Wrocławskie wodociągi w światowej czołówce, a straty spadły do 4 procent

Wrocławskie wodociągi w światowej czołówce, a straty spadły do 4 procent

Wrocławskie wodociągi pokazują, że podziemna infrastruktura może pracować niemal bez strat. W 2025 roku MPWiK zeszło do 4,04 proc. ubytków wody – wyniku, który stawia spółkę w ścisłej światowej czołówce. To poziom porównywalny z liderami z Holandii i Singapuru, a lepszy od wielu europejskich benchmarków. Za tym rekordem stoi nie jeden ruch, lecz ponad dekada zmian, mierzenia sieci i szukania ukrytych wycieków, które zwykle giną pod ulicami miasta.

  • Od dwudziestu procent do wyniku, który robi wrażenie nawet za granicą
  • Zimny prysznic po europejskim benchmarkingu
  • SmartFlow rozbroił sieć, która długo była czarną skrzynką

Od dwudziestu procent do wyniku, który robi wrażenie nawet za granicą

Jeszcze w 2010 roku straty wody we Wrocławiu sięgały 20 procent. Cztery lata później spadły do 16 procent, ale spółka nie uznała tego za finał pracy, tylko za sygnał, że da się dojść znacznie dalej. Dziś różnica jest ogromna – 4,04 proc. oznacza, że z miejskiej sieci znika już tylko niewielka część wody, a nie ilości, które jeszcze dekadę temu wymagały ponownego ujmowania, uzdatniania i pompowania.

To przekłada się nie tylko na statystyki. Mniejsze straty to mniej zużytej energii, niższa emisja i bardziej oszczędne gospodarowanie zasobami, które w czasach coraz częstszych problemów z dostępnością wody zaczynają ważyć coraz więcej. Dla miasta oznacza to także bardziej stabilną sieć, mniej awarii i mniej rozkopanej przestrzeni w nagłych sytuacjach.

W MPWiK podkreślają, że taki wynik daje się utrzymać w systemie wodociągowym o długości ponad 2 tys. km – to dystans porównywalny z trasą między Wrocławiem a Barceloną. Część tej infrastruktury ma już około 100 lat, więc samo utrzymanie jej w takiej kondycji jest osobnym wyzwaniem.

W liczbach najlepiej widać skalę zmian:

  • w 2024 roku wykryto 157 ukrytych awarii, a straty spadły do 5,02 proc.,
  • w 2025 roku znaleziono już 251 ukrytych awarii, a wskaźnik zszedł do 4,04 proc.,
  • efekt ten jest porównywalny z wynikami liderów z Holandii i Singapuru,
  • i wyraźnie lepszy od średnich notowanych w Europie oraz w Polsce, gdzie przeciętne straty sięgają około 25 proc.

„Osiągnięcie poziomu 4,04 proc. strat wody to efekt wieloletniej, konsekwentnej pracy całej organizacji” – mówi Witold Ziomek, prezes MPWiK S.A. we Wrocławiu.

Zimny prysznic po europejskim benchmarkingu

Przełom nie nastąpił z dnia na dzień. W 2013 roku MPWiK zaczęło porównywać swoje wyniki z innymi przedsiębiorstwami wodociągowymi w Europie w ramach European Benchmarking Co-operation. To właśnie wtedy okazało się, że choć spółka robi postępy, do światowej czołówki nadal brakuje sporo.

„To było jak zimny prysznic” – mówi Grzegorz Karlik, menedżer Zakładu Eksploatacji Sieci MPWiK S.A. we Wrocławiu.

Jak wyjaśnia, sama poprawa „krok po kroku” nie wystarczała. Potrzebny był inny sposób myślenia o sieci, oparty na porównywalnych danych, jasno ustawionych celach i stałej kontroli efektów. Dlatego spółka wdrożyła międzynarodowe standardy International Water Association i uznała ograniczanie strat wody za jeden z priorytetowych projektów.

Ten ruch zmienił codzienną pracę całej organizacji. Działania techniczne przestały być zbiorem odrębnych reakcji na awarie, a stały się systemem zarządzania, który ma przewidywać problemy, zanim wyjdą na powierzchnię. Właśnie to podejście pozwoliło MPWiK dojść do poziomu, który dziś może być stawiany obok wyników Holandii czy Singapuru.

Na tle innych rynków widać, jak mocny jest ten rezultat. W Holandii średnie straty wynoszą około 5 proc., w Niemczech około 6,9 proc., a w krajach skandynawskich – mimo wysokich standardów – często sięgają 15–20 proc. Wrocław wypada też znacznie lepiej od polskiej średniej. Dla spółki to nie jest już tylko dobry wskaźnik, ale potwierdzenie, że przyjęty kierunek działa.

SmartFlow rozbroił sieć, która długo była czarną skrzynką

Największą zmianę przyniosło zejście na poziom konkretnych odcinków sieci. MPWiK podzieliło system na mniejsze strefy DMA, co ułatwiło kontrolę i szybkie wychwytywanie nieprawidłowości. Na początku analizowano dane nawet w arkuszach Excel, żeby zrozumieć, które sygnały naprawdę mają znaczenie i jak czytać zachowanie sieci w realnych warunkach.

Kolejny krok przyszedł w 2016 roku. We współpracy z firmą Future Processing wdrożono system SmartFlow, który pozwala monitorować sieć na bieżąco, analizować dane i szybciej wyłapywać ukryte wycieki – takie, które potrafią rozwijać się latami pod ziemią, bez widocznych śladów na powierzchni.

„Sieć przestała być czarną skrzynką” – mówi Grzegorz Karlik.

Dziś program ograniczania strat wody nie jest już osobnym projektem, tylko częścią codziennego funkcjonowania spółki. W pracy uczestniczą m.in. Zakład Eksploatacji Sieci, Centrum Zarządzania Operacyjnego, Centrum Nowych Technologii, Dział Informatyki i Automatyki oraz Dział Ewidencji Sieci i Nieruchomości. Za wynikami stoją też ludzie, których na co dzień zwykle nie widać – diagności, brygadziści, monterzy, technicy, inżynierowie, dyspozytorzy, planiści i informatycy.

Efekty tej zmiany zostały zauważone także poza Wrocławiem. Projekt ograniczania strat wody otrzymał wyróżnienie w konkursie „Liderzy Jutra” organizowanym przez ICAN Management Review oraz nagrodę Digital Excellence Awards w kategorii Environmental & Social Impact.

MPWiK nie traktuje jednak 4,04 proc. jako mety. Spółka mówi wprost, że to potwierdzenie dobrze obranej drogi i dowód, że doświadczenie zdobyte przy wodociągach można wykorzystać także przy kolejnych strategicznych zadaniach.

na podstawie: Urząd Miasta we Wrocławiu.