Spektakl w ciemności – „Dracula” w Teatrze Polskim obnaża zmysły widza

FOT. Urząd Miasta we Wrocławiu
We Wrocławiu na scenie przy Świebodzkim powstało przedstawienie, które zamiast światła używa ciszy, szeptów i zapachów. Reżyserka wymusza inny sposób oglądania – a dokładniej słyszenia i wczuwania się – i wyprowadza widza ze strefy komfortu. To spektakl, który równocześnie bawi i niepokoi.
- Sceny w półmroku które bawią strachem i wyostrzają uwagę
- Na scenie Teatru Polskiego – reżyserka, zespół i sensoryczne rozwiązania
- We Wrocławiu publiczność doświadcza teatru inaczej
Sceny w półmroku które bawią strachem i wyostrzają uwagę
Spektakl oparty na powieści Brama Stokera wybiera fragmenty z epistolarnej narracji i rekonstruuje je jako serię zmysłowych epizodów. Widz obserwuje m.in. przybycie Jonathana Harkera do zamku Draculi, transport trumny do Anglii oraz starcia grupy sprzymierzeńców z tytułowym hrabią. W warstwie formalnej to rezygnacja z klasycznego patrzenia – akcja rozgrywa się często poza zasięgiem wzroku, za to w pobliżu ucha, przy czym każdy szept czy szelest nabiera znaczenia.
Na scenie pojawiają się postacie grane przez:
- Macieja Gismana jako Jonathan Harker,
- Krzysztofa Franieczka jako Dracula,
- Marcina Piejasia, Błażeja Michalskiego i Iwonę Kucharzak-Dziudę w rolach sprzymierzeńców, a także czytelne obecności wokalne i muzyczne podkreślone przez Michała Jana Mellera, Emila Smardzewskiego i Igora Kowalika.
Na scenie Teatru Polskiego – reżyserka, zespół i sensoryczne rozwiązania
Autorką scenariusza i reżyserką jest Weronika Zajkowska. Jej zabieg konceptualny polega na „zanurzeniu” spektaklu w ciemności i wykorzystaniu bodźców pozawzrokowych – od szeptów i skrzypienia aż po przygotowane zapachy, które pojawiają się w trakcie przedstawienia. Scenę dopełniają:
- oprawa świetlna autorstwa Pawła Olszewskiego,
- muzyka wykonywana na żywo przez wymienionych muzyków,
- kostiumy zaprojektowane i wykonane przez Aleksandrę Meller.
Organizatorzy przewidzieli także krótkie oprowadzanie po foyer i widowni przed spektaklem, aby osoby bardziej wrażliwe mogły oswoić nietypową przestrzeń.
We Wrocławiu publiczność doświadcza teatru inaczej
Spektakl ma wyraźne zalety — umiejętność budowania napięcia przez niepewność źródła dźwięku, wykorzystanie żywych wokali i pomysłowe kostiumy. Jednak część widzów może odczuć słabszy efekt „demoniczności” samego Draculi, co zmniejsza psychologiczny ciężar zagrożenia, a zastosowana przerwa w przedstawieniu trwającym 105 minut sprawia, że trudniej utrzymać pierwotne napięcie. W recenzji pojawia się refleksja, że krótsza, jednotaktowa forma trwałaby intensywniej niż dwuaktowa konstrukcja.
W praktyce dla widza warto wiedzieć:
- przed spektaklem odbywa się oprowadzanie po foyer i widowni – około 45 minut przed rozpoczęciem,
- przedstawienie trwa 105 minut z przerwą,
- doświadczenie bazuje na dźwięku i zapachu – osoby wrażliwe na intensywne bodźce powinny to wziąć pod uwagę.
Dla mieszkających we Wrocławiu to propozycja, która pokazuje teatralne eksperymenty z percepcją – nie spektakl prosty i oczywisty, lecz angażujący i wymagający od publiczności gotowości na niecodzienne doznania. Kto szuka klasycznej grozy w karykaturalnej postaci potwora, może poczuć niedosyt, ale Ci, którzy chcą zostać wyprowadzeni ze strefy komfortu, otrzymają doświadczenie zapadające w pamięć.
na podstawie: UM Wrocław.
Autor: krystian

