Wrocławski teatr otwiera cyfrowe archiwum pełne scen, głosów i premierowych śladów

4 min czytania
Wrocławski teatr otwiera cyfrowe archiwum pełne scen, głosów i premierowych śladów

W magazynach Teatru Polskiego we Wrocławiu ruszyło porządkowanie pamięci zapisanej na papierze, taśmach i fotografiach. To zbiór, który urósł do około 70 tysięcy obiektów i pokazuje historię sceny przy Zapolskiej od kulis, bez teatralnej dekoracji. Za kilka sezonów te materiały mają być dostępne już nie tylko dla pracowników teatru, ale też dla badaczy i widzów zaglądających do cyfrowego archiwum.

  • Scena przy Zapolskiej z archiwum większym niż niejeden magazyn
  • Szuflady pełne taśm, szkiców i listów
  • Wspólny projekt ma otworzyć zasób dla kolejnych pokoleń

Scena przy Zapolskiej z archiwum większym niż niejeden magazyn

Teatr Polski we Wrocławiu gromadzi dokumenty z blisko 80 lat działalności. W tym czasie pod jego szyldem zrealizowano 633 premiery, a nazwiska związane z tą sceną tworzą osobny rozdział historii polskiego teatru. Przy Zapolskiej pracowali i reżyserowali m.in. Jakub Rotbaum, Krystyna Skuszanka, Jerzy Krasowski, Henryk Tomaszewski, Jerzy Grzegorzewski, Jerzy Jarocki, Krystian Lupa, Andrzej Wajda, Paweł Miśkiewicz i Jan Klata.

W tych zbiorach widać nie tylko repertuar, ale i zmianę języka sceny, gustów oraz sposobów opowiadania świata. To dlatego digitalizacja ma znaczenie większe niż zwykłe przeniesienie papieru do plików – chodzi o uporządkowanie pamięci miejsca, które przez dekady budowało swoją rangę kolejnymi premierami.

Na liście twórców i wykonawców, których ślady zachowały się w archiwum, są także dramatopisarze i aktorzy. W dokumentach pojawiają się m.in. Witold Gombrowicz, Stanisław Wyspiański, Juliusz Słowacki, Adam Mickiewicz, Tadeusz Różewicz, a wśród aktorów – Igor Przegrodzki, Iga Mayr, Krzesisława Dubielówna, Zygmunt Bielawski, Bogusław Linda, Teresa Sawicka, Halina Skoczyńska, Tadeusz Szymków, Krzysztof Dracz, Miłogost Reczek, Kinga Preis, Bartosz Porczyk i Anna Ilczuk.

Szuflady pełne taśm, szkiców i listów

W archiwum nie ma jednego rodzaju pamiątek. Są tam scenariusze spektakli w kilku wersjach, raporty z prób, fotografie z przedstawień i uroczystości, nagrania audio i wideo, plakaty, afisze, książki, roczniki „Dialogu” oraz inne teatralne wydawnictwa. Wśród najbardziej kłopotliwych do opracowania znajdują się też szkice scenografii i projekty kostiumów, w których liczy się każdy detal – od rysunku po próbkę materiału.

„To tylko zbiór nagrań muzyki do spektakli” – mówi Elżbieta Małecka, pokazując jedną z szaf wypełnionych pudełkami ze szpulami magnetofonowymi.

Ta scena dobrze oddaje skalę całego przedsięwzięcia. Szafy sięgają sufitu, regały stoją gęsto, a między półkami trzeba się przeciskać. Każdy obiekt musi dostać własny numer katalogowy, żeby później dało się go odnaleźć w cyfrowym archiwum. Przy takiej liczbie materiałów nie chodzi wyłącznie o skanowanie, lecz o żmudne opisywanie, sprawdzanie i porządkowanie wszystkiego tak, by nic nie zginęło w cyfrowym chaosie.

W zbiorach zachowały się też rzadkie ślady kontaktów ze światem literatury i teatru. Jest tam choćby list Ireneusza Iredyńskiego, którego „Żegnaj, Judaszu” pokazano we wrocławskim teatrze. Są również projekty scenografii autorstwa Krystyny Zachwatowicz i prof. Michała Jędrzejewskiego oraz makiety, których nie da się po prostu złożyć i schować – zajmują kolejne półki i przypominają, jak materialny był kiedyś cały proces tworzenia spektaklu.

Wspólny projekt ma otworzyć zasób dla kolejnych pokoleń

Za digitalizacją stoi szerokie porozumienie. W przedsięwzięciu uczestniczą Teatr Polski we Wrocławiu, Uniwersytet Wrocławski, Oddział Digitalizacji i Usług Cyfrowych Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu oraz Poznańskie Centrum Superkomputerowo-Sieciowe IChB PAN. Całość odbywa się w ramach projektu „Bliżej Teatru. Digitalizacja i udostępnianie zasobów archiwalnych Teatru Polskiego we Wrocławiu”.

Na realizację zadania udało się zdobyć ponad 10,5 mln zł, także z budżetu Unii Europejskiej. Prace mają potrwać do 2028 roku, więc mieszkańcy Wrocławia będą jeszcze długo czekać na pełny efekt, ale już teraz widać, że to inwestycja w pamięć miasta – nie w marmur, nie w fasadę, tylko w coś dużo trudniejszego do odtworzenia, czyli ślad po artystach, premierach i teatralnym zapleczu.

Elżbieta Małecka przypomina, że o potrzebie zabezpieczenia archiwum mówiono od dawna, zaczynając od taśm muzycznych. Pierwsze kroki w stronę realizacji przedsięwzięcia podjął wcześniej także Kazimierz Budzanowski, wicedyrektor teatru. Dziś ta decyzja nabiera ciężaru, bo w cyfrowej formie ocaleć ma nie tylko repertuar, lecz cała historia instytucji, która przez lata była jednym z najważniejszych adresów teatralnych w kraju.

na podstawie: UM Wrocław.

Autor: krystian