Ambroży już w Belgii, a Aluś czeka na wyjazd z wrocławskiego zoo

Ambroży już w Belgii, a Aluś czeka na wyjazd z wrocławskiego zoo

Wrocławskie zoo żegna dwa młode manaty, a ich przeprowadzka wygląda bardziej jak akcja techniczna niż zwykły transport zwierząt. Ambroży, znany opiekunom jako Rożek, jest już w Belgii i zamieszka w Pairi Daiza, jednym z najbardziej efektownych ogrodów zoologicznych w Europie. W ślad za nim ma ruszyć Aluś – razem mają pomóc w odbudowie gatunku, który w naturze nadal jest zagrożony.

  • Skrzynia z wodą i dźwig, które miały ochronić manata przed stresem
  • Dlaczego Ambroży i Aluś jadą do Belgii
  • We Wrocławiu zostają inni przedstawiciele gatunku i miejsce, które w Polsce wciąż nie ma konkurencji

Skrzynia z wodą i dźwig, które miały ochronić manata przed stresem

Podczas czwartkowego wyjazdu wszystko musiało zagrać co do minuty. Ambroży, pięcioletni manat karaibski ważący około 250–300 kilogramów i mierzący mniej więcej dwa metry, nie mógł zostać potraktowany jak zwierzę, które po prostu wchodzi do klatki i czeka na odjazd. Manaty całe życie spędzają w wodzie, więc przygotowania do ich przewozu wyglądają zupełnie inaczej niż w przypadku większości dużych ssaków.

Najpierw zwierzę było stopniowo przyzwyczajane do krótkiego odseparowania od reszty stada. To ważne, bo celem nie była sama przeprowadzka, ale zminimalizowanie stresu. Dopiero później spuszczono wodę z odłowni, Ambrożego przeniesiono na specjalnych noszach do skrzyni transportowej, a całą operację wsparły ludzkie siły i dźwig zamówiony specjalnie na tę okazję.

W środku skrzyni znalazła się woda o temperaturze 25–26 stopni oraz gąbka, która miała chronić zwierzę przed obijaniem się o ścianki. Zabezpieczona pokrywą z otworami skrzynia jechała już w wersji „na mokro”, bo dla manata to jedyny sensowny sposób podróżowania na lądzie.

„Gdyby leciał samolotem, podróżowałby na sucho, regularnie zraszany wodą. Pojechał jednak drogą lądową, a więc w opcji na mokro” – wyjaśnia Marcin Matuszak, brygadzista sekcji zwierząt kopytnych we wrocławskim zoo.

Dlaczego Ambroży i Aluś jadą do Belgii

Oba manaty urodziły się we Wrocławiu i są częścią większej hodowlanej układanki. W ogrodach zoologicznych na świecie żyje dziś tylko około 190 manatów karaibskich objętych programami zachowawczymi, dlatego każdy taki transport ma znaczenie wykraczające daleko poza jeden ogród.

Ambroży i Aluś mają trafić do Pairi Daiza w Belgii, gdzie czeka na nie nowy pawilon Edenia. O ich dalszym losie nie decydował przypadek, ale koordynator gatunku, który dobiera zwierzęta tak, by zwiększać szanse na zdrowe, zróżnicowane genetycznie potomstwo. Mówiąc prościej – chodzi o to, by manaty mogły zakładać rodziny i wzmacniać populację, która w naturze wciąż jest pod presją.

Transport nie odbył się jednak bez ludzi, którzy znają te zwierzęta od podszewki. Ambrożemu towarzyszyły cztery osoby – weterynarz, dwóch opiekunów z Wrocławia i nowa opiekunka z Belgii. To właśnie taki skład pokazuje, jak bardzo złożona jest jedna z pozoru zwykła zmiana domu.

We Wrocławiu zostają inni przedstawiciele gatunku i miejsce, które w Polsce wciąż nie ma konkurencji

Po wyjeździe Ambrożego, a później Alusia, w zoo zostaną trzy inne manaty karaibskie. To 16-letnie samce Gumlle i Amstrong z Danii oraz 13-letnia samica Abel z Singapuru. Od nich właśnie 11 lat temu zaczęła się wrocławska hodowla tego gatunku, która przyniosła już pięcioro młodych.

Do tej grupy należą także Letizia, Lavia i Piraya. Dwie ostatnie samice już doczekały się potomstwa, co dla opiekunów jest najważniejszym dowodem, że zwierzęta dobrze odnajdują się w warunkach zoo.

„Mieliśmy obawy, czy podejmą się opieki nad swoimi cielakami, ale wszystko poszło znakomicie” – mówi Marcin Matuszak.

Manaty można oglądać w części zoo zwanej Dżunglą Kongo, z dwóch miejsc:

  • z górnego tarasu widokowego,
  • przez szybę, która pozwala obserwować je także pod wodą.

Wrocławskie zoo pozostaje jedynym miejscem w Polsce, gdzie można zobaczyć manaty karaibskie. To nie tylko ciekawostka dla odwiedzających, ale też ważny punkt na mapie europejskiej ochrony gatunku. Zwierzęta są spokojne, towarzyskie i inteligentne, ale mają też bardzo konkretne potrzeby – potrafią zjadać ogromne ilości sałaty, a ich codzienna dieta całej piątki sięgała około 100 kilogramów.

na podstawie: Urząd Miasta we Wrocławiu.