Śląsk wciąż prowadzi. W Gdyni zrobiło się znów nerwowo

Śląsk wciąż prowadzi. W Gdyni zrobiło się znów nerwowo

FOT. Urząd Miasta Wrocław

W ćwierćfinale Orlen Basket Ligi przewaga Śląska Wrocław stopniała tylko na moment, ale zrobiło się wyraźnie ciaśniej. Po meczu w Gdyni wiadomo jedno: seria z Arką nie skończy się szybko, a każdy kolejny błąd może ważyć tyle, co cały sezon.
Wrocławianie nadal są bliżej półfinału, lecz po wyjazdowej porażce muszą znów złapać swój rytm. W środę czeka ich spotkanie, które może albo zamknąć temat, albo przenieść napięcie z powrotem do hali Orbita.

  • Arka wykorzystała chwile słabości Śląska
  • Trener Śląska wskazał na obronę i faule
  • W środę może się zamknąć albo wrócić do Wrocławia

Arka wykorzystała chwile słabości Śląska

Po dwóch zwycięstwach we Wrocławiu zespół Jacka Winnickiego pojechał nad Bałtyk z zaliczką 2:0, ale trzeci mecz pokazał, że play-off nie wybacza chwili rozluźnienia. Arka Gdynia odpowiedziała twardo i skutecznie, a gospodarze od początku trzymali tempo, którego Śląsk nie był w stanie dłużej narzucić.

Dużo zmieniło się już w pierwszej kwarcie. Szybkie faule Kadre’a Graya i Kyrella Luca osłabiły obronę WKS-u, a do tego doszła słabsza skuteczność z gry. Po otwarciu spotkania Arka prowadziła 28:24.

W drugiej części wrocławianie próbowali odrobić straty, jednak zamiast przełomu przyszła kolejna seria niecelnych rzutów. Na przerwę Śląsk schodził z wynikiem 38:48. W trzeciej kwarcie udało się zmniejszyć różnicę do pięciu punktów, ale odpowiedź gospodarzy była szybka. Po trzech odsłonach Arka prowadziła 66:54, a końcówka tylko potwierdziła, że tego dnia przewaga była po stronie gdynian. Mecz zakończył się wynikiem 86:75.

Najmocniej po stronie Śląska wyróżnili się Jakub Nizioł, który zdobył 17 punktów, dołożył 7 zbiórek i 5 asyst, oraz Jakub Urbaniak z dorobkiem 15 punktów i 7 zbiórek. To jednak nie wystarczyło, by odwrócić obraz spotkania.

Trener Śląska wskazał na obronę i faule

Jacek Winnicki po meczu nie szukał alibi. Wprost przyznał, że rywal zasłużył na zwycięstwo, a jego drużyna nie potrafiła znaleźć odpowiedzi na dłuższy fragment gry Arki.

„Arka wygrała zasłużenie. Nie było takiego momentu, żeby ich złamać na kilka minut i złapać rytm” – podkreślił trener Śląska.

W ocenie szkoleniowca duży wpływ na przebieg rywalizacji miały szybkie przewinienia podstawowych rozgrywających. To właśnie one rozbiły ustawienie defensywy, a później trudno już było odzyskać pełną kontrolę pod koszem i na obwodzie. Winnicki zaznaczył też, że zespół musi przeanalizować spotkanie i znaleźć rozwiązania przed kolejnym starciem, zwłaszcza po powrocie Barbitcha.

To ważny sygnał dla kibiców z Wrocławia: przy tak wyrównanej serii nie wystarczy jeden dobry fragment. W play-off liczy się ciągłość, dyscyplina i odporność na presję, a tego Śląsk w Gdyni zabrakło w kluczowych momentach.

W środę może się zamknąć albo wrócić do Wrocławia

Ćwierćfinały Orlen Basket Ligi gra się do trzech zwycięstw, więc Śląsk nadal jest bliżej awansu. Prowadzi 2:1 i jeśli wygra czwarte spotkanie, zamknie serię bez konieczności powrotu do hali Orbita. Jeśli jednak Arka znowu postawi na swoim, losy półfinału rozstrzygną się dopiero w piątym meczu we Wrocławiu.

Najbliższe spotkanie zaplanowano na środę 20 maja o godz. 18 w Polsat Plus Arenie w Gdyni. Transmisję pokażą:

  • Polsat Sport 2
  • kanał YouTube Orlen Basket Ligi

Dla Śląska to mecz z gatunku tych, które potrafią ustawić całą serię. Jedno zwycięstwo da spokój i awans. Porażka oznacza jeszcze jeden wieczór pod ogromną presją.

na podstawie: Urząd Miasta Wrocław.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta Wrocław). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.