Wrocław uhonorował ludzi krwi. Padły mocne słowa o cichych bohaterach

Wrocław uhonorował ludzi krwi. Padły mocne słowa o cichych bohaterach

W Narodowym Forum Muzyki nie było fajerwerków, a mimo to ten wieczór miał ciężar dużego wydarzenia. Na jednej scenie spotkali się dawcy krwi i ludzie, którzy na co dzień pilnują całego zaplecza krwiodawstwa oraz krwiolecznictwa. Gala odbyła się niemal tuż przed Światowym Dniem Krwiodawców, więc wybrzmiała nie tylko jako uroczystość rocznicowa, ale też jako przypomnienie, jak wiele zależy od zwykłej, regularnej pomocy.

  • W sali NFM nagrodzono tych, którzy od lat podtrzymują system
  • Jacek Sutryk mówił o dawcy, którego pacjent nigdy nie poznaje

W sali NFM nagrodzono tych, którzy od lat podtrzymują system

Podczas uroczystości z okazji 80 lat krwiodawstwa i krwiolecznictwa na Dolnym Śląsku wręczono odznaczenia państwowe, a także wyróżnienia przyznawane przez prezydenta Wrocławia. To ważny sygnał, bo za każdą akcją poboru, każdym badaniem i każdym bezpiecznie wydanym workiem krwi stoją konkretni ludzie, których na co dzień nie widać.

Wśród uhonorowanych znaleźli się:

  • odznaką „Wrocław z wdzięcznością” – Jacek Blicharski, dr Małgorzata Szymczyk-Nużka i Anna Chrisowergis,
  • Medalem Merito de Wratislavia – Lesław Kosik.

Na gali nie zabrakło też dużej grupy krwiodawców oraz pracowników służby krwi, którzy odebrali odznaczenia resortowe. To właśnie oni tworzą cichy kręgosłup całego systemu – od organizacji poboru po kontrolę bezpieczeństwa krwi, tak potrzebnej przy operacjach, porodach, wypadkach i leczeniu onkologicznym.

Jacek Sutryk mówił o dawcy, którego pacjent nigdy nie poznaje

Prezydent Wrocławia podkreślił, że za każdą operacją i każdym trudnym leczeniem stoi często ktoś, kto oddał krew, choć pacjent nigdy nie pozna jego nazwiska. W jednym z najbardziej wyrazistych fragmentów wystąpienia zaznaczył:

“Za każdym razem, gdy myślę o tym, że gdzieś we Wrocławiu trwa operacja (…) w każdej z tych historii jest ktoś, kogo pacjent nigdy nie pozna – dawca krwi.”

Sutryk przypomniał też, że za samym oddawaniem krwi idzie coś więcej niż jednorazowy gest. Potrzebne są osoby, które zachęcają innych do wejścia do punktu poboru, dbają o organizację akcji i pilnują, by krwiodawstwo działało bez zakłóceń każdego dnia. W jego ocenie nie da się policzyć ani wszystkich uratowanych istnień, ani liczby ludzi, których udało się przekonać do oddawania krwi.

Uroczystość uzupełnił wykład prof. Jana Miodka, który nadał całemu wydarzeniu bardziej uroczysty, a zarazem refleksyjny ton. W rocznicowym tle wybrzmiała prosta myśl: krwiodawstwo nie jest abstrakcyjnym hasłem, tylko realnym wsparciem dla chorych i rannych – takim, które zaczyna się od jednej decyzji, a kończy tam, gdzie ważą się ludzkie życie i zdrowie.

na podstawie: UM Wrocław.