Monidła wróciły z domowych kredensów i dostały drugie życie na Nadodrzu

Na Nadodrzu z szaf, kredensów i rodzinnych pudeł wyszły portrety, które przez lata patrzyły z domowych ścian. W galerii MiserArt monidła dostały drugie życie – większe ramy, nowe spojrzenie i publiczność, która coraz rzadziej pamięta, skąd się wzięły. Wrocławska wystawa pokazuje nie tylko ślubne twarze, lecz także dawny zwyczaj poprawiania rzeczywistości, żeby pamiątka wyglądała godniej. Ekspozycję można oglądać do 12 kwietnia, a wstęp jest wolny.
- Z kredensów i strychów portrety trafiły na Nadodrze
- W tych obrazach czas został poprawiony ręką retuszera
- Kolejna wystawa już się szykuje, a monidła zbierają nową historię
Z kredensów i strychów portrety trafiły na Nadodrze
Wystawa „Monidła – portret ślubny” zajęła przestrzeń Galerii MiserArt przy ul. Cybulskiego 35A. To miejsce, w którym dawne domowe pamiątki przestały być prywatnym wspomnieniem, a zaczęły mówić o obyczajach całych pokoleń.
Najważniejsze informacje dla odwiedzających są proste:
- miejsce – Galeria MiserArt, ul. Cybulskiego 35A
- czas trwania – do 12 kwietnia
- wstęp – wolny
Monidła nie były zwykłymi fotografiami. Ich podstawą najczęściej stawały się zdjęcia do dowodu albo inne ujęcia dokumentowe, które później łączono, poprawiano i ozdabiano. Z czasem z takich materiałów powstawały podwójne portrety ślubne, bardziej dostojne niż codzienność, z wyraźniej zaznaczonym spojrzeniem, rumieńcem i strojem przygotowanym na ważny dzień.
„Na tych obrazach spojrzenia stają się bardziej intensywne, policzki nabierają rumieńców, a stroje – odświętnego blasku” – napisali organizatorzy wystawy.
W tych obrazach czas został poprawiony ręką retuszera
Za pomysłem przypomnienia monideł stoi Franciszek Sowa, znany także jako założyciel Fundacji Blues Country i promotor tej muzyki oraz tańca. To on chciał wydobyć z zapomnienia portrety, które dla starszych wrocławian bywają znajomym obrazem z dzieciństwa, a dla młodszych – zupełnie nieznanym fragmentem domowej historii.
„Chcę ocalić monidła od zapomnienia” – mówi Franciszek Sowa.
„Ludzie z mojego pokolenia dobrze je znają, czasem z własnych domów. Ci młodsi już niekoniecznie”.
Na wystawie znalazł się między innymi portret jego rodziców, Juliana i Genowefy. Obok niego wiszą także prace wypożyczone od osób, które przechowują takie obrazy w swoich mieszkaniach, na strychach i w rodzinnych pudłach. To właśnie tam monidła najczęściej trafiały po latach – do sypialni, kredensów i archiwów, gdzie przechowywano je jak cichą pamiątkę po ślubie, młodości albo po tych, których już nie ma.
Kuratorzy przypominają, że dziś zdjęcia żyją w telefonach i chmurach, a dawniej fotografia była rzadka, dopieszczona i traktowana jak rzecz na całe życie. Właśnie dlatego monidła mają w sobie coś z rodzinnego relikwiarza – są jednocześnie obrazem, dokumentem i próbą zatrzymania chwili w lepszej wersji.
Kolejna wystawa już się szykuje, a monidła zbierają nową historię
Wernisaż, który odbył się 13 marca, przyciągnął nie tylko osoby związane z przedstawionymi portretami. Wśród gości pojawiły się także Joanna Kurbiel i Emilia Jeziorowska z Muzeum Etnograficznego, które w swoich zbiorach ma pięć podobnych prac. To pokazuje, że monidła nie są wyłącznie rodzinną ciekawostką, ale częścią większej historii o polskiej kulturze wizualnej.
Franciszek Sowa nie zamierza na tym poprzestać. Już zapowiedział kolejną odsłonę przedsięwzięcia, bo zebrana kolekcja stale rośnie. Część prac pochodzi z targu Pod Młynem, część ze Świebodzkiego, inne zostały przekazane przez znajomych i osoby, które wiedziały, że w cudzych rękach te portrety nie znikną.
„Już podjąłem decyzję – będzie kolejna wystawa” – zapowiada Sowa.
Jak dodaje, tworzy też bazę monideł z różnych części Polski, żeby nie skończyły jako przypadkowe odpady, tylko zostały opisane i zachowane.
W tym celu powstała też facebookowa grupa MONIDŁA-portrety (zdjęcia) ślubne z lat 50,60,i starsze, do której można dołączać i zgłaszać własne znaleziska. Dzięki takim inicjatywom portrety, które przez lata milczały w domach, dostają szansę na drugie życie – już nie jako zapomniany obrazek, lecz jako kawałek pamięci, który ktoś jeszcze chce ocalić.
na podstawie: UM Wrocław.
Ostatnie Artykuły

W Gdańsku ruszyła konferencja o odbudowie Ukrainy. Padają umowy za 10 mld euro

Most Złotostocki wraca do życia. Ratusz w Lądku-Zdroju jeszcze czeka

Skatepark przy Legnickiej znika na miesiąc. Zaplanowano przerwę techniczną

Wakacyjna trasa pod kontrolą. Ten numer może oszczędzić nerwów kierowcom

Deszczówka zamiast strat Ruszył nabór z dopłatą do domowych instalacji

Włoska delegacja na Grabiszynie. Wrocławska nekropolia wciąż pod opieką

Włamano się do pracowni artystycznej, wrocławscy policjanci odzyskali część łupu

Fontanna daje chłód. Kąpiel może skończyć się mandatem i kłopotami

W aucie robi się piekarnik. GDDKiA ostrzega przed podróżą w upale

Powiat szykuje program współpracy na 2027 rok. Ruszają konsultacje

W Kątach Wrocławskich rusza rozmowa o trzech drogach i nowych chodnikach

Uciekał Audi przez Popowice, potem schował się na balkonie

Badania krwi Wrocław – gdzie można wykonać badania laboratoryjne we Wrocławiu?

Wrocław pod warstwą farby - spacer, który pokaże Stare Miasto inaczej
Przydatne dane teleadresowe
- Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków we Wrocławiu - kontakt, godziny, pozwolenia i dotacje
- Dolnośląski Urząd Skarbowy we Wrocławiu - kontakt, godziny, rejestracja, e-usługi
- Przychodnia Kozanów we Wrocławiu - kontakt, rejestracja i poradnie specjalistyczne
- Wojewódzki Szpital Specjalistyczny we Wrocławiu - kontakt, oddziały, rejestracja
- Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia-Krzyki Zachód - kontakt, godziny przyjęć, właściwość
- Dolnośląskie Centrum Filmowe we Wrocławiu - bilety, godziny, sale i dojazd
