Kaski, pasy i martwe pole. Uczniowie z Gaju ćwiczyli drogowe scenariusze

Kaski, pasy i martwe pole. Uczniowie z Gaju ćwiczyli drogowe scenariusze

FOT. Urząd Miasta Wrocław

Na szkolnym korytarzu przy Kłodzkiej nie było dziś zwykłej lekcji. Ponad 200 uczniów sprawdzało, jak działają pasy, gdzie kierowca traci widok i dlaczego kask bywa po prostu rozsądnym wyborem, a nie szkolnym rekwizytem. Wrocławskie warsztaty połączyły ćwiczenia, pokaz i rozmowę z osobami, które młodzi kojarzą także z internetu. Całość była jednocześnie zapowiedzią czerwcowego rajdu spod Hali Stulecia, który ma zebrać pieniądze dla dzieci po wypadkach drogowych.

  • Na lekcji o drodze najwięcej uwagi dostały pasy, kaski i martwe pole
  • Młodzi słuchali inaczej, gdy o bezpieczeństwie mówili ludzie z internetu
  • Czerwcowy rajd ma zamienić uwagę w pomoc dla dzieci po wypadkach

Na lekcji o drodze najwięcej uwagi dostały pasy, kaski i martwe pole

Podczas zajęć 28 maja w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 21 przy ul. Kłodzkiej uczniowie nie ograniczyli się do słuchania. Były pokazy, proste symulacje i ćwiczenia, które miały pokazać, jak szybko na drodze zmienia się sytuacja, gdy człowiek traci czujność. Dzieci sprawdzały między innymi, jak w czasie zderzenia działają pasy bezpieczeństwa i poduszki powietrzne, a także co oznacza ograniczona widoczność kierowcy.

W praktycznych zadaniach dużo miejsca zajęło martwe pole, bo właśnie ono najłatwiej tłumaczy, dlaczego rowerzysta czy użytkownik hulajnogi nie zawsze jest widoczny tam, gdzie wydaje się, że powinien być. Uczniowie mierzyli się też z ćwiczeniami na refleks. To ważne szczególnie w przypadku starszych klas, które coraz częściej poruszają się po mieście samodzielnie, pieszo albo na dwóch kółkach.

Magdalena Wdowiak-Urbańczyk z magistratu podkreślała, że takie działania wpisują się w szerszy miejski program.

„Wrocław mocno stawia na bezpieczeństwo. O bezpieczeństwie trzeba przypominać, szczególnie najmłodszym”.

Młodzi słuchali inaczej, gdy o bezpieczeństwie mówili ludzie z internetu

Do szkoły przyszli też twórcy internetowi Szymon Szumniak i Jakub Glenc, a także instruktor techniki jazdy Paweł Janicki. Taki skład nie był przypadkowy. Młodzi odbiorcy reagują inaczej, gdy o drogowym rozsądku mówi ktoś, kogo znają z ekranów telefonu, a nie wyłącznie z podręcznika czy szkolnej pogadanki.

Paweł Janicki zwracał uwagę na rzeczy najbardziej podstawowe, ale często lekceważone: kask, odblaski, uważne przechodzenie przez jezdnię i przewidywanie własnych ruchów. W jego ocenie to właśnie codzienne nawyki decydują o tym, czy dziecko jedzie lub idzie bezpiecznie.

„Lepiej śmiesznie wyglądać w kasku niż głupio w szpitalu” – mówił Szymon Szumniak.

Dla szkoły to nie była jedynie jednorazowa atrakcja. Wicedyrektorka Katarzyna Stankiewicz zwracała uwagę, że uczniowie z klas szóstych, siódmych i ósmych coraz częściej funkcjonują już bez opieki dorosłych, więc ich decyzje mają realne znaczenie także dla innych uczestników ruchu.

Czerwcowy rajd ma zamienić uwagę w pomoc dla dzieci po wypadkach

Warsztaty były częścią programu „Bezpieczny Wrocław”, ale jednocześnie miały drugi plan. W czerwcu spod Hali Stulecia wyruszy „Wielka Wyprawa Maluchów dla Dzieci” – charytatywny rajd, którego celem jest wsparcie najmłodszych poszkodowanych w wypadkach drogowych. Zebrane środki mają pomóc między innymi w rehabilitacji, terapii i zakupie sprzętu ortopedycznego.

Szymon Szumniak zapowiedział udział w wydarzeniu i zachęcał do wsparcia akcji, która ma łączyć motoryzację z pomocą dla dzieci. Wrocławskie warsztaty na Gaju pokazały więc coś więcej niż sam zestaw zasad ruchu drogowego. Przypomniały, że o bezpieczeństwie trzeba mówić wcześnie, prosto i bez ozdobników, bo na drodze najmniejsze zaniedbanie potrafi mieć największe skutki.

na podstawie: UM Wrocław.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta Wrocław). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.