Uwaga! Burze (komunikat RSO)

We Wrocławiu szkoły wciąż pracują na dwie zmiany. Miasto stawia na nowe osiedla

We Wrocławiu szkoły wciąż pracują na dwie zmiany. Miasto stawia na nowe osiedla

FOT. Urząd Miasta we Wrocławiu

W niektórych wrocławskich szkołach dzwonek nadal wyznacza dzieciom bardzo długi dzień. Ryszard Kessler, wiceprezydent Wrocławia, przyznał w rozmowie z cyklu „Pytamy o Wrocław”, że problem drugiej zmiany nie zniknie szybko. Powód nie leży w samych budynkach, lecz w przesuwającej się mapie miasta – rodzinach, które wybierają nowe osiedla na obrzeżach, i szkołach, które w centrum coraz częściej pustoszeją. Władze miasta wskazują też, że część nowych inwestycji już teraz pokazuje, gdzie presja na miejsca w klasach będzie największa.

  • Dlaczego lekcje kończą się dopiero późnym popołudniem
  • Nowa szkoła nie zawsze rozwiązuje problem od razu

Dlaczego lekcje kończą się dopiero późnym popołudniem

W rozmowie padło jasno, że nauka na dwie zmiany nie jest efektem jednego błędu, ale zmiany całej struktury miasta. Rodziny z dziećmi coraz częściej szukają mieszkań poza ścisłym centrum, zwłaszcza w nowych dzielnicach, a to przekłada się na większy nacisk na szkoły położone bliżej nowych osiedli. W efekcie placówki w centrum tracą część uczniów, podczas gdy inne pękają w szwach.

Kessler nie zostawił tu złudzeń co do jakości takiego trybu nauki. Zapytany o to, jak długo uczniowie będą musieli zaczynać zajęcia późno i kończyć je wieczorem, odpowiedział krótko:

„Jak najkrócej”.

Dodał też, że rozpoczynanie lekcji około 11.00 i kończenie ich dopiero około 17.00 nie służy dzieciom, także z punktu widzenia rozwoju neurologicznego. To ważny sygnał dla rodziców – problem nie ogranicza się do wygody dojazdu czy organizacji dnia, ale dotyka samego rytmu nauki.

Nowa szkoła nie zawsze rozwiązuje problem od razu

Wiceprezydent zaznaczył, że sytuacja nie wygląda tak samo w całym mieście. W tym roku Wrocław oddaje szkołę na Zwycięskiej i tam druga zmiana nie będzie potrzebna. Inaczej wygląda jednak przypadek niedawno otwartej placówki przy ulicy Cynamonowej na Lipie Piotrowskiej – tam lekcje nadal będą odbywać się w systemie zmianowym, bo rodzice chcą posyłać dzieci do nowoczesnej szkoły.

To właśnie ten fragment rozmowy pokazuje, jak mocno decyzje mieszkaniowe wpływają na edukację. Sama nowa szkoła nie rozładowuje presji wszędzie jednakowo – dużo zależy od tego, w której części Wrocławia powstają kolejne budynki mieszkalne i gdzie rodziny faktycznie chcą się osiedlać. Miasto, jak wynika z rozmowy, musi więc planować placówki tam, gdzie rośnie zabudowa, bo inaczej klasy szybko znów się zapełnią.

na podstawie: Urząd Miasta we Wrocławiu.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta we Wrocławiu). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.