Pod pomnikiem w parku Słowackiego wybrzmiała prawda, której przez lata nie wolno było mówić

W parku Słowackiego we Wrocławiu znów zapanowała ta szczególna cisza, jaka pojawia się tylko podczas uroczystości poświęconych pamięci. Pod Pomnikiem Ofiar Zbrodni Katyńskiej stanęli razem przedstawiciele Rodzin Katyńskich, weterani, wojsko, służby mundurowe, samorządowcy, urzędnicy i uczniowie. Tego dnia nie było miejsca na oficjalny dystans – dominowało wspólne wspomnienie o ludziach zamordowanych w 1940 roku i o prawdzie, którą przez lata próbowano wymazać. W 86. rocznicę zbrodni przypomniano, że Katynia nie da się zamknąć w samym kalendarzu, bo jego skutki wciąż wracają w rodzinnej pamięci i historycznych pytaniach.
- Liczby, które nie przestają ciążyć nad historią
- Pamięć, która nie mieści się w szkolnym podręczniku
Liczby, które nie przestają ciążyć nad historią
Podczas uroczystości padło to, co w tej opowieści wciąż brzmi najciężej – konkretna liczba ofiar i konkretna skala zbrodni. Teresa Gwara, prezes Stowarzyszenia Rodzina Katyńska we Wrocławiu, przypomniała, że NKWD mordowało polskich jeńców przez ponad miesiąc, od 3 kwietnia do 14 maja 1940 roku.
„Od 3 kwietnia do 14 maja 1940 roku funkcjonariusze NKWD zamordowali 21 tys. 857 polskich jeńców wojennych” – mówiła Teresa Gwara.
Wśród zamordowanych byli żołnierze, funkcjonariusze Straży Granicznej i Policji Państwowej. Ich ciała odnaleziono dopiero trzy lata później, a po wojnie przez długi czas Związek Sowiecki nie przyznawał się do zbrodni. W realiach PRL sama wiedza o Katyniu była tłumiona, co sprawiło, że pamięć o ofiarach długo musiała trwać w domach, w rodzinnych opowieściach i w prywatnym sprzeciwie wobec oficjalnej wersji historii.
Pamięć, która nie mieści się w szkolnym podręczniku
Wrocławskie obchody miały nie tylko wymiar rocznicowy, ale też bardzo osobisty. Piotr Sebastian Kozdrowicki, wicewojewoda dolnośląski, przypomniał o rodzinach, które czekały na wieści od bliskich i przez lata nie mogły pogodzić się z milczeniem narzuconym przez państwo.
„Rodziny tych żołnierzy rozpaczliwie czekały na znak życia od bliskich. A potem pielęgnowały zakazaną prawdę o ich losie” – mówił Piotr Sebastian Kozdrowicki.
Dziś to właśnie ten rodzinny upór stał się fundamentem pamięci publicznej. Dr Kamil Dworaczek, dyrektor wrocławskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, zwrócił uwagę, że historia tej zbrodni nadal nie jest zamknięta. Jak mówił, wciąż nie ustalono wszystkich ofiar z tak zwanej listy białoruskiej, a część szczątków pozostaje niezidentyfikowana.
„Nadal nie znamy ofiar z tak zwanej listy białoruskiej. Nadal nie zidentyfikowaliśmy szczątków wszystkich pomordowanych” – podkreślił dr Kamil Dworaczek.
Do tej samej myśli wrócił Paweł Gancarz, marszałek województwa dolnośląskiego, zaznaczając, że upamiętnienie ofiar i dochodzenie do prawdy to zadanie nie tylko dla historyków, ale też dla kolejnych pokoleń Polaków. Uroczystość prowadził dr Marek Kosendiak z Centrum Historii Zajezdnia, co tylko podkreśliło, że wrocławskie miejsce pamięci w parku Słowackiego pozostaje ważnym punktem miejskiej mapy historii – takim, przy którym zwykły spacer na moment ustępuje miejsca powadze i odpowiedzialności za pamięć.
na podstawie: Urząd Miasta Wrocław.
Ostatnie Artykuły

Pod pomnikiem w parku Słowackiego wybrzmiała prawda, której przez lata nie wolno było mówić

Book Tram wraca na tory i rozdaje książki w środku zwykłego przejazdu

Na szczepińskim brzegu najpierw zniknęły śmieci, potem rozgrzało się ognisko

Juwenalia znów przejmą zielone tereny przy arenie. Znamy pierwsze gwiazdy

Ciężarówka wjechała pod pociąg pod Sobótką i zatrzymała ruch na torach

Jedna chwila i Zwycięska stanęła przez wjazd pod opadające rogatki

Na Psim Polu młodzi chcą rady, która ma mówić ich głosem

Kradzionym rowerem wjechał w peleton - pościg zakończył rajd 20-latka

Pani Muzyka rozkręca biblioteczne poranki - dźwięki dla najmłodszych

Silesiana znów rozłoży książki na placu Solnym

Szczeniaki z wrocławskimi imionami czekają na dom po trudnym początku

Wrocław zaczyna dzień od rozmowy o dostępności i pomysłach

Kocykowa Japonia we Wrocławiu - biblioteka opowie o książkach, które koją

