Tygrysy z wrocławskiego zoo pluskają się jak psy i szykują do rozstania

Wrocławskie zoo pokazało film, na którym cztery tygrysy sumatrzańskie zamieniają basen w swój prywatny plac zabaw. Pasiaste rodzeństwo z wprawą chlupie się w wodzie, a potem otrząsa z kropli tak, jakby od dawna znało letni rytuał. Za tą lekką sceną kryje się jednak poważniejsza historia – już wkrótce część czworaczków opuści Wrocław i pomoże w ratowaniu gatunku.
- Kąpiel, która wygląda jak zwykła zabawa, ale mówi dużo o ich wieku
- Wielka historia tego miotu wciąż trwa
- Rozstanie będzie trudne, ale potrzebne dla ochrony gatunku
Kąpiel, która wygląda jak zwykła zabawa, ale mówi dużo o ich wieku
Na nagraniu opublikowanym przez wrocławskie zoo widać, że Musi, Hari, Kampar i Indera nie są już bezbronnymi maluchami, które podbiły serca ludzi tuż po narodzinach. Teraz to już wyraźnie podrośnięte tygrysy, które mają w sobie i siłę, i młodzieńczą swobodę. Basen na wybiegu nie służy im wyłącznie do chłodzenia się – to miejsce, gdzie rozładowują energię i pokazują, jak bardzo urosły.
„Nasze chłopaki, Musi, Hari, Kampar, ważą po prawie 100 kg. Ich ojciec wciąż jest od nich cięższy, ale ta różnica nie jest już duża” – mówi Paweł Sroka, kierownik Sekcji Ssaków Drapieżnych we wrocławskim zoo.
Jak dodaje, wśród czworaczków nie brakuje charakterów. Indera, choć drobniejsza od braci, potrafi postawić na swoim, a zabawy w czwórkę często kończą się dołączaniem do nich także ojca, Tenga. Dla odwiedzających to sygnał, że zwierzęta są w dobrej formie i czują się na wybiegu pewnie.
Wielka historia tego miotu wciąż trwa
Narodziny tej czwórki były wydarzeniem, o którym mówił świat. Tak liczny miot u tygrysów sumatrzańskich zdarza się niezwykle rzadko, a każdy kolejny miesiąc życia Musi, Hariego, Kampara i Indery ma znaczenie nie tylko dla zoo, lecz także dla ochrony całego gatunku.
W naturze zostało zaledwie około 400 tygrysów sumatrzańskich, dlatego ogrody zoologiczne prowadzą hodowlę zachowawczą. To właśnie dzięki niej zwierzęta z Wrocławia mają odegrać większą rolę niż tylko być atrakcją dla gości. Ich przyszłość jest już częściowo zaplanowana przez koordynatora gatunku.
Rozstanie będzie trudne, ale potrzebne dla ochrony gatunku
Zgodnie z decyzją koordynatora gatunku Musi ma wyjechać do Lizbony, a Hari pojedzie jeszcze dalej, poza Europę. Pozostała dwójka – Kampar i Indera – również nie zostanie razem na stałe. To, które z nich zostanie we Wrocławiu i będzie czekało na partnera lub partnerkę, ma rozstrzygnąć koordynator.
Dla pracowników zoo i tych, którzy śledzą losy czworaczków od początku, nie będzie to łatwy moment. Jednocześnie to właśnie taki jest sens hodowli zachowawczej – zwierzęta nie zostają w jednym miejscu na zawsze, tylko trafiają tam, gdzie ich geny mogą pomóc w utrzymaniu gatunku przy życiu. We Wrocławiu pożegnania mają więc mieć wymiar emocjonalny, ale i dobry finał: każdy wyjazd ma służyć większej sprawie niż sama sympatia do pasiastej czwórki.
na podstawie: Urząd Miasta we Wrocławiu.
Autor: krystian
Ostatnie Artykuły

Volvo Car Poland z rekordem rejestracji w 2025 r. Nowości w ofercie na 2026 r. z myślą o dalszej elektryfikacji

We Wrocławiu znów rozgrzeją spór o prawa zwierząt i łowiectwo

Pod Traugutta historia Apteki pod Słońcem nie kończy się na sprzedaży

Tygrysy z wrocławskiego zoo pluskają się jak psy i szykują do rozstania

Jeździł skradzionym Fordem przez dwa tygodnie - potem sypnęły się kolejne zarzuty

Paczki, żurek i rozmowy na Kozanowie. Wrocław znów zebrał ludzi przy jednym stole

Seria włamań do Żabek we Wrocławiu skończyła się podziękowaniami dla policjantów

Wrocław nagrodził młodych badaczy i studentów, którzy już zmieniają miasto

Po nocnym ataku na Świętego Mikołaja 33-latek wpadł w ręce policji

Trasa Swojczycka rusza z miejsca i ma odciążyć zakorkowany wschód

Setki fałszywych dowodów i drukarki w tle - para wpadła we Wrocławiu

Wrocławskie licea uczą się reagować na atak i alarm dronowy w Bezpiecznym Wrocławiu

Wrocław znów otwiera mieszkanie dla pisarzy i tłumaczy na twórczy maj

