Śląsk wiąże się z Simundzą na dłużej. Po awansie przyszła druga dobra wiadomość

Śląsk wiąże się z Simundzą na dłużej. Po awansie przyszła druga dobra wiadomość

W Śląsku Wrocław po awansie nie ma miejsca na przypadek – klub właśnie przypieczętował coś, co dla kibiców ma znaczenie większe niż zwykły podpis pod umową. Ante Simundza zostaje z zespołem na dłużej, a nowy kontrakt domyka okres niepewności i daje drużynie rzadki dziś luksus ciągłości. W klubie nie ukrywają, że po powrocie do PKO BP Ekstraklasy chcą budować dalej na tym samym fundamencie. Sam szkoleniowiec mówi o cierpliwości, zaufaniu i miejscu, w którym – jak podkreśla – czuje się dobrze razem z rodziną.

  • Po awansie przyszło potwierdzenie, którego w klubie oczekiwano
  • Drużyna wróciła na górę szybciej, niż wielu się spodziewało
  • Zaufanie w klubie ma teraz swoje dalsze konsekwencje

Po awansie przyszło potwierdzenie, którego w klubie oczekiwano

Śląsk Wrocław przedłużył umowę z Ante Simundzą do końca sezonu 2027/2028. To wyraźny sygnał, że po awansie do PKO BP Ekstraklasy klub nie zamierza zaczynać wszystkiego od nowa, tylko trzyma się obranego kursu.

Słoweński trener pojawił się we Wrocławiu 24 grudnia 2024 roku, gdy drużyna była w bardzo trudnym miejscu – zarówno sportowo, jak i mentalnie. Zespół był wtedy na ostatniej pozycji w tabeli, a przed nowym szkoleniowcem stało zadanie bardziej wymagające niż zwykłe poprawienie wyników. Chodziło o odbudowę zespołu krok po kroku.

Pod jego wodzą Śląsk grał odważniej, częściej sięgał po efektowne zwycięstwa i do końca walczył o utrzymanie. Udało się jednak dopiero częściowo – sezon zakończył się spadkiem do Betclic 1. Ligi. Mimo tego klub zachował wobec trenera pełne zaufanie, a dalszy bieg wydarzeń pokazał, że nie była to decyzja podjęta na gorąco.

Drużyna wróciła na górę szybciej, niż wielu się spodziewało

Simundza poprowadził Śląsk do awansu jeszcze przed ostatnią kolejką rozgrywek. To oznacza, że wrocławski zespół po roku wraca do elity, a sama droga powrotna była zbudowana nie na haśle, lecz na konsekwencji i codziennej pracy.

„Bardzo się cieszę, że moja historia w Śląsku się nie kończy” – podkreślił trener.

W jego słowach wybrzmiało też coś więcej niż zadowolenie z awansu. Simundza zwrócił uwagę na długą drogę, którą przeszła drużyna, oraz na cierpliwość, która w końcu zaczęła przynosić efekt. Dla kibiców to ważny znak: zespół nie tylko wraca do Ekstraklasy, ale robi to z trenerem, który zna już szatnię, realia klubu i oczekiwania wokół WKS-u.

Dotychczasowy bilans Słoweńca w Śląsku wygląda tak:

  • 52 mecze w roli pierwszego trenera,
  • 24 zwycięstwa,
  • 15 remisów,
  • 13 porażek.

To statystyki, które pokazują, że mimo trudnego startu drużyna pod jego wodzą odzyskała rytm i potrafiła regularnie punktować.

Zaufanie w klubie ma teraz swoje dalsze konsekwencje

Rafał Grodzicki, dyrektor sportowy WKS-u, nie ukrywa, że przedłużenie umowy było naturalnym krokiem. W jego ocenie Simundza od początku był częścią dłuższego planu, a nie rozwiązaniem na chwilę. Szef sportowy zaznaczył też, że klub nie reagował nerwowo w momentach presji, co – jak dodał – przyniosło konkretne efekty.

„To był od początku długoterminowy projekt” – powiedział Grodzicki, zaznaczając, że brak pochopnych ruchów okazał się dobrym wyborem.

Dla Śląska to także sygnał wysłany do otoczenia przed nowym sezonem. Wrocławski klub wchodzi do Ekstraklasy z trenerem, który zna tę grupę zawodników, potrafił przejść z nią przez kryzys i doprowadził ją z powrotem na najwyższy poziom. Taka ciągłość bywa w polskiej piłce towarem deficytowym.

Sam Simundza ma za sobą bogatą karierę. Jako piłkarz występował na pozycji napastnika, grał między innymi w Malmö FF, BSC Young Boys, La Louvière i SV Strass, a w reprezentacji Słowenii zaliczył trzy występy. Większe sukcesy przyszły jednak już jako trener. Prowadził NK Maribor, NK Aluminiju Kidricevo, Łudogorec Razgrad i Grazer AK 1902, zdobywając trzy mistrzostwa Słowenii, mistrzostwo Bułgarii, krajowe puchary i superpuchary, a także awans do Ligi Mistrzów oraz grę w 1/8 finału Ligi Europy.

na podstawie: Urząd Miasta we Wrocławiu.