W Kryształowicach azyl dla szopów – miejsce, gdzie „praczki” dostają drugie życie

3 min czytania
W Kryształowicach azyl dla szopów – miejsce, gdzie „praczki” dostają drugie życie

Na skraju Kryształowic stoi ogród pełen hamaków, drabinek i małych domków – to tu, pod opieką Grzegorza Dziwaka, zwierzęta uznane za niepożądane w naturze znajdują spokój. Szopowisko nie przypomina zoo – to stały dom dla gatunków, które z różnych powodów nie mają szans na powrót do dzikiego środowiska. Reporterski wątek dotyka zwyczajów zwierząt, mechaniki azylu i tego, dlaczego takich miejsc jest w Polsce tak niewiele.

  • Na skraju Kryształowic – jak powstał azyl i kto go prowadzi
  • W Szopowisku – dzień z życia „praczek” i ich sąsiadów
  • Dlaczego azyle są potrzebne – ekologia, prawo i regionalna luka opieki

Na skraju Kryształowic – jak powstał azyl i kto go prowadzi

Założone przy prywatnej posesji przez lekarza weterynarii Grzegorza Dziwaka, miejsce funkcjonuje jako schronienie dla zwierząt pochodzących z likwidowanych ferm, odebranych przemytnikom, znalezionych rannych lub zabranych z terenów, gdzie ich życie byłoby zagrożone. Doktor Dziwak współpracował wcześniej z Ekostrażą, a w 2022 roku formalnie objął opiekę nad Fundacją Szopowisko. W otoczeniu przystosowanych wolier i wybiegów zwierzęta mają stały nadzór weterynaryjny i warunki do życia przez wiele lat.

Kluczowe fakty:

  • azyl prowadzony przez Grzegorza Dziwaka i Fundację Szopowisko;
  • formalne uruchomienie w 2022 roku;
  • w azylu mieszka ponad 200 zwierząt.

W Szopowisku – dzień z życia „praczek” i ich sąsiadów

Poranek w azylu to rytuał karmienia, który zajmuje większość przedpołudnia. Szopy, choć na wolności bywają płochliwe, szybko przyzwyczajają się do opiekuna – wspinają się na jego plecy, domagają zabawy i jedzenia, a część zachowań, jak płukanie pokarmu, dodaje im ludzkiego uroku. Wśród mieszkańców są też inne gatunki — ostronosy, norki, papugi, a na większych wybiegach muflony, alpaki, kangury i emu. Wszystkie zwierzęta są badane i poddawane kastracji, ponieważ gatunki oznaczone jako IGO – czyli inwazyjne gatunki obce – nie powinny rozmnażać się poza swoim naturalnym zasięgiem.

Z życia azylu:

  • zwierzęta mają przerobione place zabaw z domkami, drabinkami i hamakami;
  • wszystkie osobniki są badane i kastruje się je ze względów ekologicznych;
  • w azylu zwierzęta często żyją znacznie dłużej niż na wolności – zamiast średnio 2 lat mogą dożyć nawet 20.

Dlaczego azyle są potrzebne – ekologia, prawo i regionalna luka opieki

Szopy pracze pochodzą z Ameryki Północnej i w Europie uznane zostały za gatunek inwazyjny, zagrażający m.in. populacjom ptaków oraz lokalnym ekosystemom. Z tego powodu nie powinny bytować na wolności w Polsce i często trafiają na listy regulacji dotyczących eliminacji lub kontroli. W praktyce oznacza to, że zwierzęta odebrane z nieodpowiednich warunków nie mogą być wypuszczane – potrzebują bezpiecznego miejsca do stałego pobytu.

W skali regionu rola azylu jest wyraźna: na Dolnym Śląsku działa zaledwie jedna inna organizacja zajmująca się gatunkami IGO, a w całej Polsce miejsc, gdzie takie zwierzęta mogą trafić, jest ledwie ponad 20. To pokazuje, że miejsca takie jak Szopowisko w Kryształowicach odgrywają istotną rolę w ratowaniu zwierząt i ograniczaniu konfliktów ekologicznych.

Miejskie spojrzenie i praktyczne informacje Wizyta „na żywo” w azylu jest ograniczona – to przede wszystkim dom zwierząt, nie atrakcja turystyczna. Mimo to opiekun dzieli się opowieściami i materiałami o swoich podopiecznych na profilu Fundacji na Facebooku, dzięki czemu mieszkańcy mogą poznać zwyczaje zwierząt, zobaczyć dokumentację leczenia i obserwować, jak działa opieka nad gatunkami IGO. Dla osób zainteresowanych istotne, użyteczne dane z życia azylu to:

  • sposób pozyskiwania zwierząt – fermy, przemytnicy, znalezione ranne osobniki;
  • codzienna opieka i karmienie – czasochłonny proces dla ponad 200 mieszkańców;
  • ograniczona liczba miejsc w regionie – potwierdzenie zapotrzebowania na kolejne ośrodki.

Azyl w Kryształowicach pokazuje, że opieka nad „niepożądanymi” gatunkami to nie tylko problem regulacyjny, lecz też kwestia długotrwałej pracy weterynaryjnej, edukacji i adaptacji zwierząt do bezpiecznego życia poza ich naturalnym zasięgiem.

na podstawie: Powiat Wrocław.

Autor: krystian