Gwiazdy na scenie Dworca Głównego. Trzy sztuki o miłości po przejściach

Gwiazdy na scenie Dworca Głównego. Trzy sztuki o miłości po przejściach

FOT. Urząd Miasta Wrocław

W zabytkowej Sali Sesyjnej Dworca Głównego we Wrocławiu zamiast rozbudowanej scenografii najważniejsze są głosy, muzyka i napięcie między bohaterami. W sierpniowym cyklu Teatru PO KOLEI wystąpili między innymi Maja Ostaszewska, Andrzej Chyra i Adam Woronowicz. Trzy krótkie spektakle Tomasza Mana połączyła opowieść o uczuciach, które przetrwały kryzysy, ale nie wyszły z nich bez ran.

  • Trzy spotkania z miłością, która dawno straciła niewinność
  • Dworzec stał się miejscem dla słuchowiska i żywej muzyki

Trzy spotkania z miłością, która dawno straciła niewinność

Dramaturg i reżyser Tomasz Man zbudował cykl z trzech odrębnych historii. Każda rozgrywa się wokół relacji wystawionej na próbę – przez rodzinne dramaty, depresję, różnice pokoleniowe, przemijanie czy patriarchalny model rodziny. Zamiast łatwych odpowiedzi pojawiają się pytania o bliskość, odpowiedzialność i granice wytrzymałości.

Program obejmował:

  • „Maszynistę” z Jackiem Braciakiem i Justyną Szafran,
  • „Historię pewnej miłości” z Olgą Sarzyńską i Adamem Woronowiczem,
  • „Wyspę” z Mają Ostaszewską i Andrzejem Chyrą.

Pierwszy spektakl pokazano 13 sierpnia. „Maszynista” koncentruje się na spotkaniu dwojga ludzi i emocjach, które nie dają się łatwo uporządkować. Tydzień później publiczność zobaczyła „Historię pewnej miłości” – opowieść o depresji i jej wpływie na życie całej rodziny.

Finał należał do „Wyspy”. Małżeństwo grane przez Maję Ostaszewską i Andrzeja Chyrę trafia na bezludną wyspę. Izolacja staje się bezlitosnym testem związku. Bohaterowie próbują sprawdzić, czy poza wspólną przeszłością zostało między nimi jeszcze uczucie.

„Wylała na jego serce wrzątek” – mówi w spektaklu mąż o pierwszym spotkaniu z przyszłą żoną.

To zdanie dobrze oddaje ton całego przedstawienia. Miłość u Mana nie jest bezpiecznym schronieniem ani dekoracją dla historii obyczajowej. Bywa bolesna, trudna i pełna sprzeczności, a mimo to pozostaje silnie związana z codziennym życiem bohaterów.

Dworzec stał się miejscem dla słuchowiska i żywej muzyki

Teatr PO KOLEI korzysta z formuły znajdującej się pomiędzy słuchowiskiem a performansem. Ograniczona scenografia przesuwa uwagę na tekst, głosy aktorów i dźwięk. Dzięki temu widz sam dopowiada część obrazów, a kolejne informacje z dialogów stopniowo zmieniają sposób patrzenia na bohaterów.

Muzykę na żywo wykonywał Paweł Romańczuk z zespołu Małe Instrumenty. Jego partia nie była jedynie tłem dla aktorów. Dźwięki wzmacniały napięcie, uzupełniały sceny i budowały rytm opowieści. Romańczuk został wcześniej wyróżniony w konkursie 30 Kreatywnych Wrocławia 2025.

Zabytkowa Sala Sesyjna Dworca Głównego nadała wydarzeniu nietypową oprawę, ale sedno spektakli pozostawało kameralne. Widzowie otrzymali trzy historie, w których problemy bohaterów są bliskie codziennym doświadczeniom wielu rodzin – bez uproszczeń i bez dopisywania szczęśliwego zakończenia.

Za organizację wydarzenia odpowiadali Wydział Kultury UMW, BWA Wrocław oraz PKP S.A. Cykl pokazał, że dworcowa przestrzeń może służyć nie tylko komunikacji, lecz także spotkaniu z teatrem opartym przede wszystkim na słowie, aktorstwie i muzyce.

na podstawie: Urząd Miasta we Wrocławiu.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta Wrocław). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji