Hala Stulecia to nie wszystko. Wrocław wciąż nosi ślady Maksa Berga

Hala Stulecia to nie wszystko. Wrocław wciąż nosi ślady Maksa Berga

W rocznicę urodzin Maksa Berga łatwo zatrzymać się przy Hali Stulecia, ale jego ślad w mieście sięga znacznie dalej. Architekt miejski Wrocławia zostawił po sobie budynki, które nie stoją jak muzealne eksponaty, tylko nadal żyją własnym rytmem – pracują, mieszczą kawiarnię, służą studentom i przypominają, jak nowoczesne były kiedyś miejskie ambicje. Sam Berg pisał, że źródłem twórczości są „matematyczne, kosmiczne proporcje”. W wielu jego realizacjach ten porządek widać do dziś.

  • Elektrownia, kawiarnia i dawna łaźnia pokazują Berga poza monumentalną oprawą
  • Kaplica i szpital zdradzają, jak szybko architekt wyprzedził swoje czasy
  • Niezrealizowany ratusz pokazuje, że Berg myślał o Wrocławiu szerzej niż o jednej budowli

Elektrownia, kawiarnia i dawna łaźnia pokazują Berga poza monumentalną oprawą

„U podstaw wszelkiej twórczości leżą matematyczne, kosmiczne proporcje”.

To zdanie dobrze tłumaczy, dlaczego jego projekty nie są tylko efektowne, ale też zaskakująco użytkowe. Berg umiał myśleć o mieście tak, by architektura nie była dekoracją, lecz odpowiedzią na konkretne potrzeby.

• Elektrownia wodna przy mostach Pomorskich powstała w latach 1921–1924 w miejscu dawnego młyna. Berg zaprojektował ją wspólnie z Ludwigiem Moshamerem i Richardem Konwiarzem. Od 1993 roku obiekt figuruje w rejestrze zabytków, a jego funkcja nie zmieniła się do dziś – budynek nadal należy do Tauron Ekoenergia i wciąż pracuje.

• Cafe Berg przy Podwalu ma historię, która dobrze pokazuje, jak miasto przechodzi z jednej epoki w drugą. Przed wojną działała tu pijalnia mleka, później różne sklepy i punkty usługowe, także z grami RPG i dorabianiem kluczy. W 2019 roku miasto odnowiło budynek, a nad fosą pojawiła się kawiarnia, która dziś przyciąga zupełnie inną publiczność niż dawniej.

• Dawna łaźnia przy ul. Curie-Skłodowskiej dziś mieści pizzerię i biura, ale powstała z bardzo przyziemnego powodu. W okolicznych kamienicach czynszowych brakowało łazienek, więc w 1912 roku władze zdecydowały o budowie publicznej łaźni. Berg zaprojektował ją na planie litery „V”, wykorzystując prefabrykaty, żelbet i konstrukcję szkieletową – rozwiązania, które w tamtym czasie naprawdę wyprzedzały codzienność.

Kaplica i szpital zdradzają, jak szybko architekt wyprzedził swoje czasy

Kiedy Berg odchodził od cięższych form, coraz wyraźniej zbliżał się do nowoczesności. Widać to dobrze w dwóch budynkach, które do dziś funkcjonują w mieście, choć służą zupełnie różnym ludziom i sytuacjom.

Kaplica na Cmentarzu Osobowickim, wzniesiona w latach 1920–1921 wspólnie z Albertem Kempterem, należy do pierwszych wrocławskich realizacji kojarzonych z nurtem Neues Bauen. Płaski dach, oszczędny detal i jasna elewacja sprawiają, że budynek wygląda świeżo nawet po latach. To nie jest ozdobnik cmentarnej przestrzeni, ale wyważona, spokojna forma, która nadal spełnia swoją funkcję.

Podobnie budynek dawnego Miejskiego Szpitala Dziecięcego przy dzisiejszej ul. Hoene-Wrońskiego nie skończył jako pusty zabytek. Główny gmach powstał w latach 1910–1911 według projektu Berga. Po wojnie działały tu kliniki Akademii Medycznej, a w 2015 roku obiekt kupiła Politechnika Wrocławska. Po remoncie służy studentom Wydziału Matematycznego i Wydziału Medycznego, więc architektoniczny adres znów został wpięty w naukę i codzienną pracę miasta.

Niezrealizowany ratusz pokazuje, że Berg myślał o Wrocławiu szerzej niż o jednej budowli

Max Berg nie ograniczał się do projektowania gmachów. Fascynowały go drapacze chmur, ale nie w wersji chaotycznej i przypadkowej. Chciał wysokiej zabudowy, która nie rozbije miejskiego ładu, dlatego równolegle zabiegał o przepisy chroniące urbanistykę i estetykę. Z urzędniczym oporem zderzył się jednak w obu tych sprawach.

Ślad po tych ambicjach zachował się w zbiorach Muzeum Architektury we Wrocławiu. To tam znajduje się m.in. projekt nowego ratusza przygotowany z Richardem Konwiarzem. W czterdziestokondygnacyjnej wersji miał stanąć przy placu Powstańców Warszawy , w rejonie dawnej gazowni miejskiej, niedaleko mostu Grunwaldzkiego. Gdyby ten plan wyszedł poza papier, panorama tej części Wrocławia wyglądałaby dziś zupełnie inaczej.

Dzieła Berga pokazują więc nie tylko jeden słynny obiekt, ale cały sposób myślenia o mieście. Od elektrowni i łaźni po kaplicę, szpital i niezrealizowany wieżowiec widać architekta, który umiał łączyć funkcję z odwagą. Dzięki temu jego nazwisko nie zostaje w cieniu Hali Stulecia – ono jest rozrzucone po Wrocławiu w wielu dobrze rozpoznawalnych punktach.

na podstawie: Urząd Miasta Wrocław.