Wrocławski Rynek zdradził ślad średniowiecznej miary, której nikt nie zapisał

Pod brukiem i pod dzisiejszym układem parceli kryje się porządek sprzed blisko ośmiu wieków. Badacze z Politechniki Wrocławskiej sprawdzili, jaką miarą posługiwali się ci, którzy wytyczali średniowieczny Wrocław, i doszli do wniosku, że Rynek nie był dziełem przypadku. To opowieść o mieście zaprojektowanym z matematyczną dyscypliną, choć bez zachowanych planów technicznych.
- Rynek ułożony według reguły, której nie widać na pierwszy rzut oka
- Cyfrowa archeologia zajrzała pod współczesne mapy
- Stopa reńska miała 31,4 centymetra, a działki układały się w powtarzalny rytm
Rynek ułożony według reguły, której nie widać na pierwszy rzut oka
Wrocław znalazł się w gronie miast, które pozwoliły naukowcom zajrzeć do samego rdzenia średniowiecznego planowania. Zespół z Politechniki Wrocławskiej, pracując na danych z archeologii, historii architektury i statystyki, odtworzył sposób, w jaki w XIII wieku dzielono teren pod zabudowę wokół rynku i ulic.
To ważne nie tylko dla samej historii miasta. Taki układ parceli pokazuje, że średniowieczni lokatorzy nie działali chaotycznie. Granice działek powtarzały się z wyraźnym rytmem, a ich szerokość była podporządkowana określonemu modułowi. Jak przypomniała dr Maria Legut-Pintal z Katedry Historii Architektury, Sztuki i Techniki PWr, dokumenty lokacyjne mówią o obowiązkach i zapłacie, ale nie tłumaczą już, jak dokładnie miało wyglądać samo miasto.
“Mamy dokumenty lokacyjne (…) ale nie ma danych, jak miasto ma ostatecznie wyglądać”
Brak dawnych planów nie zamknął jednak sprawy. Naukowcy odczytywali ślady zachowane w późniejszych mapach, w terenie i w reliktach zabudowy, a potem składali je w jeden obraz. Właśnie z takich fragmentów udało się wydobyć regułę, według której wyznaczano działki.
Cyfrowa archeologia zajrzała pod współczesne mapy
Badania nie opierały się na jednym źródle, lecz na całym zestawie narzędzi. Wykorzystano systemy informacji geograficznej, porównywano współczesne plany katastralne z archiwalnymi mapami z XIX wieku, a tam, gdzie było to możliwe, sięgano też po numeryczne modele terenu i wyniki wykopalisk.
Dla wybranych miast wykonano również mobilne skanowanie laserowe. To pozwoliło „zobaczyć” warstwy przestrzeni, które na zwykłej mapie pozostają niewidoczne. W analizie wzięto pod uwagę blisko 30 regularnych miast, głównie ze Śląska, ale też Kraków i Chełmno. Nie wszędzie było to możliwe do końca, bo współczesna zabudowa często przykryła historyczne granice parceli bez śladu.
Właśnie dlatego tak cenne okazało się połączenie różnych metod. Sama matematyka nie wystarczyłaby bez archiwalnych i archeologicznych punktów zaczepienia, ale razem pozwoliły ustalić, że w wielu ośrodkach średniowieczna parcelacja była uporządkowana niemal seryjnie. To rzuca nowe światło na rozwój miast zakładanych na tzw. surowym korzeniu, których na historycznym Śląsku powstało w XIII wieku ponad 120.
Stopa reńska miała 31,4 centymetra, a działki układały się w powtarzalny rytm
Najbardziej konkretny wynik badań dotyczy samej miary. W miastach lokowanych w pierwszej połowie XIII wieku, takich jak Wrocław, Ziębice czy Paczków, stosowano stopę reńską, czyli jednostkę o długości 0,314 metra. Najczęściej przekładało się to na działki szerokie na 60 stóp, a więc około 19 metrów.
Później coraz częściej pojawiała się stopa chełmińska, krótsza i równa 0,288 metra. W drugiej połowie XIII wieku standardem były już częściej moduły 30 lub 25 stóp, czyli parcele wyraźnie węższe. W Krakowie i Chełmnie badacze trafili jeszcze na inny system, oparty na sznurze mierniczym długości około 43,2 metra.
Wniosek z publikacji jest prosty, choć sam proces odtworzenia był skomplikowany: nie istniała jedna uniwersalna miara dla wszystkich miast, ale w obrębie poszczególnych ośrodków działał czytelny, powtarzalny porządek. Co więcej, zespół PWr zauważył, że zakres od około 5,5 do blisko 11 metrów, najczęściej około 8 metrów, zaskakująco dobrze mieści się w granicach współczesnych standardów zabudowy szeregowej.
Dla Wrocławia to nie tylko ciekawostka z przeszłości. Takie ustalenia mogą wspierać gminy przy opracowywaniu planów konserwatorskich, porządkowaniu historycznych obszarów i budowaniu cyfrowych systemów informacji przestrzennej. Rynek, który dziś wydaje się oczywisty, okazał się więc efektem bardzo świadomego planu – i to planu zapisanego nie w papierach, lecz w samym układzie miasta.
na podstawie: UM Wrocław.
Ostatnie Artykuły

Dwie książki, jeden trop - Wrocław i performance wracają do rozmowy

Nadodrzańska Osada Przygody coraz bliżej finału i rośnie nie tylko wodny plac zabaw

Wrocławski Rynek zdradził ślad średniowiecznej miary, której nikt nie zapisał

Pełna sala na szkoleniu z Bezpiecznego Wrocławia – mieszkańcy chcą umieć reagować

WrOM coraz bliżej, a samorządy już liczą setki milionów i nowe połączenia

W tramwaju linii 20 padł kolejny atak. Kontrolerka MPK trafiła do szpitala

Wrocław szykuje spotkanie, które ma sprowadzić AI z prezentacji do decyzji

Retro skład z Wrocławia zawiezie pasażerów na paradę parowozów w Wolsztynie

Na Borowskiej rusza chirurgia, która ma zatrzymać pacjentów bliżej domu

Wrocławska Mediateka zaprasza na mroczne opowieści Marcina Bradke

„Les choristes” we Wrocławiu - francuskie kino, które gra na emocjach

D11 rośnie przy granicy. Czesi szykują budowę za dziewięć miliardów koron

Odra znów woła o sprzątanie Wrocław szykuje największą odsłonę akcji

