Zanim Siechnice stały się miastem. Tak wyglądał ich przełom sprzed wieku

Zanim Siechnice stały się miastem. Tak wyglądał ich przełom sprzed wieku

FOT. Starostwo Powiatowe

Dziś trudno uwierzyć, że tam, gdzie stoją ratusz, blokowe pierzeje i szkolny gmach, jeszcze sto lat temu rozciągały się pola i nieliczne zabudowania. Siechnice zaczęły zmieniać się gwałtownie dopiero wtedy, gdy pojawiły się kolej, elektrownia i wielkie zakłady. Z dawnych pocztówek wyłania się obraz miejsca, które z rolniczej wsi rosło w industrialny organizm, krok po kroku i bez sentymentu.

  • Kolej i elektrownia pchnęły miejscowość w zupełnie inną stronę
  • Zakładowe osiedle pokazało nowy standard życia
  • Badania, szkoła i karczmy tworzyły codzienność sprzed wieku
  • Wsie już nie wystarczało a potem przyszła wojna

Kolej i elektrownia pchnęły miejscowość w zupełnie inną stronę

Na przełomie XIX i XX wieku Siechnice były jeszcze niewielką miejscowością, ale liczby pokazują, że nie trwało to długo. Pod koniec XIX wieku mieszkało tu zaledwie 114 osób, w 1905 roku już około 800, a w 1934 roku liczba ta wzrosła do 1452. Taki skok nie był dziełem przypadku. Zadecydowały o nim duże inwestycje i rozwój kolei, a wraz z nimi zupełnie nowy porządek przestrzeni.

Kluczowy okazał się 1909 rok, kiedy uruchomiono linię kolejową łączącą Wrocław z Jelczem, a potem z Opolem . Tuż przy torach rozpoczęła się budowa elektrowni, która już 1 stycznia 1911 roku zaczęła produkować prąd. Zakład wybrano nieprzypadkowo – bliskość Wrocławia, dogodne połączenia drogowe i kolejowe oraz możliwość transportu węgla z Górnego Śląska dawały realną przewagę. Ważny był też dostęp do wody z Oławy.

Elektrownia startowała skromnie, z mocą 2 megawatów. Z czasem rosła jednak w siłę, aż na początku lat 30. XX wieku osiągnęła 75 megawatów. Z jej energii korzystały zakłady i miejscowości na południe od Wrocławia, a później także południowe dzielnice aglomeracji. Efekt uboczny był oczywisty: Siechnice szybko zyskały elektryfikację, a niedługo potem kanalizację.

Zakładowe osiedle pokazało nowy standard życia

Wraz z przemysłem przyszli pracownicy, a wraz z nimi potrzeba mieszkań. Przy elektrowni powstało osiedle zaprojektowane przez wrocławskich architektów – braci Ehrlichów. Jak na 1926 rok były to lokale zaskakująco wygodne. Każde miało od 65 do 76 m², dwa lub trzy wysokie pokoje, mieszkalną kuchnię, prąd, bieżącą wodę i kanalizację.

Projekt nie był wyłącznie funkcjonalny. Zadbano też o wygląd zabudowy. Domy wzniesiono z czerwonej cegły, przykryto ciemnymi dachówkami, a kolorowe okiennice zestawiono z białymi ościeżnicami. Mieszkania miały oddzielone wejścia, a lokalom na parterze towarzyszyły werandy. W tamtym czasie był to standard, który w podwrocławskiej miejscowości musiał robić duże wrażenie.

To właśnie taki fragment dawnej zabudowy przypomina dziś, że rozwój Siechnic nie zaczął się od rynku i urzędowego centrum, lecz od zakładu pracy. Najpierw była energia, potem mieszkania, a dopiero później kolejna warstwa miejskiego życia.

Badania, szkoła i karczmy tworzyły codzienność sprzed wieku

Siechnice nie żyły samą elektrownią. Na dawnych polach i łąkach, które przez wieki należały do wrocławskiego klasztoru krzyżowców z czerwoną gwiazdą, powstał w 1923 roku Pruski Zakład Badawczo-Doświadczalny Hodowli Zwierząt. Była to duża instytucja naukowo-rolnicza, zajmująca się hodowlą, higieną zwierząt, żywieniem i próbami poprawy wydajności bydła mlecznego. Dysponowała 477 hektarami gruntów. To skala, która dobrze pokazuje, jak ważne były tu badania i praktyczne rolnictwo.

W 1926 roku stanął także okazały gmach z aulą, służący administracji, nauce i zajęciom. Dziś mieści się w nim szkoła podstawowa. Dyrektor zakładu mieszkał w przebudowanym starym dworze, nazywanym nieco na wyrost zameczkiem. Dla mieszkańców to ważny ślad dawnego układu miejscowości, bo właśnie takie budynki porządkują pamięć o tym, co było tu przed intensywną zabudową.

Codzienność dopełniały sklepy, piekarnie i gospody. Na pocztówkach trafiały się reklamy miejscowych firm, a obok nich karczmy, w których można było zjeść, przenocować i zatańczyć. Najstarsza gospoda stała przy dawnej drodze z Wrocławia do Opola, dziś w budynku mieszkalnym przy ul. Opolskiej. Z kolei nowa gospoda, uruchomiona przy stacji kolejowej i ul. Fabrycznej, dawała gościom nie tylko posiłek, ale i miejsce do spędzania wolnego czasu. Dziś mieści się tam Centrum Kultury.

Wsie już nie wystarczało a potem przyszła wojna

Sto lat temu w Siechnicach działały dwie szkoły – katolicka i ewangelicka – ale nie było jeszcze kościoła. Katolicy chodzili pieszo do Świętej Katarzyny, a protestanci do Sulimowa. Funkcjonowała też murowana remiza strażacka, która służy do dziś, oraz stadion sportowy. W latach 30. XX wieku pojawiły się kolejne ulice – Kolejowa, Szkolna i Kościuszki – już wybrukowane i zelektryfikowane. To był ostatni etap spokojnego rozwoju, zanim wszystko przerwała II wojna światowa.

Dawne pocztówki pokazują więc nie sielski zakątek, lecz miejsce, które szybko wchodziło w nowoczesność. Dzisiejsze Siechnice mają z tamtego czasu więcej, niż mogłoby się wydawać: układ przestrzeni, kilka budynków i pamięć o tym, że miejskość przyszła tu najpierw z torami, przewodami i fabrycznym dymem.

na podstawie: Powiat Wrocław.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Starostwo Powiatowe). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.