Żadan dostał doktorat honoris causa. We Wrocławiu wybrzmiało słowo i opór

Żadan dostał doktorat honoris causa. We Wrocławiu wybrzmiało słowo i opór

W Auli Leopoldina nie chodziło wyłącznie o akademicki ceremoniał. Tytuł doktora honoris causa dla Serhija Żadana stał się tam mocnym sygnałem solidarności, ale też rozmową o wojnie, pamięci i odpowiedzialności za język. Wrocławskie uroczystości miały wyraźnie większy ciężar niż zwykłe wyróżnienie. A sam ukraiński pisarz, poeta i żołnierz mówił tak, jakby każde zdanie miało przypominać, że kultura nie zatrzymuje się przed frontem.

  • Uroczystość w Auli Leopoldina nabrała znaczenia większego niż akademicki rytuał
  • Żadan jako pisarz, świadek i obrońca
  • Żadan mówił o szczęściu, którego wojna nie unieważnia

Uroczystość w Auli Leopoldina nabrała znaczenia większego niż akademicki rytuał

Wręczenie tytułu Serhijowi Żadanowi odbyło się podczas konferencji „Przyszłość już tu jest. Polska – Ukraina – Europa”, co od razu nadało wydarzeniu szerszy wymiar. To nie była wyłącznie uczelniana gala, ale moment, w którym spotkały się różne języki rozmowy o wojnie, współpracy i odpowiedzialności za przyszłość.

Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego, prof. Robert Olkiewicz, przypomniał przy tej okazji o wieloletnich kontaktach uczelni z naukowcami z Ukrainy. Zwracał uwagę, że w takich relacjach nie chodzi tylko o formalne porozumienia, ale o cierpliwe budowanie mostów między środowiskami akademickimi po obu stronach granicy.

„Musimy nie tylko budować wzajemne zaufanie, ale stale wzmacniać je konkretnymi działaniami po obu stronach” – podkreślił prof. Robert Olkiewicz.

W jego wystąpieniu wybrzmiała też ważna myśl o sile słowa. W przypadku Żadana to szczególnie trafne, bo jego twórczość od lat łączy literaturę z doświadczeniem czasu próby, a teraz dochodzi do tego jeszcze osobiste świadectwo człowieka, który sam stanął po stronie obrony Ukrainy.

Żadan jako pisarz, świadek i obrońca

W liście ambasadora Ukrainy w Polsce, Wasyla Bodnara, odczytanym przez konsula Tarasa Tokarskyi’ego, wyróżnienie dla Żadana nazwano wyrazem wsparcia dla ukraińskiej kultury i dla twórców, którzy w czasie wojny nie ograniczają się do słów. To ważne także dlatego, że w przypadku tego autora granica między literaturą a życiem od dawna jest wyjątkowo cienka.

„Dzisiaj ukraińscy intelektualiści bardzo często łączą role pisarza, świadka i obrońcy” – napisano w liście ambasadora Wasyla Bodnara.

To właśnie ten wątek przewijał się w kolejnych częściach uroczystości. O twórczości Żadana mówiła prof. Justyna Ziarkowska z Wydziału Neofilologii, przypominając, że jego książki są obecne na najważniejszych rynkach wydawniczych Europy, a dramaty i powieści trafiały także na scenę i ekran. W Polsce autor został już wcześniej doceniony między innymi Nagrodą Literacką Europy Środkowej Angelus.

Najmocniej wybrzmiało jednak to, co badaczka powiedziała o samym rdzeniu jego pisarstwa. Żadan potrafi uchwycić rozpad dawnych porządków, społeczne pęknięcia i doświadczenie wojny bez uciekania w patos. Zamiast tego daje głos ludziom, którzy znaleźli się w środku historycznego przesilenia.

„Twórczość Serhija Żadana, zwłaszcza ta po 2014 roku, stanowi bezkompromisowe, przenikliwe, głęboko zapadające w pamięć świadectwo wojny” – mówiła prof. Justyna Ziarkowska.

Warto dodać, że w tle całej uroczystości była też bardzo konkretna praca przekładowa i wydawnicza. To właśnie dzięki niej Żadan od lat jest jednym z najlepiej rozpoznawalnych ukraińskich autorów w Polsce, a jego książki funkcjonują nie tylko w obiegu literackim, lecz także w szkolnych, akademickich i teatralnych interpretacjach.

Żadan mówił o szczęściu, którego wojna nie unieważnia

Najbardziej osobisty moment przyniosło wystąpienie samego laureata. Żadan wrócił do swojej uczelni w Charkowie i do obrazu, który po rosyjskim ataku rakietowym z 2022 roku zapadł wielu Ukraińcom w pamięć: obalonego pomnika Hryhorija Skoworody stojącego na dziedzińcu zniszczonego kampusu.

To wspomnienie stało się punktem wyjścia do pytań o sens nauki, filozofii i prawa do szczęścia w czasie przemocy. Nie było w tym akademickiej dekoracji. Była raczej surowa, bardzo ludzka refleksja o tym, że wojna odbiera nie tylko bezpieczeństwo, ale i codzienne poczucie zwyczajności.

„Czy faktycznie musimy komuś udowadniać swoje prawo do szczęścia?” – pytał Serhij Żadan.

W dalszej części mówił, że uniwersytet powinien pozostać miejscem rozmowy o przeszłości i przyszłości bez lęku przed drwiną. To ważny akcent, bo w jego słowach powraca przekonanie, że wiedza i kultura nie są luksusem na spokojne czasy, lecz narzędziem przetrwania i odbudowy.

„Myślę, że nikt nie jest gotowy, żeby obudzić się pewnego poranka i zobaczyć śmierć za oknem” – powiedział Żadan, dodając, że Ukraińcy muszą walczyć o prawo do przyszłości.

Po uroczystości dla laureata wystąpiły dzieci z chóru KapustaBand działającego przy Instytucie Grotowskiego. Żadan otrzymał też nową monografię poświęconą swojej twórczości – pierwsze tak obszerne opracowanie jego dorobku. W tym geście było coś symbolicznego: literatura, wojna, przekład i akademicka analiza spotkały się jednego dnia w jednym miejscu, bez zbędnego dystansu.

na podstawie: Urząd Miasta we Wrocławiu.