Wrocławskie płazy mają więcej talentów, niż mogłoby się wydawać

Wrocławskie płazy mają więcej talentów, niż mogłoby się wydawać

Wrocławskie stawy, parki i nawet betonowe niecki kryją zwierzęta, które potrafią oddychać skórą, wspinać się po gładkich szybach i wydawać dźwięki słyszalne z daleka. Na pierwszy rzut oka wyglądają niepozornie, ale to one pilnują równowagi w wodzie, ogrodach i na obrzeżach miasta. Naukowcy przypominają przy tym jedno: to nie są „jakieś żaby”, lecz grupa, która w całym kraju wymaga szczególnej uwagi.

  • Pod cienką skórą płazów kryją się zaskakujące umiejętności
  • We Wrocławiu płazy znajdują i wodę, i beton
  • Gdy płazy znikają, w mieście zapala się sygnał ostrzegawczy

Pod cienką skórą płazów kryją się zaskakujące umiejętności

Płazy od gadów różnią się znacznie bardziej, niż sugeruje zwykłe spojrzenie nad brzegiem stawu. Ich skóra jest cienka, wilgotna i przepuszczalna, dzięki czemu nie tylko oddychają przez nią, ale też pobierają wodę. Najważniejsza różnica zaczyna się jednak już na starcie życia – płazy przechodzą metamorfozę, a to oznacza, że ich młode wyglądają zupełnie inaczej niż dorosłe osobniki.

„Ze złożonych w wodzie jaj wykluwają się kijanki. Z czasem wyrastają im kończyny, ogon zanika, a zwierzę coraz bardziej przypomina żabę” – wyjaśnia dr Aleksandra Kolanek z Towarzystwa Herpetologicznego NATRIX.

W tej grupie mieści się znacznie więcej niż tylko żaby. W Polsce żyją również traszki, salamandry, rzekotki, ropuchy, kumaki i grzebiuszki. Różnią się barwą, wielkością i zachowaniem – od maleńkich gatunków mierzących zaledwie kilka milimetrów po salamandry dochodzące do niemal dwóch metrów długości w innych częściach świata.

We Wrocławiu płazy znajdują i wodę, i beton

W mieście płazy nie są rzadkością. Jak podkreślają badacze z Uniwersytetu Wrocławskiego, we Wrocławiu stwierdzono co najmniej 11 z 19 gatunków występujących w Polsce. To oznacza, że wśród miejskich terenów zielonych, przy stawach, w dolinach rzek i na ogródkach działkowych żyje wyjątkowo dużo przedstawicieli tej grupy.

Wśród nich są między innymi:

  • kumak nizinny,
  • traszka grzebieniasta,
  • traszka zwyczajna,
  • grzebiuszka ziemna,
  • ropucha szara,
  • ropucha zielona,
  • rzekotka drzewna,
  • kilka gatunków żab.

Dr hab. Krzysztof Kolenda, kierownik Zakładu Biologii Ewolucyjnej i Ochrony Kręgowców Uniwersytetu Wrocławskiego, zwraca uwagę, że część z tych gatunków jest naprawdę rzadka i wymaga ochrony także w skali europejskiej. Wśród miejskich ciekawostek szczególnie wyróżnia się rzekotka drzewna – niewielka, ale niezwykle sprawna. Dzięki przylgom na palcach potrafi wspinać się po szybach, chodzić po suficie, a nawet zmieniać ubarwienie od szarego przez zielone po niebieskozielone.

Swoje miejsce znalazła też ropucha zielona, która nie stroni od przestrzeni pozbawionych roślin. Dobrze czuje się w zabetonowanych zbiornikach i fontannach, a jak zaznacza Kolenda, jej obecność w nowych miejscach nie jest przypadkowa – to gatunek ruchliwy, nomadyczny, który potrafi pojawiać się i znikać zależnie od warunków.

Gdy płazy znikają, w mieście zapala się sygnał ostrzegawczy

Najcichszy, ale najważniejszy komunikat płazów dotyczy stanu środowiska. Ich przepuszczalna skóra sprawia, że bardzo źle znoszą zanieczyszczenia, pestycydy i metale ciężkie. Kiedy w jakimś miejscu zaczynają znikać, to zwykle znak, że coś psuje się głębiej – w wodzie, glebie i całym ekosystemie.

Naukowcy przypominają też, że płazy są ważnymi drapieżnikami. Zjadają ślimaki, owady i larwy komarów, a kijanki oraz larwy traszek wyjadają jaja i młode larwy tych owadów w miejscach niedostępnych dla ryb. Woda bez płazów szybciej zarasta glonami, a liczba komarów i innych drobnych bezkręgowców rośnie. Z kolei same płazy są pokarmem dla wydr, niektórych ptaków, ryb i drapieżników zimujących przy ich kryjówkach.

Ich życie w mieście jest też wyjątkowo ryzykowne. Wiosną wędrują z miejsc zimowania do zbiorników rozrodczych, później młode wychodzą na ląd, a jesienią znów ruszają w drogę. Po drodze giną pod kołami aut i rowerów, a czasem także pod butami. Dlatego tak ważne są przepusty pod drogami i ogrodzenia kierujące je bezpieczniej na trasach migracji.

Pomaga też zwykła uważność w ogrodach i na posesjach:

  • warto zostawiać liście, gałęzie i kompostowe zakamarki, bo to dla części gatunków zimowe schronienie,
  • nie należy wpuszczać płazów do piwnic, z których później nie potrafią wyjść,
  • dobrze jest pamiętać o ich wędrówkach wiosną i jesienią, zwłaszcza tam, gdzie w pobliżu są zbiorniki wodne i przejścia przez drogi.

Podczas inauguracji kampanii „Skumaj to” dr Aleksandra Kolanek tłumaczyła, że los płazów przypomina konstrukcję z klocków – jeśli wyjmie się ich za dużo, całość zaczyna się chwiać. To nie jest przesada. W przypadku płazów taki scenariusz oznacza problemy nie tylko dla przyrody, ale też dla ludzi, którzy na co dzień korzystają z tych samych zbiorników, parków i ogrodów.

na podstawie: Urząd Miasta we Wrocławiu.