Uwaga! Upał (komunikat RSO)

Konserwatorzy leczą średniowieczne rzeźby. Pomaga im specjalny „glutek”

Konserwatorzy leczą średniowieczne rzeźby. Pomaga im specjalny „glutek”

FOT. Urząd Miasta we Wrocławiu

Na pierwszy rzut oka wygląda to jak malowanie twarzy Madonny. W pracowni Muzeum Narodowego we Wrocławiu patyczek z watą usuwa jednak nie farbę, lecz wielowiekowy brud. Przygotowanie dzieł na wystawę „Stulecie” trwało dwa lata i wymagało nie tylko precyzji, lecz także cierpliwego rozpoznania każdego zabytku. Niektóre rzeźby trzeba było najpierw zabezpieczyć, żeby w ogóle można było je bezpiecznie przenieść.

  • Zanim zacznie się czyszczenie, konserwatorzy sprawdzają stan zabytku
  • Wielowiekowy brud znika dzięki rozpuszczalnikom i specjalnemu żelowi
  • Kolor i brakująca ręka pokazują granice konserwatorskiej ingerencji

Zanim zacznie się czyszczenie, konserwatorzy sprawdzają stan zabytku

W przygotowaniach do wystawy uczestniczy kilkunastoosobowy zespół. Prace prowadzono przy obiektach pochodzących między innymi z dolnośląskich i małopolskich kościołów. Część z nich oceniano jeszcze w miejscach, w których przez lata były przechowywane lub eksponowane.

Bywało, że stan dzieła nie pozwalał na szybki transport.

– Zdarzyło się, że stan zabytku był tak kiepski, że wręcz niebezpiecznie byłoby go ruszać z miejsca – opowiada Joanna Zyzik-Lubasińska, starsza konserwatorka.

Największym problemem nie zawsze okazuje się sposób wykonania rzeźby czy obrazu. Drewno i warstwy malarskie niszczały także przez kolejne stulecia. Wilgotne wnętrza sprzyjały owadom, między innymi kołatkom i tykotkom, a także grzybom. W niektórych rzeźbach szkodniki niemal całkowicie rozluźniły drewnianą strukturę. Pozostały po nich drobne otwory i materiał przypominający mączkę.

Konserwatorzy sprawdzają również, czy kolejne warstwy farby nadal trzymają się drewnianego podłoża. Jeśli zaczynają się osypywać, trzeba je zabezpieczyć. Pomagają w tym badania laboratoryjne oraz testy środków, które mogą zostać użyte podczas prac.

– Badania konserwatorskie są istotą naszej pracy i od nich zawsze zaczynamy – mówią zgodnie konserwatorki Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

Takie rozpoznanie ma znaczenie także dla zwiedzających. Ostateczny wygląd dzieła nie jest efektem dowolnego odświeżenia, lecz wynikiem decyzji podejmowanych na podstawie zachowanych śladów i stanu materiału.

Wielowiekowy brud znika dzięki rozpuszczalnikom i specjalnemu żelowi

Pierwszym etapem wielu prac jest oczyszczanie. Usuwany brud może zawierać pozostałości organiczne, bakterie i zarodniki grzybów, które z czasem dodatkowo niszczą drewno oraz warstwy malarskie. Dlatego czyszczenie służy nie tylko poprawie wyglądu eksponatu.

– Oczyszczanie służy nie tylko upiększaniu, ale przede wszystkim zachowaniu rzeźby czy obrazu w dobrym stanie, aby trwał dalej w czasie i został zachowany dla przyszłych pokoleń – tłumaczy Maria Zając, asystentka konserwatorska.

Specjaliści usuwają także dawne uzupełnienia i zabezpieczenia. Wcześniejsze pokolenia konserwatorów często stosowały masę woskowo-żywiczną, która chroniła osypujące się warstwy malarskie. Obecnie odchodzi się od tego materiału, ponieważ nie jest obojętny dla zabytku i może niekorzystnie zmieniać jego wygląd. Samo usunięcie wosku wymaga dobrania takich metod, które nie naruszą oryginalnej materii.

Jednym z ciekawszych narzędzi jest elastyczna masa przypominająca silikon albo dziecięcy slime. Powstaje z alkoholu poliwinylowego z dodatkiem boraksu. Do takiego żelu można wprowadzić rozpuszczalniki, a następnie nałożyć go na wybrany fragment rzeźby.

– Slime rozlewa się po powierzchni, ale nie wnika głęboko, tylko oddziałuje powierzchniowo na zewnętrzne warstwy – wyjaśnia Maria Zając.

Kompres pozostaje na zabytku krótko, czasem zaledwie kilkanaście sekund. Zbyt długi kontakt mógłby doprowadzić do odparowania rozpuszczalnika albo jego nadmiernego wniknięcia w strukturę dzieła. Dzięki temu konserwatorzy mogą działać punktowo, zamiast narażać większą powierzchnię na niepotrzebną ingerencję.

Kolor i brakująca ręka pokazują granice konserwatorskiej ingerencji

Po oczyszczeniu nie zawsze pojawia się obraz identyczny z tym, jaki stworzył średniowieczny artysta. Niektóre pigmenty z czasem ciemnieją, organiczne czerwienie tracą intensywność, a związki miedzi mogą sprawić, że zielone partie brązowieją. Srebro bywa całkowicie czarne.

Konserwatorzy nie przywracają takich fragmentów na siłę do pierwotnych barw. Brąz nie jest automatycznie zamieniany z powrotem w zieleń, ponieważ zmiany powstałe przez stulecia są częścią historii obiektu. Ważniejsze jest czytelne pokazanie zabytku niż ukrycie śladów jego wieku.

Osobnym wyzwaniem była ponad dwumetrowa figura ukrzyżowanego Chrystusa, która nie miała jednej ręki. Rekonstrukcja była możliwa, ponieważ zachowały się fotografie pokazujące wcześniejszy wygląd rzeźby. Brakujący fragment wykonano w drewnie lipowym.

Prace przyniosły również niespodzianki dotyczące konstrukcji eksponatów. Krucyfiks przywieziony z kościoła w Byczynie wydawał się niezwykle ciężki, ale po analizie okazało się, że jego wnętrze jest drążone. Dzięki temu ważył znacznie mniej, niż sugerowały jego rozmiary.

Konserwatorzy muszą zadbać nie tylko o wygląd, lecz także o warunki ekspozycji. Drewno i płótno gwałtownie reagują na duże zmiany wilgotności – mogą pękać albo tracić warstwy malarskie. W galeriach stosuje się więc urządzenia pomagające utrzymać stabilny klimat. Dla odwiedzających oznacza to, że część ochrony zabytków pozostaje niewidoczna, ale bez niej efekt prac nie byłby trwały.

Wystawa „Stulecie. W rocznicę wielkiej wystawy śląskiej sztuki średniowiecznej” zostanie udostępniona w Pawilonie Czterech Kopuł od 31 lipca do 30 grudnia. Wernisaż zaplanowano 30 lipca o godzinie 17.00. Ekspozycja nawiązuje do wielkiej wystawy śląskiej sztuki średniowiecznej z 1926 roku, która również odbyła się w tym miejscu. Wśród prezentowanych dzieł znajdą się między innymi średniowieczne rzeźby, ołtarze i obrazy, a także obiekty ze złoceniami oraz figurami, których szczegóły łatwo przeoczyć bez uważnego oglądania.

na podstawie: UM Wrocław.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta we Wrocławiu). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.