraz – oficjalnym i bardziej intymnym. Właśnie ten kontrast ma być siłą wystawy. Zamiast jednego, gładkiego portretu, pojawi się cała seria spojrzeń: eleganckich, prywatnych, czasem zaskakująco zwykłych.

W tej skali widać też ambicję całego przedsięwzięcia. Krupa Art Foundation dysponuje przestrzenią, która – jak podkreśla Grudniewski – najlepiej nadaje się we Wrocławiu do pokazania tak obszernego wyboru prac. Dzięki temu fotografie z kolekcji nie zostają w archiwum, tylko wracają do obiegu, tam gdzie mogą wywołać dyskusję o obrazie, pamięci i cenie sławy.

We Wrocławiu szukają miejsca dla stałej ekspozycji

Miasto patrzy na tę kolekcję szerzej niż tylko przez pryzmat jednej wystawy. Jarosław Perduta, dyrektor Departamentu Kultury, zapowiedział, że w ciągu najbliższych dwóch lat mają pojawić się kolejne prezentacje oparte na tym zbiorze. Wśród planowanych miejsc są Narodowe Forum Muzyki oraz Muzeum Współczesne Wrocławia. To sygnał, że kolekcja Miltona Greene’a zaczyna funkcjonować jako ważny element miejskiego życia kulturalnego, a nie jednorazowy pokaz.

„Potrzebne jest miejsce, które będzie stałym miejscem ekspozycji” zapowiada Jarosław Perduta.

Na razie takich konkretów jeszcze nie ma, ale sam kierunek jest czytelny. Wrocław szuka dla tej fotografii własnego domu, a nie tylko czasowej sceny. Dla mieszkańców oznacza to szansę na to, że kolekcja przestanie być rzadkim wydarzeniem, a stanie się czymś bardziej trwałym – częścią regularnej oferty miasta.

Informacje o wystawie

  • Tytuł: „Marilyn Monroe. Czuję, że ją znam, ale czasem moje ręce wyginają się do tyłu”
  • Miejsce: Krupa Art Foundation
  • Termin: 15 lipca – 25 października 2026 r.
  • Organizatorzy: Krupa Art Foundation, Hala Stulecia
  • Kuratorzy: Natalia Barczyńska, Monika Łuszpak-Skiba, Katarzyna Młyńczak-Sachs, Łukasz Rusznica
  • Artyści współcześni: Arvida Byström, Alison Jackson, Paulina Pawłowska, Gregor Różański, Ana Viktoria Dzinic, Eli Cortiñas, Martina Menegon, Łukasz Stokłosa, Martha Rosler, BORA MURMURE

na podstawie: Urząd Miasta we Wrocławiu.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta we Wrocławiu). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.