Jedna chwila i Zwycięska stanęła przez wjazd pod opadające rogatki

Jedna chwila i Zwycięska stanęła przez wjazd pod opadające rogatki

Na Zwycięskiej wszystko zatrzymało się nagle, jakby ktoś wcisnął pauzę w środku niedzielnego ruchu. Jeden kierowca zignorował mrugające światło i wjechał pod zamykający się szlaban, a przejazd na kilka godzin sparaliżował całą okolicę. Tym bardziej odczuli to wracający spod Partynic, gdzie właśnie ruszył sezon i samochodów było wyraźnie więcej niż zwykle. Straż miejska przypomina, że przy takich sygnałach nie ma miejsca na improwizację – zwłaszcza tam, gdzie wystarczy sekunda, by zablokować tor i drogę.

  • Chwila nieuwagi na przejeździe zatrzymała ruch na całym osiedlu
  • Straż miejska przypomina, że mrugające światło oznacza zakaz wjazdu
  • Mandat może być wysoki, a sprawą zajmie się policja

Chwila nieuwagi na przejeździe zatrzymała ruch na całym osiedlu

W niedzielne popołudnie, 12 kwietnia, okolice Zwycięskiej zaczęły się korkować jeszcze bardziej niż zwykle. Na przejeździe kolejowym doszło do awarii rogatek po tym, jak kierowca wjechał na tory mimo sygnalizacji ostrzegawczej. To właśnie jego manewr uruchomił lawinę problemów – szlabany opadły, uderzyły w maskę auta i system zgłosił przeszkodę na torach.

Pociąg zatrzymał się w bezpiecznej odległości, a na miejsce przyjechała załoga przewoźnika, by sprawdzić sytuację. Przez kilka godzin przejazd był wyłączony z normalnego ruchu, co szybko odbiło się na całej okolicy. Najbardziej odczuli to kierowcy i mieszkańcy wracający w stronę ul. Zwycięskiej, gdzie zator rozciągnął się na dłuższy czas.

Dodatkowym problemem był ruch w rejonie Partynic. Właśnie ruszył tam sezon, więc samochodów było więcej, a każda blokada na przejeździe od razu odbijała się na dojeździe do domów i wyjeździe z osiedla.

Straż miejska przypomina, że mrugające światło oznacza zakaz wjazdu

Straż Miejska Wrocławia podkreśla, że przy przejazdach kolejowych nie można liczyć na szczęście ani „przecisnąć się” pod sygnał. Gdy zaczyna migać światło naprzemienne, wjazd na tory jest po prostu zabroniony. To samo dotyczy sytuacji, gdy kierowca nie ma pewności, że zdoła zjechać z przejazdu przed zamknięciem rogatek.

– Jeżeli widzimy, że na sygnalizatorze włącza się światło naprzemienne, to sygnał, że w żadnym wypadku nie możemy wtoczyć się na przejazd – przypomina Piotr Szereda ze Straży Miejskiej Wrocławia.

– Nawet jeśli sygnalizacja jest wyłączona, a my nie mamy możliwości zjazdu z czerwonego pola, nie wjeżdżamy na nie i na przejazd – dodaje.

To ważne zwłaszcza tam, gdzie ruch jest gęsty i jeden błąd potrafi zatrzymać nie tylko samochody, ale też komunikację kolejową. W tym przypadku szlaban opadł już w trakcie przejazdu auta, a sama awaria przeciągnęła się na kilka godzin.

Mandat może być wysoki, a sprawą zajmie się policja

Strażnicy miejscy byli na miejscu i zabezpieczyli dokumentację, jednak samo karanie za takie wykroczenie leży po stronie policji. Materiały trafiły więc do funkcjonariuszy, którzy zajmą się sprawą kierowcy po zakończeniu interwencji.

Za podobne naruszenie przepisów grożą już konkretne pieniądze. Straż miejska wskazuje, że: – przy pierwszym takim wykroczeniu mandat może wynieść około 2 tys. zł,
– przy kolejnym – nawet 4 tys. zł.

W tej historii najdroższa okazała się jedna błędna decyzja pod opadającym szlabanem. Przejazd kolejowy nie wybacza pośpiechu, a na Zwycięskiej widać to było wyjątkowo wyraźnie: kilka sekund lekceważenia wystarczyło, by sparaliżować cały fragment miasta.

na podstawie: UM Wrocław.